Spis treści Świat Mroku

Mumia


Belphegor The Archdevil

Światło w ciemności

Et lux in tenebris lucet et tenebrae eam non conprehenderunt.
(A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.)

Ewangelia św. Jana, 1, 5.

Poniższy artykuł to połączenie kompendium i przygody. Treścią pierwszej części, napisanej w formie raportu, jest poszukiwanie wiedzy na temat zaginionej grupy Kainitów, zwanej Dziećmi Ozyrysa. Treścią drugiej części jest rozwinięcie tych poszukiwań do fabuły przygody, która może być z powodzeniem przeprowadzona w grupie grającej Kainitami, a po niezbędnych modyfikacjach, także może być to przygoda dla mumii i garou (należy usunąć elementy życia społecznego wampirów).
Pierwsza część może stanowić samoistną wartość - prezentuje różny punkt widzenia na sektę Dzieci Ozyrysa i podsumowuje wiadomości na ich temat. Przygoda jest dodatkowym rozwinięciem, na tyle jednak luźnym, że może być swobodnie modyfikowana przez Narratora.
Na samym końcu podałem kilka przykładowych charakterystyk postaci, które występują w przygodzie.

Raport

De qua salute exquisierunt atque scrutati sunt prophetae qui de futura in vobis gratia prophetaverunt.
(Nad tym zbawieniem wszczęli poszukiwania i badania prorocy - ci, którzy przepowiadali przeznaczoną dla was łaskę.)

1 List św. Piotra, 1, 10.

Raport ds. tzw. Dzieci Ozyrysa dla członków Wewnętrznego Kręgu
Stuttgart, 9 czerwca 1994 roku
Sporządził Heinrich Wilhelm graf von Longestadt - Königsdorf, specjalny przedstawiciel Wewnętrznego Kręgu.

