Krasnolud

- Myślę, że mogę to zrobić - powiedział krasnolud zaciskając zęby na wargach. Było widać jego lekkie zdenerwowanie, które miało także swoje odzwierciedlenie w mocno zaciśniętych rękach na rękojeści miecza.
- Pamiętaj, że jeśli nawalisz to będzie koniec - "pocieszał" go człowiek stojący obok. Wyglądał na starszego i bardzo mądrego. Miał długą sutannę w ciemnym kolorze i długą siwą brodę.
- Aaaaaaaaaaa - krasnolud rozwalił z kopniaka drzwi przed którymi stali. Jego oczom ukazała się mała sala z kilkoma ludźmi, wyglądającymi na wojskowych, którzy w wielkim pośpiech zaczynali chwytać broń. Krasnolud nie dał na siebie czekać. Pierwszym cięciem swojego ogromnego miecza rozciął najbliżej stojącego. Potem wykonując obrót rozciął w pół, stojącego w głębi sali człowieka, który nie zdążył wyjąć pochwy z miecza. Przesunął wzrok w kierunku trzeciego napastnika, który stał już naprzeciw niego z wyciągniętym mieczem.
- Może spróbujesz ze mną przerośnięty krasnalu - pozwiedzał mężczyzna trzymający w ręku półtora ręczny miecz.
- Dobra wygrałeś, poddaję się - powiedział krasnolud upuszczając miecz.
- Co ty Krasnal, pękasz? - mężczyzna wyglądał na zdziwionego, jednak nadal trzymał miecz w pogotowiu.
- Po prostu widzę, że jesteś lepszy. Możesz zrobić teraz co chcesz.
- Skoro tak mówisz - powiedział mężczyzna, rozglądając się szybko wzrokiem po ciałach zabitych kompanów.
- Giiiiń krasnoludzie - facet wyprostował miecz wziął zamach. Krasnolud w tym czasie zamknął oczy.
- Kszszgrzrz - zahuczało coś w pomieszczeniu. Krasnolud otworzył oczy i zobaczył jak ze swojego przeciwnika została tylko czarna plama popiołu i miecz.
- Następnym razem mógłbyś zrobić to szybciej - powiedział krasnal do starego mężczyzny wchodzącego do pokoju.
- Chyba trochę wychodzę z wprawy. Już mi się mylą te zaklęcia - powiedział towarzysz krasnoluda spoglądając na swoje ręce porośnięte trawą.


GTS