Spis treści Multimedia

Sprawy Rozmaite


Apep

Telewizor (recenzja sprzętu RTV)

Przedruk artykułu Telewizor (recenzja sprzętu RTV) z Inkluza nr 57.

Zasadniczo rzecz biorąc, telewizor jest urządzeniem, którego idea po raz pierwszy pojawiła się w baśniach. To właśnie tabuny wróżek, czarownic i magów, wlepiając ślepia w kryształowe kule, upowszechniły tak pospolity dziś zwyczaj oglądactwa (żeby nie rzec: podglądactwa).

Kula, tudzież lustro, sadzawka czy inna miska wypełniona wodą, były prekursorami na rynku telewizyjnym. Technologia w owych nieoświeconych czasach pozostawiała wiele do życzenia. Przekazywany obraz cierpiał z powodu niskiej jakości ekranu (zbyt... kulisty) lub nieuniknionych zakłóceń (np. zmarszczek na wodzie). Nic więc dziwnego, że adepci magii uważali korzystanie z prototypów telewizora za czynność wymagającą niemałych umiejętności i wielkiej koncentracji. Możemy jedynie domniemywać, jakie katusze cierpieli magowie nadużywający owej rozrywki - wytrzeszcz zaczerwienionych oczu to jedna z bardziej pospolitych przypadłości. Co tłumaczyłoby opinię szaleńców i oszołomów, jaką cieszyli się adepci magii pośród swych mniej utalentowanych ziomków; któż brałby poważnie osobnika oglądającego świat za pomocą wiecznie wybałuszonych gał?

Z powodu owej złej reputacji i niedogodności technicznych - magiczne kule nigdy nie zdobyły większej popularności. W miarę jak wymierały wróżki, ich magiczne przyrządy popadały w zapomnienie, aż wreszcie niewielu ludzi wiedziało, jak je obsługiwać. Tym sposobem telewizja przez wiele lat istniała tylko w baśniach. Dopiero w ubiegłym wieku dzięki rewolucji technologicznej wskrzeszono stary wynalazek.

Wśród pospólstwa panuje przekonanie, że telewizor służy jedynie do wyświetlania ruchomych obrazów. Nic bardziej mylnego! Tak jak starożytne lustra śledcze, tak telewizja może zostać użyta jako teleporter. Prostym ludziom trudno przyjąć to do wiadomości, choć dowody na owo zjawisko można znaleźć w życiu codziennym. Dla przykładu: czasem można zauważyć, że zwykli ludzie, oglądając telewizor, reagują nadzwyczaj żywiołowo na pokazywane w nim obrazy. A to płaczą, wzruszeni romansami, a to podskakują ze strachu na widok horrorów, a to znowu, ni z tego, ni z owego, odpowiadają sobie na pytania zadawane w teleturnieju. W rzeczywistości dusze wszystkich tych ludzi przenoszone są do krain wytworzonych wewnątrz telewizyjnego wszechświata i tam przeżywają niesamowite przygody. Ten prosty fakt jest jednak nazbyt wywrotowy dla ograniczonych umysłów większości ludzi, więc z reguły nie przyjmują go do wiadomości. Wypierają wszelkie wspomnienia związane z teleportacją i wmawiają sobie, że cały czas siedzieli na kanapie. Autosugestia czyni cuda, więc do tej pory nikt nie podejrzewał, że rzeczywistość może wyglądać inaczej.

Plotka głosi, że telewizory mogą być wykorzystywane do transmisji sygnałów podprogowych natury komercyjnej, potocznie zwanych "reklamami". Jak jednak wiadomo kilku Jaśnie Oświeconym Tajemnym Mistrzom Telewizji, którzy poświęcają swój żywot bezustannemu monitorowaniu programów telewizyjnych (robią to siedząc dzień i noc przed ekranem, przez co są mylnie brani za nierobów i nieudaczników), reklam nie ma. Zjawiska przez laików uznawane za reklamy są w rzeczywistości echami skrytych walk między trójpalczastymi głowonogami z Procjona V a inteligentnymi ślimakami z Ganimedy III. Obie grupy nieziemców od początków istnienia wszechświata toczą ideologiczny bój o to, czy lepiej mieć trzy macki, czy jedną, ale za to długą i w kropeczki. Powiedziane jest, że gdy cały wszechświat zostanie przekonany do jednej opcji, wtedy zwycięzców ogarnie radosne drżenie wszystkich członków, dzięki czemu będą mogli osiągnąć transcendencję. Do tej pory wojna Procjonidów z Ganimedyjczykami pochłonęła miliony cywilizacji, które pod wpływem propagandy jednego z oponentów stoczyły się w otchłanie mackowatości. W chwili obecnej bitwa o ludzkość ciągle trwa, lecz ktokolwiek wygra, nasz los jest przesądzony. Pytanie tylko, czy wybierzemy tani i pragmatyczny zestaw trzech macek, czy podarujemy sobie odrobinę luksusu pod postacią macki jednej, lecz fikuśnej.
Historie związane z telewizorami i telewizją można snuć po sam kres świata. Tylko po co? Każdy z was ma, miał, lub będzie mieć w domu telewizor - jesteście nań skazani. A skoro tak, możecie go własnoręcznie (o, przepraszam - własnomacnie) rozebrać na części i sprawdzić, czy aby na pewno w środku nie siedzą krasnoludki, odbierające telepatyczne przekazy od swych nieziemskich pracodawców.

Na górę strony