W swoim śledztwie natknąłem się na wiele, bardzo różnych i nierzadko sprzecznych informacji. Stąd proszę o wybaczenie, gdy narracja mego raportu okaże się w pewnych fragmentach niezrozumiała. Także przedłożyłem rzetelność kosztem stylu, więc zdarzyć się mogą w niniejszym dokumencie zwroty żargonowe.
Celem mojego śledztwa, zgodnie z życzeniem Wewnętrznego Kręgu, było zdobycie jak najbardziej wiarygodnych informacji o legendarnej grupie Kainitów zwanej Dziećmi Ozyrysa. Jak już pisałem w poprzednim raporcie, moje śledztwo naprowadziło mnie na nikły ślad obecności tej grupy, do tej pory uważanej przeze mnie za wymarłą, a co nadało wysoki priorytet moim badaniom. Otóż ślady kultu bóstwa pochodzenia egipskiego o imieniu Ozyrys znalezione przeze mnie w ruinach rzymskiej świątyni pod miastem Y (dla względów bezpieczeństwa nie podaje jego nazwy, znalazła się ona w poprzednim raporcie), poddane odpowiednim badaniom, zdawały się pochodzić najpóźniej sprzed 20 lat. Jako, że natknąłem się tam również na ślady korespondencji z miastem X, postanowiłem tam kontynuować śledztwo, licząc, że tam ślady będą świeższe. Wciąż nie wiedziałem jednak, czy owe ślady można łączyć z ową legendarną grupą.
W mieście X, które stało się obiektem mojego śledztwa (dane na jego temat podałem w poprzednim raporcie), było kilka potencjalnych miejsc, które uznałem za prawdopodobne lokalizacje kultu. Książę miasta zgodził się bez problemów podjąć ze mną współpracę, dzięki temu mogłem bez przeszkód obserwować owe miejsca. Były to: ruiny rzymskiego amfiteatru, stary średniowieczny zamek, częściowo zrujnowany oraz opuszczona baszta, niegdyś fragment murów miejskich. Kierując się intuicją uznałem, co później okazało się słuszne, że członkowie grupy zwanej Dziećmi Ozyrysa wybierają za schronienia miejsca odosobnione, owiane tajemniczymi legendami, często właśnie ruiny dawnych budowli.
Moje śledztwo naprowadziło mnie na ślad pewnego śmiertelnika, który kręcił się w pobliżu ruin średniowiecznego zamku. Dowiedziałem się, że ów człowiek, nazwiskiem Klaus Brandhorst, jest antykwariuszem. Jego zainteresowanie zamkiem w tym świetle wydawać się mogło naturalne, ale tknięty przeczuciem odwiedziłem jego sklep z antykami. Okazało się to słuszną decyzją. Mianowicie ilość przedmiotów związanych z Egiptem, które miał w swoim antykwariacie, była olbrzymia. Stąd postanowiłem owego Brandhorsta przebadać.
Nadspodziewanie oparł się mojemu wpływowi, czego nie można się spodziewać po zwykłym śmiertelniku. Postanowiłem więc nie owijać w bawełnę, szczególnie, że dalsze badanie mogło nastawić go do mnie negatywnie. Powiedziałem mu wprost, że poszukuję pewnych informacji na temat pewnej grupy religijnej. Początkowo odparł, że on zajmuje się jedynie antykami, a nie udzielaniem informacji na temat sekt. Postanowiłem jednak ciągnąć sprawę dalej. Zaryzykowałem i powiedziałem mu, że potrzebuję informacji na temat grupy, która otacza czcią egipskie bóstwo o imieniu Ozyrys. Wtedy on odparł, co mu mogę zaproponować za uzyskanie takich informacji. W tym momencie wiedziałem już, że się dogadamy.
Za cenę niewielkich korzyści finansowych i udzielenia kilku wyjaśnień Klaus Brandhorst opowiedział mi historię grupy zwanej Dziećmi Ozyrysa. Były to pierwsze wiarygodne informacje, jakie udało mi się uzyskać, gdyż, jak się okazało, Brandhorst miał osobistą styczność z owymi istotami.
Początki tego tajemniczego ruchu sięgają mroków najdawniejszej historii Egiptu. Legendarnym królem tego kraju był wtedy Ozyrys. Jego żoną była jego siostra Izyda. Mieli oni także młodsze rodzeństwo w postaci Neftydy i Seta. Ten ostatni pożądał władzy dla siebie i za to został wygnany.
Wtedy do ziemi egipskiej przybył pewien Kainita imieniem Typhon. On przemienił Ozyrysa i odszedł. Niestety nie udało mi się wyjaśnić tożsamości Typhona. Wydaje się, że w okresie po tej przemianie, gdy Ozyrys kontynuował władanie Egiptem, oparł swoje rządy na przeistoczonych przez siebie urzędnikach, do których przylgnęła później nazwa Dzieci Ozyrysa.
Wówczas do Egiptu powrócił Set, który został w międzyczasie przeistoczony. Jest to założyciel znanych nam skądinąd Wyznawców Seta. Wtedy rozpoczął wojnę przeciw swemu bratu i wygrał ją. Ozyrys został zabity i rozczłonkowany. Jego żona Izyda, ich syn, Horus, raniony i pozbawiony oka, schronili się w ukryciu.
Tam udało im się połączyć resztki ciała martwego króla dzięki krwi Dzieci Ozyrysa i magii Izydy. Ozyrys powrócił ze Świata Umarłych. Dzięki jego wiedzy i magii Izydy uczynili ze swojego syna istotę zwaną mumią. Horus stał się patronem wszystkich egipskich mumii.
Najbardziej interesującą nas sprawą jest odkrycie, którego dokonał Ozyrys w zaświatach. Otóż Brandhorst twierdził, że powróciwszy ze Świata Umarłych Ozyrys wiedział jak pokonać Bestię. Dzięki temu mógł osiągnąć spokój ducha, który utracił po przeistoczeniu. Wiedzę tą przekazał podobno swoim dzieciom, tak by nigdy nie musiały już walczyć ze swym ciałem. Nowo osiągnięty spokój duszy miał im pomóc w walce z korupcją rozprzestrzenianą przez Wyznawców Seta.
Wtedy doszło do kolejnej bitwy z Setem. Tym razem zdołał on ostatecznie zniszczyć Ozyrysa. W walce magicznej pokonał także Izydę. Dopiero Horus zdołał obalić Seta. Jednak nie zniszczył go zupełnie, więc razem ze swą matką uciekł na pustynię. Z ukrycia sterował wysiłkami mającymi zniszczyć Seta. W tym celu stworzył wiele mumii, takich jak on. Również mój rozmówca, Klaus Brandhorst, twierdził że jest jedną z nich. Jednak nie podążał ścieżką wytyczoną przez Horusa, którego uważa za tyrana kierującego się prywatną wendetą. Takie mumie, jak on, zwą się Ishmaelitami, w odróżnieniu od Shemsu-Heru, którzy służyli Horusowi.
Ozyrys po śmierci stał się ponoć władcą egipskiego Świata Zmarłych i osiadł w miejscu zwanym Amenti. Tymczasem jego potomstwo, Dzieci Ozyrysa, utrzymywało nadal kontakty z Horusem i jego mumiami. Według Brandhorsta zwróciły się one wtedy do wewnątrz i straciły ochotę do walki. Jednak nadal służyły Horusowi jako doradcy. Mój rozmówca twierdzi, że choć jest ich bardzo niewiele, to Dzieci Ozyrysa istnieją nadal. Jednak mimo mojego nacisku nie zechciał powiedzieć, gdzie spotkał przedstawiciela tej grupy.
Pozostało mi więc szukać dalej. Brandhorst potwierdził moje wcześniejsze podejrzenia. Otóż niewątpliwie istniały ostre konflikty między tzw. Setytami a Dziećmi Ozyrysa. Stąd właśnie Wyznawcy Seta mogli dysponować informacjami na temat tej tajemniczej grupy, które mogły okazać się istotne. Nasz stosunek do Setytów jest co najmniej nieufny. Trzeba postępować z nimi niezwykle ostrożnie, wiadomo bowiem, że układy z nimi to jak igranie z samym diabłem. Dlatego z najwyższą ostrożnością podjąłem próby nawiązania kontaktu z Wyznawcami Seta.
