| Recenzje |
|
Chris "Vlad_IV" George Majewski Szósty zmysł |
Tytuł: Szósty zmysł (The Sixth Sense) "Są rzeczy na tym świecie, o jakich nawet Ci się nie śniło." - to hasło stara się nam, ostatnimi czasy, wcisnąć coraz większa rzesza ludzi - od producentów filmów, po sprzedawców polis ubezpieczeniowych... Ci ostatni nas jednak nie interesują. Zajmiemy się tymi pierwszymi. Niedawno swoją premierę miał film p. t. "Szósty zmysł". Jakoż jestem maniakiem kina "fantastycznego" (jak określa się u nas wszystkie filmy, w których występuje jakakolwiek interwencja sił nadprzyrodzonych...), po prostu musiałem go obejrzeć... Przed seansem nie wiedziałem za dużo o fabule filmu (oprócz kilku przeczytanych przeze mnie bezsensownych artykułów w prasie... z których dowiedziałem się praktycznie samych bzdur), ale słyszałem bardzo pochlebne recenzje osób, które widziały go przede mną... Aż wreszcie się wybrałem. Już pierwsze sceny filmu pokazują, w jakiej tonacji "kolorystycznej" (dekoracje każdego filmu są utrzymane w charakterystycznych barwach) będzie on utrzymany - przeważają szarość i barwy raczej zimne. Do tego cicha i mroczna muzyka - wszystko od samego początku buduje nastrój niesamowitości. Tylko że potem, oglądając film, czujemy, że już to kiedyś widzieliśmy... Aktorzy są inni, muzyka też, nastrój... wszystko jest nowe, ale dziwnie znajome. W którymś momencie filmu na myśl przychodzi nam slogan, którym zacząłem niniejszy artykuł... "Są rzeczy na tym świecie...". Dlaczego? Dr Malcolm Crowe (grany przez Bruce'a Willisa), psychiatra dziecięcy, który w wyniku zamachu na jego życie został ranny, a jego stosunki z żoną coraz bardziej się pogarszają poznaje pewnego małego chłopca. Cole Sear (Haley Joel Osment) jest kilkuletnim, wrażliwym chłopcem, który cierpi na poważne nerwice i halucynacje - podobnie jak człowiek, który włamał się do mieszkania dra Malcolma i usiłował go zabić. Postanawia mu pomóc. Przez większą część czasu Willis próbuje dotrzeć do chłopca, zdobyć jego zaufanie i wreszcie wyleczyć go. W którymś jednak momencie Cole trafia do szpitala i tam, podczas szczerej rozmowy, wyjawia psychiatrze swój największy sekret - widzi zmarłych ludzi. Z początku dr Crowe nie wierzy mu, ale któregoś dnia odkrywa pewien, dotąd niezauważalny szczegół na jednym z nagrań z sesji psychiatrycznej i "nawraca" się - zaczyna wierzyć w duchy... Od tego momentu coś zaczyna się psuć w fabule filmu. Chłopak razem ze swoim psychiatrą chodzą po mieście i wykonują zadania "zlecone" im przez zmarłe osoby... Aż do nieoczekiwanego zwrotu akcji, o którym nie napiszę. Straciłbyś, Drogi Czytelniku około 70% zabawy... Chyba właśnie zakończenie jest najmocniejszym punktem filmu... ale znowu "zepsutym" przez ostatnią scenę... Jak już pisałem, film od samego początku trzyma w kinowym fotelu w niesamowitym napięciu. Muzyka, nastrój... wspaniałe. Dlaczego więc piszę, że film jest wtórny? Z prostej przyczyny - jest to kolejny film "o duchach", których pełno przemknęło przez nasze ekrany, główny bohater jest także jakby już znany (charakterystyczna dla Willisa postać "człowieka z problemami"), nawet mały chłopiec jest także dosyć "ograną" postacią... Ale film mi się podobał. Wtórność i żonglowanie sprawdzonymi pomysłami okazało się, w połączeniu z niesamowitym nastrojem i kilkoma nowatorskimi zagraniami, strzałem niemal w dziesiątkę! Człowiek wychodzi z kina i zastanawia się. Film nie daje mu spokoju przez kilka dni i nocy... a potem przychodzi wspomniana myśl, że kiedyś już to widziałem... Koniec marudzenia. Film jest świetny. Ludzie od dekoracji wykonali kawał świetnej roboty. Pan James Newton Howard także nie wziął pieniędzy za nic - ścieżka dźwiękowa jest fenomenalna! Do tego świetna gra młodziutkiego Haleya Osment'a. Wszystkie te cechy tworzą obraz tego filmu. Świetnego filmu. Producenci pokazali jak połączyć kilka "głębszych wątków" z komercyjnymi i sprawdzonymi pomysłami, doprowadzając obraz do sukcesu kasowego... Jak już mówiłem: "Są rzeczy na tym świecie...". Ale gwarantuję, że ten film będzie Ci się śnił przez kilka pierwszych nocy. Pozycja godna polecenia! Oceny:
Chris: 5- |