Arkham cz.1


Nie ma rzeczy nadludzkich, a ograniczenia fizyczne uzupełnia wyobraźnia.

       Gdybym miał powiedzieć co jest niemożliwe to mógłbym jedynie ograniczyć się moją wiedzą, poniekąd ubogą. Jednak wiedząc, że nie wiem zbyt wiele mogę stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, że to co uznam za niemożliwe jest wykonalne. Chciałbym jednak móc sobie chociaż wyobrazić coś co jest bardzo trudne, bo dzisiaj niemożliwe znaczy właśnie bardzo trudne, a nigdy znaczy bardzo długo. Więc niemożliwe w odniesieniu do określenia zjawiska w naturze jest nierealne, a jak mawiał Haldane "Natura jest nie tylko dziwniejsza niż sobie wyobrażamy, jest dziwniejsza niż potrafimy sobie wyobrazić".

       Proszę słów człowieka tego nie brać poważnie, ponieważ jest on już kilka miesięcy w naszym zakładzie. Jedynym powodem dla którego ma dostęp do przyborów piśmienniczych jest jego obietnica o zachowaniu spokoju, która niewątpliwie jest spełniana. Wtrącenie to pisane jest ze względów cenzuralnych, jednak obietnica o drukowaniu tekstów w całości jest spełniana niemal w 100%, bo nie jest naszym celem zabranianie wolności słowa, a jedynie strzeżenie tajemnic lekarskich.

Lekarz dyżurny zakładu psychiatrycznego w Arkham


       Cela. Mały pokoik z malutkim okienkiem niemal przy suficie. Krata zewnętrzna dzieli tą małą przestrzeń na 9 części. Czasem kiedy na niebie są chmury to doświadczam miłego uczucia płynięcia wraz z nimi gdy przez kilka godzin wpatruję się w ich obraz. Już dawno nie widziałem nieba, ale jego maleńki skrawek u mnie w pokoju przypomina mi, że istnieje. W nocy widzę gwiazdy jeśli nieba nie zasłaniają chmury. Jeszcze mniejsze mrugające światełka przypominają o małościach. Kiedyś myślałem, że każda gwiazda to jedno życzenie, dzisiaj wiem, że te reaktory atomowe zawieszone w przestrzeni to mieszaniny gazów bezustannie spalane. Jednak wyglądają pięknie. Nie widząc nikogo oprócz ludzi w kitlach wszystko inne wydaje się piękne. Chciałbym opuścić to miejsce, móc pójść gdzie oczy poniosą i nie myśleć kiedy będę musiał się zatrzymać. Jednak nie chcą mnie wypuścić, bo...[cenzura]. Jednak może kiedyś, gdy wyzdrowieję, poznam smak życia od nowa, od nowa, bo już zapominam jak było na zewnątrz. Ułożyłem wiersz:

             Wolność

Chciałbym kiedyś dożyć prawdziwej wolności,
Niczym nie skażonej i pięknej w swej wspaniałości,
Nie wiem tylko czy jest to możliwe,
Przynajmniej dopóty, dopóki żyję.


       Czasem wydaje mi się, że zrobiłbym wszystko żeby móc przez chwilę być wolnym, taką zwyczajną wolnością. Królestwo za chwilę wolności! Jednak dziś pozostało mi tylko móc opisywać moje stany i dzięki temu nie zapominać. Teraz nawet nikt mnie nie odwiedza. Podobno nie wolno. Jednak chciałbym móc porozmawiać z ludĄmi normalnie, a nie opisując co mi się śniło i jak się czuję. Nigdy nie pokazujcie innym, że coś wam jest - częściej lepiej do ostatnich dni cieszyć się wolnością niż spędzić resztę życia w zamkniętym i ponurym pokoju. Wiedzcie, że sprawdza się powiedzenie, że nie docenia się tego co się ma dopóty, dopóki się tego nie straci. Muszę kończyć. Już po mnie idą, chciałem jeszcze powiedzieć, żebyście... Wiedzcie, że to tylko początek. Jeśli im pozwolicie to już nigdy nie będziecie mogli doświadczyć tego ponownie. Nigdy się nie poddawajcie w dążeniu do...

       Tekst został nieznacznie skrócony (najwięcej ostatni akapit). Pacjent przejawiał oznaki zapaści nerwowej i musiał przerwać pisanie, kiedy będzie w stanie pisać dalej to niewątpliwie będziemy nadal publikować jego teksty (jeśli wydawnictwo nie zmieni umowy z naszym pacjentem).

Ordynator Zakładu Psychiatrycznego w Arkham

GTS