Po kilku dniach dzięki moim wysiłkom zdołałem namierzyć grupę Wyznawców Seta w mieście X. Zależało mi na nawiązaniu kontaktu z wysoko postawionym przedstawicielem tego zdeprawowanego klanu, gdyż tylko taki mógłby dysponować informacjami dotyczącymi Dzieci Ozyrysa. Stąd złapałem jednego z setyckich neonatów i nakazałem mu przekazanie jego panu informacji, że pragnę się z nim spotkać.
Jego pan wyraźnie się tym zainteresował, gdyż niedługo potem ów neonata zjawił się ponownie i zaproponował spotkanie z jego panem w ruinach rzymskiego amfiteatru. Zgodziłem się.
Gdy przybyłem na miejsce jeszcze nie było owego Setyty. Rozglądnąłem się po otoczeniu. Zauważyłem popękane kamienne ławy theatronu zrośnięte trawą i mchem, resztki kamiennych konstrukcji i kolumn skeny, płaską przestrzeń na środku, zwaną orchestrą, zarośnięta trawą i pokrytą gruzem. To nędzne resztki dumnej cywilizacji przeszłości. Z tej refleksji wyrwał mnie głos: "To ty chciałeś się ze mną spotkać?". Otóż przede mną stał wysoki Kainita, ubrany w gładki czarny garnitur z marynarką ze stójką. (Jak zdołał się dostać tak blisko mnie niepostrzeżenie?) Roztaczał jakąś tajemniczą złą aurę. Przedstawiłem mu się, a on powiedział, że nazywa się Naktkorkeb. Wyłuszczyłem mu, jakich informacji szukam, a on stwierdził, że będzie mnie to sporo kosztować. Zapytałem go, czego żąda. Wtedy on odpowiedział, że wystarczy mu wystawienie jednego z Shemsu-Heru. Zapytałem go, czy rzeczywiście jego informacje są warte czyjegoś życia. A on na to, że jeśli uważam, że tak nie jest, to nikt mnie nie zmusza do dobicia targu. Odpowiedziałem, że się zastanowię i jutro o tej samej porze i w tym samym miejscu przekażę mu moją odpowiedź.
Nie znałem co prawda żadnego Shemsu-Heru, ale Naktkorkeb nie musiał o tym wiedzieć. Stąd postanowiłem wydać mu Brandhorsta. Oczywiście zamierzałem go ostrzec wcześniej przed Setytami, choć nie miałem zamiaru się martwić, gdyby nie udało mu się uciec.
Następnej nocy znów pojawiłem się w amfiteatrze. Zjawił się też Naktkorkeb. Opowiedziałem mu o Brandhorscie, oczywiście zatajając informację, że był on Ishmaelitą. Setyta za to odpowiedział, że opowie mi historię Dzieci Ozyrysa. Na początku zastrzegł jednak, że nie odejdę stąd, póki jego słudzy nie przyniosą mu głowy mumii. W cieniu zauważyłem jakiś ruch. Było to kilka postaci, które obserwowały nas z ukrycia, wśród których poznałem znanego mi neonatę. Wtedy poczułem strach, ale nie pokazałem nic po sobie.
Wtedy Naktkorkeb rozpoczął swoją opowieść. Według niego Set, Ozyrys, Izyda i Neftyda byli dziećmi Geba i Nut, a wnukami Ra, króla, który władał Egiptem przed około siedmioma tysiącami lat. Ozyrys i Izyda oraz Set i Neftyda byli małżeństwami, pierwsi mieli syna Horusa, drudzy nie mieli potomstwa.
Ra był zazdrosnym królem, bał się o swoją władzę. Dlatego kazał zabić Geba i Nut, swoje dzieci. Set znienawidził Ra za zabicie swoich rodziców i podjął walkę przeciw swemu dziadowi. Za lojalność do swoich rodziców został wygnany na pustynię. Tymczasem Ozyrys zaś padł na twarz przed królem i zadeklarował swoją lojalność. Za to Ra mianował go swoim następcą.
I rzeczywiście po śmierci Ra Ozyrys stał się władcą Górnego i Dolnego Egiptu. Wtedy wrócił Set i zobaczył, że pod jego nieobecność Neftyda, jego małżonka, i Ozyrys spłodzili potomka imieniem Anubis. Jednak Set był tolerancyjny i nie miał nic przeciw temu. Poprosił jednak Ozyrysa jedynie o sprawiedliwość - aby podzielił królestwo na dwie części, Górny Egipt, który był głównie pustynią, zostawił dla niego, zaś Dolny Egipt, czyli żyzną deltę, pozostawił sobie. Ozyrys jednak odmówił i ponownie wygnał Seta.
Wtedy Set podążył do Drugiego Miasta, gdzie został przeistoczony. Po jakimś czasie jednak wrócił silniejszy do Egiptu. Wielka była wojna między nim a Ozyrysem. Jednak w końcu zwyciężył, rozerwał ciało brata na wiele kawałków, zniszczył również Anubisa i Horusa. Jednak w swoim miłosierdziu pozwolił żyć obu siostrom, Izydzie i Neftydzie. To był błąd, który prawie spowodował upadek Seta. Izyda bowiem stała się pod jego nieobecność potężną czarodziejką i zdołała ożywić Horusa jako mumię, a także wskrzesić dzięki krwi i magii Ozyrysa. Jednak i tym razem Set pokonał siły, które powstały przeciw niemu. Ozyrys został ponownie zabity, Izyda także, a Horus poważnie raniony.
Jednak walka Seta się nie skończyła, gdyż jego przeciwnicy wciąż intrygowali przeciw niemu. Stworzył więc swoje potomstwo, które miało go wesprzeć w walce. Walka toczyła się przez następne wieki.
Potomstwo jego brata, mniejsza linia krwi zwana Dziećmi Ozyrysa oraz ich pompatyczna dyscyplina Bardo, zostały także zniszczone przez Seta dawno temu. Jak twierdził Naktkorkeb, ta żenująca grupa nie istnieje już na świecie, mimo oczywistych kłamstw setyckich wrogów.
Jednak na tym Naktkorkeb skończył swą opowieść. Właśnie bowiem przybyli jego słudzy. Przezornie cofnąłem się trochę w oczekiwaniu na obrót sytuacji.
Jeden z Setytów wyjął z worka głowę Brandhorsta. Widok ten zrobił na mnie wrażenie, sądziłem, że uda mu się uciec. Teraz zastanawiałem się, czy przypadkiem nie przyjdzie kolej na mnie. Wolałem nie czekać na odpowiedź. Gdy Naktkorkeb skinął z aprobatą głową swojemu słudze, odwracając głowę rozjaśnioną złośliwym uśmiechem ku mnie, błyskawicznie wyjąłem pistolet i strzeliłem mu między oczy. Jego podwładni zareagowali natychmiast: ich paskudne, gadzie języki wystrzeliły ku mnie. Posłałem im kolejne strzały i nie patrząc czy odniosły jakiś skutek, natychmiast rzuciłem się do ucieczki. Chyba jednak miałem szczęście: nikt mnie nie gonił. Zatrzymałem ich przynajmniej na jakiś czas. A Naktkorkeb będzie mógł mnie ścigać najwcześniej jutro, gdy będę już daleko stąd.
Po rozmowie z Wyznawcą Seta byłem przekonany, że Dzieci Ozyrysa to jedynie mit i echo dawno istniejącej linii krwi. Jak bardzo się myliłem, miało się dopiero okazać. Gdy wracałem do hotelu myśląc nad tym co powiedział mi Setyta, zatrzymałem się koło ruin zamku, gdzie po raz pierwszy ujrzałem Ishmaelitę. Usłyszałem szept mówiący: "Odczuwasz wyrzuty sumienia?". Zaskoczyło mnie to, więc wyjąłem pistolet i obejrzałem się wokół. Zobaczyłem wychodzącą z ruin olśniewająco piękną kobietę ubraną w białą suknię, która miała, co charakterystyczne, ogoloną głowę. Wycelowałem w nią pistolet: dzisiejszej nocy nie ufałem już nikomu. Wtedy ona powiedziała: "Agresja do niczego nie prowadzi". A ja poczułem, jakby właśnie sformułowała prawdę ostateczną, ideę, na której opiera się Wszechświat. To było jak chwilowe olśnienie, wydawało mi się, że właśnie doznałem nieprawdopodobnego oświecenia, jakbym nagle znał odpowiedzi na wszystkie pytania. Ogarnęła mnie taka szczęśliwość, jakiej nigdy wcześniej nie doznałem. Nie pamiętam co się wtedy stało, ale jestem przekonany, że stałem bez ruchu pogrążony jakby w transie. Pistolet wypadł mi z ręki, a ja przestałem cokolwiek widzieć.
Nie wiem jak długo to trwało, ale po chwili, która mogła być wiecznością, poczułem dotknięcie, które wyrwało mnie z odrętwienia. Zobaczyłem przed sobą anielską twarz kobiety, którą zobaczyłem w ruinach. Powiedziała "Chodź", a ja poszedłem za nią, bo co innego miałem zrobić.
Zeszliśmy na dół, po schodach, do jakiegoś korytarza pod ruinami. Charakterystyczne cegły i sklepienie świadczyły o tym, że korytarz stanowił zapewne część lochów zamczyska. Tam doszliśmy do pomieszczenia, które było pokryte egipskimi znakami i symbolami, a także znakami innych kultów, których nie potrafiłem rozpoznać. Na podłodze leżało proste posłanie. Świeciła tu mała żarówka elektryczna, która pośród tych ruin sprawiała wrażenie przedmiotu nie pasującego do reszty. Mimo to wyczuwałem tu jakąś świętość. To było schronienie tej pięknej kobiety.
Kim ona była? Zadawałem sobie to pytanie, choć odpowiedź już znałem. Ona jakby wiedziała, o czym myślę. "Jestem jedną z tych, których szukasz" - powiedziała. A ja nie potrafiłem zrobić nic innego, tylko patrzeć. Podziwiałem jej regularne rysy, albo byłem zaskoczony całą sytuacją, nie wiem, jednak tak właśnie było. "Wybaczam ci, twoją zdradę - wybaczam ci, że skazałeś na śmierć mego przyjaciela, znanego ci pod imieniem Klaus" - dodała.
Poczułem wtedy tak silne poczucie winy, że nie wiedziałem co powiedzieć. Chyba podziałał tak na mnie wpływ tego świętego miejsca, bo normalnie w ogóle nie przejąłbym się kolejną ofiarą moich intryg. Zdołałem jednak wykrztusić z siebie parę słów i poprosić ją o powiedzenie czegoś o sobie i grupie, do której należała.
Nazywała się Charlotte. Imię wręcz pospolite. Ale sama na pewno pospolitą nie była. Była kiedyś Toreadorką. Tak jak wiele francuskich Kainitów, hedonistką i pozerką. Wtedy spotkała swego nauczyciela, który otworzył jej oczy na to, czym naprawdę była.
Kainita toczy nieustanną walkę między resztką człowieka, jaka w nim została, a Bestią. To przekleństwo i klątwa, którą obłożony jest nasz rodzaj. Wszyscy wiemy, jak dużo pracy kosztuje nas nieustanny wysiłek, by nie oddać się Bestii. Wspomnienia chwil, gdy Bestia przejmuje nad nami kontrolę przejmują nas wstydem i bólem. To właśnie czuła Charlotte. Pod maską swobodnych obyczajów taiła wewnętrzną walkę, którą wciąż toczyła, wciąż przegrywając. Wtedy spotkała w swoim mieście nieumarłego imieniem Antoine. On powiedział jej, że istnieje sposób, by zniszczyć Bestię w sobie. Uchwyciła się wtedy tego sposobu, jak ostatniej deski ratunku, by ocalić resztki samej siebie.
Antoine był Wielkim Mistrzem Świątyni Dzieci Ozyrysa. Na cześć założyciela, takich jak on nazywano Nieumierającymi Królami. On i jego towarzyszka, imieniem Dominique, pełniąca funkcję Córki Izydy, przewodzili grupie Dzieci Ozyrysa, którzy w ukryciu praktykowali swoje rytuały.
Drogę, dzięki której pokonywali Bestię, nazywali Bardo. Nazwa ta pochodzi od tybetańskiego słowa oznaczającego pół-świat, miejsce, które jest zawieszone między życiem a odrodzeniem. Tam znajduje świadomość, która jest ocaleniem. Droga tam jest ścieżką głębokich wyrzeczeń. Bardo polega bowiem na całkowitym zaprzeczeniu mrocznej stronie swojej istoty. Polega ono na wyparciu się Bestii i intensywnej koncentracji na swym człowieczeństwie oraz stanie śmierci. Czyni się to dzięki regularnym medytacjom i praktykom, które muszą być odprawiane w Świątyni. Zaniedbanie tych praktyk oznacza zwiększone ryzyko oddania się Bestii i wpadnięcia w szał. Stąd, gdy raz wejdzie się na tą drogę, nie można z niej zejść, bo inaczej można stać się tym, z czym się zawsze walczyło.
Dzieci Ozyrysa twierdzą, że tym, który znalazł tą drogę, był Ozyrys. Miał on być niegdyś filozofem na dworze egipskim. Został przemieniony przez arystokratę, który pragnął, by Ozyrys przyłączył się do radości, jaką on czerpał z bycia wampirem. Jednak nie tak zareagował nowo przemieniony. Poczuł on natomiast wstręt i obrzydzenie do swojego nowego ciała i jego potrzeb. Dzięki olbrzymiej wiedzy magicznej i mistycznemu oświeceniu, zdołał jednak zapanować nad tymi cechami. Nauczał on tych umiejętności innych Kainitów, którzy tak jak i on zapragnęli walczyć z Bestią. Dzięki tej drodze wielu osiągnęło niespotykany do tej pory poziom samoświadomości.
Zupełnym przeciwieństwem Ozyrysa był Set, który toczył z nim wojnę. Obaj wysyłali przeciwko sobie swoje potomstwo. Podczas tych zmagań Set rozdarł ciało Ozyrysa na wiele kawałków, które rozrzucił w całym Egipcie. Pierwsza wyznawczyni Ozyrysa, imieniem Izyda, zdołała zgromadzić szczątki jego ciała i dzięki krwi Dzieci Ozyrysa zdołała doprowadzić do jego odrodzenia. Dzięki swojej sile woli zdołał utrzymać świadomość nawet poza Ostateczną Śmiercią. Jednakże jego krew stała się słaba - nie miała już mocy tworzenia Potomstwa. Stąd Dzieci Ozyrysa od tego czasu przestali być linią krwi, a stali się sektą, otwartą na innych, pozbawionych złudzeń Kainitów.
Dzięki Bardo, która jest nie tylko ścieżką, ale i dyscypliną Dzieci Ozyrysa, uzyskują one wiele nadnaturalnych mocy, by uczynić swą walkę o zachowanie Człowieczeństwa skuteczniejszą. Nie stawiają ograniczeń przed chętnymi, którzy chcą nauczyć się tej drogi, jednak wybierają nowych członków sekty bardzo rzadko. Gromadzą się w swoich Świątyniach, by medytować i czerpać wzory ze starszych. Jednak wciąż toczą wojnę ze Sługami Seta. Czynią to jednak w największej ostrożności, działając przez sprzymierzeńców i sługi. Przekonanie Setytów, że zniszczyli całą sektę, działa bowiem na ich korzyść.
Rozmawiałem jeszcze długo z Charlotte. Tuż przed świtem opuściłem ją, obiecując jednak, że pojawię się następnej nocy. Zdaje się, że poczułem coś do tej kobiety. Albo przeważyła moja nie zaspokojona ciekawość. W każdym razie zdecydowałem się wykorzystać ten kontakt do maksimum, nie wykluczone, że tą drogą uzyskałbym wgląd w legendarną wiedzę i moce Dzieci Ozyrysa.
Następnej nocy udałem się do jej schronienia. Zapewne moja wrodzona ostrożność kazała mi najpierw zlustrować teren. Okazało się, że miałem rację. Otóż zobaczyłem dwóch zadowolonych z siebie Setytów wychodzących z korytarza, którym wczoraj szedłem z Charlotte. Natychmiast domyśliłem się, co tam miało miejsce. Świadomość ta prawie powaliła mnie. Poczułem cios, jak po utracie bliskiej osoby. (Choć teraz, z perspektywy czasu, wydaje mi się, że było to tylko złudzenie). Zapewne w jakiś sposób dotarli tu po moich śladach. Gdy wczoraj uciekałem, nie myślałem o ostrożności.
Nie pozostało mi nic innego, jak tylko wrócić do hotelu i sporządzić raport.
Tuszę, że powyższa relacja przekona Wewnętrzny Krąg, że grupa zwana Dziećmi Ozyrysa, wciąż istnieje. Jak widać, działa ona w głębokiej konspiracji i posługuje się bardzo subtelnymi metodami. Jednak dysponuje wiedzą, która może okazać się wielce użyteczna. Stąd warto rozpatrzyć tą sprawę i być może podjąć bardziej szczegółowe badania, które ustaliłyby realny zasięg i wpływy tej sekty.

z poważaniem

Heinrich Wilhelm von Longestadt - Königsdorf

Dla Narratora

Quapropter fratres magis satagite ut per bona opera certam vestram vocationem et electionem faciatis haec enim facientes non peccabitis aliquando.
(Dlatego bardziej jeszcze, bracia, starajcie się umocnić wasze powołanie i wybór! To bowiem czyniąc nie upadniecie nigdy.)

2 List św. Piotra, 1, 10.

Raport nie wspomina o jednym fakcie, który następuje tuż po wydarzenia w nim opisanych. Otóż gdy hrabia von Longestadt stawia swój podpis na gotowym raporcie, do jego pokoju wchodzi Naktkorkeb z obstawą. Hrabia na ten widok staje jak wryty, został bowiem osaczony i nie ma gdzie uciec. Setyta powie do Longestadta następujące słowa: "Witaj przyjacielu, dzięki tobie zniszczyliśmy małą Toreadorkę, której wydawało się, że jest kimś innym. Kimś kto już dawno odszedł w niepamięć. To, oraz cenna informacja o owej mumii, czynią z ciebie wielce przydatnego sprzymierzeńca. Jednak jak sam rozumiesz, zaistniało między nami pewne nieporozumienie, które powinno być natychmiast wyjaśnione. Raz na zawsze." Po czym w tym momencie Naktkorkeb wyda rozkaz swym sługom, którzy rzucą się na arystokratę i przytrzymają go, gdy ich pan wypije jego vitae. Tak zakończy się ta historia, a raport zostanie zniszczony. Jednakże Twoi gracze mogą to zmienić.

Powyższy raport przedstawia ścieżkę fabularną przygody. Twoi gracze powinni się znaleźć w mieście, gdy Heinrich Wilhelm hrabia von Longestadt - Königsdorf przyjeżdża do niego. Mogą być obywatelami tego miasta, lub przyjezdnymi - nie ma to znaczenia, ważne, by wydarzenia toczyły się na ich oczach. Samo miasto może być zupełnie dowolne - np. miejsce, w którym prowadzisz swoje sagi. Ja przyjąłem, że jest to anonimowe miasto niemieckie.
Scena, gdy gracze po raz pierwszy spotkają Longestadta powinna odbywać się w Elizjum. Widzą hrabiego, gdy wkracza do pomieszczenia. Oczy wszystkich Kainitów zwracają się w jego kierunku. On tymczasem podchodzi do księcia i przedstawia się mu, z wyraźną dumą wypowiadając swoje długie nazwisko. Książę wydaje się być zaskoczony - chyba słyszał o tym Ventrue. Dalszą część rozmowy odbywają na osobności. Po jakimś czasie wracają. Wtedy książę mówi następujące słowa do zebranych w Elizjum: "Pan hrabia von Longestadt jest specjalnym wysłannikiem Wewnętrznego Kręgu. Wszyscy członkowie Rodziny w mieście zobowiązani są by pomóc mu w jego poszukiwaniach." Nic więcej nie powie, nawet zagadnięty przez graczy czy inne osoby.
Od tej chwili Longestadt rozpoczyna swoje poszukiwania. Akcja będzie przebiegała, tak jak w raporcie. Wydarzenia będą przebiegały niezależnie od graczy, lecz mogą oni wtrącić się w ich przebieg i spowodować inny przebieg wypadków. Gdy hrabia będzie sprawdzał ruiny w mieście, mogą oni napotkać go. Nie będzie on skłonny do rozmowy, co najwyżej zapyta, czy nie widzieli w mieście grupy jakichś dziwnych kultystów, którzy używają egipskich symboli.
Jeśli gracze nie zechcą go śledzić, mogą się na niego natknąć w antykwariacie Brandhorsta, albo potem w czasie jego poszukiwań Setytów. Mogą stać się jego rozmowy z setyckim neonatą, którego złapał, powiedział mu coś a potem wypuścił.
Potem trop może ich doprowadzić do amfiteatru, gdzie Longestadt spotyka się z Naktkorkebem. Czy gracze uznają za stosowne, by poinformować księcia o kontaktach hrabiego z podejrzanymi Kainitami (których nigdy nie widzieli w Elizjum)? A może już ktoś z nich wcześniej spotkał Setytów i będzie wiedział z kim maja do czynienia? W każdym razie książę, jeśli przekażą mu tę wiadomość nabierze wody w usta i co najwyżej powie, że jest przekonany, że hrabia wie co robi.
Możesz urządzić to tak, by gracze byli przy tym, gdy Setyci włamują się do domu Brandhorsta (mieszka nad antykwariatem) i zabijają go po krótkiej walce. Czy gracze przeszkodzą im w tym? Czy będą tylko biernymi obserwatorami? A może znali już wcześniej Brandhorsta? Oczywiście może być i tak, że gracze są w jakiś sposób związani z Setytami, lub ktoś z nich należy do tego klanu: wtedy ich celem będzie wykorzystanie hrabiego i współpraca z Naktkorkebem (lub służenie mu).
Na końcu gracze mogą również trafić na Charlotte - może sami do niej trafią, albo to ona zaczepi ich, tak jak hrabiego. Na pewno zrobi na nich olbrzymie wrażenie. Dzięki temu, że użyje mocy Bardo Paradoks - nie będą mogli jej zaatakować. Na tych, którzy mają wysokie Człowieczeństwo, jej słowa zrobią duże wrażenie. Może nawet zechcą przyłączyć się do niej lub poznać filozofię Dzieci Ozyrysa. Jeśli natomiast będą dążyli do jej zniszczenia, być może uda im się przełamać działanie Paradoksu.
W czasie przygody gracze powinni dowiedzieć się tyle o głównych postaciach, by wyrobić sobie na ich temat zdanie. Muszą zdecydować czy pomogą Charlotte uniknąć śmierci z rąk Setytów, którzy podążą tropem Longestadta i dotrą do jej Świątyni. Może pomogą hrabiemu i w ten sposób podniosą swój prestiż w Camarilli, może nawet zdobywając przychylność Wewnętrznego Kręgu. Może zaś opowiedzą się po stronie Setytów, staną się zaufanymi Naktkorkeba, zostaną skorumpowani przez ten klan, uzyskają wgląd w szerokie wpływy tego klanu w świecie przestępczym i profity, które stworzą z nich setyckich szpiegów. A może będą próbowali flirtować z każdą z tych sił, by od każdego coś uzyskać, by wynieść jak najwięcej korzyści z całej sytuacji. Albo pozostaną bierni i będą się tylko przyglądać?
Finał przygody to scena w pokoju hotelowym Longestadta. Gracze mogą wkroczyć, by podjąć próbę ocalenia hrabiego. Mogą też spróbować odzyskać od Setytów raport i samemu dostarczyć go do Wewnętrznego Kręgu, lub spróbować sprzedać go temu, kto najwięcej zapłaci. Albo to gracze będą przytrzymywać Longestadta, gdy Naktkorkeb wypije jego vitae.
Cala przygoda to tylko kilka nakreślonych zdarzeń - jej główna idea, to zdobycie informacji na temat Dzieci Ozyrysa. Możesz w jej obręb bez problemu wpleść inne wydarzenia, nie związane z głównym wątkiem.

Postacie

Per quae maxima et pretiosa nobis promissa donavit ut per haec efficiamini divinae consortes naturae fugientes eius quae in mundo est concupiscentiae corruptionem.
(Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy już wyrwaliście się z zepsucia /wywołanego/ żądzą na świecie.)

2 List św. Piotra, 1, 4.

Poniżej znajdziesz propozycję cech dla głównych bohaterów niezależnych przygody. Potraktuj je swobodnie - pamiętaj bowiem, że gra nie musi się trzymać sztywno liczb. Są to tylko pewne wyznaczniki, które mogą ci ułatwić kreowanie tych postaci i rozgrywanie ich interakcji z graczami.

Charlotte

Twórca: Jean d'Aubert
Klan: Toreador (sekta Dzieci Ozyrysa)
Natura i Postawa: Opiekun
Pokolenie: 9
Przeistoczenie: 1945
Wiek z wyglądu: 20 lat
Fizyczne: Siła 2, Zręczność 4, Wytrzymałość 3
Społeczne: Charyzma 4, Manipulacja 3, Wygląd 5
Umysłowe: Percepcja 5, Inteligencja 4, Spryt 4
Talenty: Aktorstwo 4, Artyzm 3, Czujność 3, Empatia 5, Uniki 2, Przebiegłość 2, Zastraszanie 2
Umiejętności: Etykieta 3, Krycie się 2, Muzyka 3, Szt. Przetrwania 1
Wiedza: Lingwistyka 3, Medycyna 3, Okultyzm 5, Wiedza o Camarilli 2, Widza o Rodzinie 3, Wiedza o Setytach 1, Wiedza o Mumiach 3
Cechy charakteru: Sumienie 5, Samokontrola 5, Odwaga 3
Dyscypliny: Nadwrażliwość 4, Prezencja 3, Akceleracja 2, Bardo 5
Pozycja: Schronienie 5, Sprzymierzeńcy 3, Tajemniczość 5
Człowieczeństwo: 8
Siła Woli: 10
Historia: Pod koniec II wojny światowej śpiewała w lokalach nocnych. Tam wpadła w oko jednemu Toreadorowi, pozerowi imieniem Jean d'Aubert. Był on sybarytą i hedonistą, co jakiś czas szukał sobie nowej partnerki, która dzieliłaby jego upodobania. Wybrał Charlotte, gdyż zachwycił go jej śpiew i piękno. Ona dobrze czuła się w jego towarzystwie, stąd po roku znajomości przemienił ją. Razem toczyli nie-życie pełne przyjemności. Potem ich drogi rozeszły się, ale Charlotte nie potrafiła żyć już inaczej. Jednak wewnątrz była słaba i zlękniona, stąd często Bestia brała w niej górę. Próbowała zapomnieć o tych chwilach ale nie mogła. Wtedy spotkała Antoine'a i Dominique. Oni nauczyli ją jak walczyć z Bestią, jak powstrzymać Głód, jak poradzić sobie bez krwi ludzi. Stała się Dzieckiem Ozyrysa. Po jakimś czasie poczuła, że sama jest gotowa szukać nowych wyznawców, by ukazać im światło płynące z Bardo. Wyjechała do małego miasta w Niemczech, gdzie mieszkał znajomy Antoine'a - Klaus Brandhorst. Założyła tu Świątynię i właśnie szukała nowych uczniów.
Wygląd: Jest niezwykle piękna. I choć ma zupełnie ogoloną głowę, wcale nie umniejsz to jej urody. Ubiera się w długie, białe suknie, które ozdobione są egipskimi symbolami. W uchu nosi kolczyk z kluczem Ankh.
Odgrywanie: Jesteś dobra i miła dla wszystkich. Chętnie ich wysłuchasz i doradzisz, co zrobić, by żyli lepiej. Nie lubisz agresji, stąd starasz się, by w twojej obecności jej nie było. Mówisz spokojnie, zwracając uwagę na słowa, które wypowiadasz. Starasz się, by każdy, z kim się spotykasz, został obdarzony blaskiem, którego jesteś nosicielką.

Klaus Brandhorst

Pierwotne imię: Ankef
Natura: Tradycjonalista
Postawa: Samotnik
Rok narodzin: 115 r. p.n.e.
Pierwsza śmierć: 90 r. p.n.e.
Zawód: Rzemieślnik
Fizyczne: Siła 2, Zręczność 4, Wytrzymałość 3
Społeczne: Charyzma 2, Manipulacja 3, Wygląd 3
Umysłowe: Percepcja 4, Inteligencja 4, Spryt 3
Talenty: Aktorstwo 4, Artyzm 3, Bójka 2, Cwaniactwo 2, Czujność 3, Ekspresja 1, Empatia 3, Uniki 2, Świadomość 4, Przebiegłość 2, Wysportowanie 1, Zastraszanie 1
Umiejętności: Broń Palna 1, Etykieta 2, Krycie się 2, Medytacja 2, Muzyka 3, Prowadzenie 2, Rzemiosło 4, Szt. Przetrwania 1, Walka Wręcz 1
Wiedza: Lingwistyka 5, Kosmologia 3, Medycyna 2, Okultyzm 4, Śledztwo 3, Wiedza o Dzieciach Ozyrysa 2, Wiedza o Mumiach 3, Zagadki 3
Cechy charakteru: Pamięć 4, Radość 3, Uczciwość 3
Pozycja: Artefakt 5 (komplet wybranych amuletów), Sprzymierzeńcy 3, Kontakty 5, Mienie 4, Tajemniczość 4
Hekau: Alchemia 2, Amulety 3, Celestialne Hekau 4, Nekromancja 3, Uszebti 1
Ka: 7
Ba: 7
Sekhem: 9
Człowieczeństwo: 7
Siła Woli: 10
Zalety: Żelazna Wola
Historia: Był prostym, rzemieślnikiem, ale niezwykle zdolnym w Egipcie ptolemejskim. Był także bardzo oddanym sługą Kultu Izydy. Za swoje zasługi dostąpił zaszczytu Wielkiego Rytuału. Po wiekach droga jego i Horusa rozeszły się: nie miał zamiaru uczestniczyć w nie swojej wojnie. Wolał gromadzić antyki, stare pisma i książki, zgłębiać wiedzę. Pragnął spokojnego życia. Jednak nie zerwał zupełnie starych kontaktów, wciąż miał oddanych przyjaciół wśród Shemsu-Heru, a także wśród Dzieci Ozyrysa. Okazyjnie pomagał im i wspierał ich, jednak nie tak, by zaszkodzić sobie.
Wygląd: Ma przeciętny wygląd, młodego mężczyzny ubranego dość starannie, lecz bez dbałości o szczegóły. Nosi okulary i bez przerwy ma w ręku jakieś papiery czy starodruki, nad którymi akurat pracuje.
Odgrywanie: Jesteś zagubiony, gdy ktoś odrywa cię od twoich zajęć. Jednak lubisz dzielić się swoją wiedzą. Jednak rzadko robisz to, gdy sam nie możesz uzyskać dzięki temu jakiś korzyści. Najbardziej cenisz wiedzę, więc najbardziej lubisz wymieniać informacje. Dzięki temu twój księgozbiór wciąż rośnie, a ty wiesz o wszystkim coraz więcej.

Naktkorkeb

Twórca: Setknakte
Klan: Wyznawcy Seta
Natura: Gracz
Postawa: Manipulator
Pokolenie: 7
Przeistoczenie: 423 r.
Wiek z wyglądu: 25 lat
Fizyczne: Siła 4, Zręczność 4, Wytrzymałość 3
Społeczne: Charyzma 5, Manipulacja 6, Wygląd 4
Umysłowe: Percepcja 4, Inteligencja 5, Spryt 4
Talenty: Aktorstwo 2, Autorytet 4, Bójka 3, Czujność 1, Ekspresja 1, Empatia 5, Przebiegłość 4, Przebieranie się 2, Uniki 3, Wysportowanie 6, Zastraszanie 1
Umiejętności: Broń Palna 3, Etykieta 2, Krycie się 2, Prowadzenie 1, Szt. Przetrwania 3, Walka Wręcz 3
Wiedza: Finanse 1, Lingwistyka 4, Medycyna 4, Okultyzm 5, Polityka 2, Śledztwo 2, Wiedza o Setytach 4, Wiedza o Camarilli 2, Wiedza o Rodzinie 3
Cechy charakteru: Nieczułość 5, Samokontrola 5, Odwaga 4
Dyscypliny: Niewidoczność 4, Prezencja 4, Potencja 2, Odporność 2, Serpentis 6, Dominacja 4, Transformacja 2, Taumaturgia: Ścieżka Rozkładu 5, Ścieżka Krwi 3
Pozycja: Status w klanie 4, Mienie 4, Status wśród Starszych 2, Trzoda 2, Wpływy 4, Świta 5, Ghoule 5
Ścieżka Typhona: 8
Siła Woli: 10
Wady: Znany diabolista, Emocjonalna izolacja, Rozwidlony język, Aura Żmija, Zadufanie
Zalety: Żelazna Wola
Historia: W IV w. wpływy Setytów w Egipcie rosły, gdyż Imperium Rzymskie przeżywało kryzys. Naktkorkeb był synem arystokratycznej rodziny, która zdobyła spore wpływy dzięki współpracy z Rzymianami. Był ambitny i gotowy na wszystko, dążąc do zdobycia większych wpływów i majątku. Zwróciło to uwagę Wyznawców Seta. Do tego klanu przyjął go Setknakte, arcykapłan tajemnej świątyni Seta w Aleksandrii, który przekazał mu swoją mroczną wiedzę. Od tej pory Naktkorkeb używał swoich umiejętności i wpływów w interesie tego klanu. Do końca bizantyjskiego panowania w Egipcie czuł się jak ryba w wodzie, korumpując kolejnych urzędników cesarskich i innych Kainitów. Potem przeniósł się do Konstantynopola, a w końcu do Europy Zachodniej, gdzie działa do dziś, rozszerzając wpływy Wyznawców Seta w różnych miastach. Jego kontroli podlega część kanałów przerzutowych amfetaminy z Europy Wschodniej na terenie Niemiec, także on zajmuje się korumpowaniem tutejszej Camarilli i jej pionkow, polityków. Jest bardzo wpływowy i potężny, tak więc paktowanie z nim, prędzej czy później obraca się przeciw tym, którzy tego próbują. A jego sieć wpływów rozszerza się.
Ma wysoki status wśród Wyznawców Seta, jednak wielu z nich obawia się go i woli z nim nie zadzierać. Krążą bowiem plotki, że służy ciemniejszym siłom, niż sam Set. Na ile jest to prawda, nie wiadomo, jednak nawet jak na standardy setyckie, jego okrucieństwo i zepsucie budzi przerażenie. Wiadomo natomiast, że jest diabolistą, który zawdzięcza swoje moce uprawianiu tego mrocznego procederu. Dlatego jego imię budzi sporą nienawiść wśród tych wampirów z Camarilli, którzy słyszeli o Setytach, lub natknęli się na Naktkorkeba.
Wygląd: Ubiera się na czarno, w garnitur i marynarkę ze stójką. Ma czarne, zaczesane do tyłu włosy. Jego elektryzujący wzrok paraliżuje tych, którzy spoglądają w jego czarne oczy. Widać w nich zepsucie i pewność siebie. Złowrogi wygląd potęguje tylko jego rozwidlony język - znamię mrocznego zepsucia. Otacza go również aura, wyczuwalna dla wrażliwych garou, lub wampirów z wysoką Nadwrażliwością - aura mrocznego wpływu Apopisa. Jednak żaden garou, który wyruszył na polowanie podążając śladem żmijowego smrodu Naktkorkeba, nie wrócił żywy.
Odgrywanie: Wiesz, że jesteś najlepszy. Twój mroczny Pan obdarzył cię mocami, o których mogą tylko marzyć inni. Dlatego z góry traktujesz wszystkie te śmieszne istoty. Lubisz je wykorzystywać i korumpować, a szczególnie sprawia ci przyjemność ich wypijanie. Nigdy nie przegrywasz - zawsze pokonujesz tych, którzy próbują z tobą zadrzeć. Wszyscy są biednymi głupcami. Niedługo powróci twój Pan, a wtedy to ty staniesz u jego boku, by razem z podobnymi tobie panować nad światem.

Heinrich Wilhelm graf von Longestadt - Königsdorf

Twórca: Hans Erich von Hardestadt
Klan: Ventrue
Natura: Organizator
Postawa: Perfekcjonista
Pokolenie: 8
Przeistoczenie: 1543 r.
Wiek z wyglądu: 45 lat
Fizyczne: Siła 3, Zręczność 3, Wytrzymałość 4
Społeczne: Charyzma 5, Manipulacja 5, Wygląd 3
Umysłowe: Percepcja 3, Inteligencja 5, Spryt 4
Talenty: Aktorstwo 4, Autorytet 4, Bójka 1, Czujność 1, Ekspresja 1, Empatia 4, Przebiegłość 3, Uniki 1, Zastraszanie 5
Umiejętności: Broń Palna 2, Etykieta 3, Krycie się 1, Prowadzenie 1, Walka Wręcz 1
Wiedza: Biurokracja 1, Finanse 2, Lingwistyka 5, Medycyna 2, Okultyzm 1, Polityka 1, Prawo 1, Śledztwo 5, Wiedza o Camarilli 4
Cechy charakteru: Sumienie 2, Samokontrola 5, Odwaga 3
Dyscypliny: Dominacja 5, Odporność 3, Prezencja 4, Nadwrażliwość 3, Potencja 1, Niewidoczność 1
Pozycja: Status w Camarilli 5, Mienie 4, Status wśród Starszych 1
Ścieżka Mocy i Wewnętrznego Głosu: 7
Siła Woli: 10
Wady: Emocjonalna izolacja, Zadufanie
Zalety: Żelazna Wola
Historia: Był niemieckim grafem w XVI w. Służył wiernie Habsburgom rządzącym Świętym Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego, tępiąc ich przeciwników w licznych wojnach. Jego zdolności doprowadziły go blisko dworu cesarza Karola V. Tu zwrócił na niego uwagę Hans Erich graf von Hardestadt, jeden z cesarskich dworzan, a jednocześnie Starszy Ventrue. Tak zaczęła się kariera Longestadta w Rodzinie. Jego inteligencja i zdolności doprowadziły go wysoko, jednak nigdy nie chciał rządzić własnym miastem. Stąd często bywał zaufanym sługą wysoko postawionych Ventrue, najpierw książąt, potem archontów i egzekutorów. Od pewnego czasu zaś podlega bezpośrednio Wewnętrznemu Kręgowi Camarilli. Jest ich wysłannikiem, którego wysyłają w specjalnych misjach do różnych miejsc podlegających władzy tej sekty. Ostatnio zajmuje się śledztwem dotyczącym Dzieci Ozyrysa, gdyż znaleziono pewne fakty, które świadczą o tym, że sekta ta najprawdopodobniej nie została całkowicie zniszczona.
Wygląd: Ubiera się w tradycyjne garnitury w ciemnych kolorach. Ma ciemne, szpakowate włosy. Jego styl bycia jest trochę anachroniczny, ale jednocześnie budzi on szacunek i poważanie. Cechują go wyrafinowane arystokratyczne maniery.
Odgrywanie: Jesteś zimny w obyciu, zwracasz uwagę na to, co mówisz, zawsze używając bardzo wyrafinowanego i eleganckiego języka. Zachowujesz się z godnością, ale w sytuacjach ekstremalnych potrafisz być aktywny i agresywny. Starasz się zdobyć zaufanie rozmówców, jeśli jest to dla ciebie korzystne, jednak nie interesują cię ci, którzy są dla ciebie nieużyteczni.

* * *

Treść artykułu jest oparta na książkach: Graeme Davisa i Jamesa Estesa, Mumia. Druga Edycja; Billa Bridgesa, Podręcznik łowcy. Nowa strona w bitwie (w org. Hunters hunted); Richarda Wattsa, Clanbook: Setites. Children of the Endless Night. Tekst nie jest autoryzowany przez firmę White Wolf.

Na górę strony