Spis treści Różne

 


Tekst: Chris "Vlad_IV" George Majewski
Ilustracja: Belphegor

Święta w RPG, RPG w święta

Przedruk artykułu Święta w RPG, RPG w święta z Inkluza nr 8 (po korekcie).

Wstęp

No tak... Już prawie minął rok 1999, a kiedy czytasz te słowa, zostanie Ci do jego końca około dwudziestu dni. Ze świętami Bożego Narodzenia jest podobnie. Masz jeszcze kilka dni na zrobienie świątecznych zakupów, wysłanie mailem listy prezentów do Wielkiego Świętego (bo na snail maila będzie już za późno), ubranie choinki i kupienie, a potem zabicie świątecznego karpia. Mnie zostało czasu trochę więcej, a to z powodu naszego redakcyjnego rytmu pracy... Ale to są szczegóły. Nie zagłębiając się dalej w matematykę, przejdźmy do tematu.

Na pewno czujesz teraz przedświąteczne podniecenie. Nieważne jakiej jesteś religii, święta stały się czymś, co łączy wszystkich. Niektórzy narzekają, że zżarła je komercja, ale w dalszym ciągu, gdy nadchodzą, udziela się nam ich nastrój. Gdy idziemy ulicą, naszym oczom ukazują się piękne, świąteczne wystawy, drzewa przystrojone światełkami i łańcuchami choinkowymi. Obojętnie dokąd byśmy nie trafili, możemy powiedzieć, że święta są dookoła nas... Podobno w tym czasie wszystko się zmienia. Ludzie, którzy przez cały rok mieli serce z kamienia, nagle stają się wzorem cnót, biedni stają się bogatymi (i nie chodzi mi tylko o majątek, ale bogactwo duchowe: naszą rodzinę, dzięki której stajemy się bogaci...), wszystkie waśnie i spory ustają na te trzy cudowne dni... Nawet podczas najokrutniejszej z wojen, pierwszej wojny światowej, podczas Wigilii obie walczące strony wyszły z okopów i złożyły sobie życzenia. Chociaż za kilka dni pozabijali się nawzajem... ale widać, że święta roztapiają nawet najzimniejszych...

Święta Bożego Narodzenia to rodzinne święta, nie będę więc nikogo namawiał, aby na ten czas porzucał wszystko i spotykał się z kolegami, aby grać w RPG. W końcu sam nigdy nie zrezygnowałbym z domowego ogniska na rzecz zaciemnionego pokoju i kilku kolegów, nieważne jaką przyjaźnią bym ich darzył... Chodzi mi bardziej o czas przed świętami, o to cudowne podniecenie i nastrój, który mu towarzyszy. Jeśli w ogromie przygotowań do świąt znajdziesz kilka godzin na sesję, uwierz mi, że może to być jedna z Twoich najwspanialszych sesji. Jak cudowny nastrój można stworzyć, jak wyniosłe rzeczy ukazać graczom i co wynieść z sesji, ten tylko się dowie, kto znajdzie bardzo dobrego mistrza gry i właśnie kilka godzin w napiętym harmonogramie dnia... Ale wielu ludzi zastanawia się, jak do przygody wprowadzić nastrój świąt, jak doprowadzić graczy do wzruszeń, jak sprawić, aby naprawdę uwierzyli w jego ducha... Cóż, najpierw proponuję obejrzenie "Cudownego życia", a potem przeczytanie tego artykułu... Przedstawię Wam teraz moje pomysły, doświadczenia i przemyślenia na podstawie kilku najpopularniejszych systemów, które ukazały się na polskim rynku... Więc zaczynamy od:

1. Świata Mroku

Świat Mroku jest z założenia ponurym miejscem. Tu nie ma miejsca na wzruszenia. Świat jest brutalny aż do bólu i nie można okazać słabości, którą niewątpliwie jest litość. Zamieszkują go stworzenia o potędze niemal boskiej, jednak tę wykorzystują tylko do własnych celów. Czyż więc nie ma nadziei na znalezienie choćby cienia radości? Wbrew pozorom tu pole do popisu jest chyba największe, między innymi dlatego ten świat znalazł się na początku... Nie zapominajmy, że jest to prawie nasza, ludzka rzeczywistość, nieznacznie tylko zmieniona na potrzeby gry. Święta więc tu występują, jednak nikt nie rozumie ich prawdziwego przesłania... podobnie, jak u nas... Niemal każde ze stworzeń zamieszkujących mroczne ulice miast i leśne pustkowia było lub nadal pozostaje człowiekiem. Czyż nie posiadają więc one ludzkich uczuć? Pomimo brutalności świata, w którym egzystują, zawsze jest miejsce na okazanie miłości, oddania. Czy nie piękne jest poświęcenie siebie samego za życie swoich przyjaciół?

Podam tu więc kilka przykładów pomysłów na przygody lub motywy, które w nich wystąpią. Oczywiście ich osąd i rozwinięcie pozostawiam Tobie. I Ty popracuj na świąteczny klimat...

Prowadzisz grupę wampirów. Obce są im takie uczucia, jak litość, miłość, żal... To dobre dla mięczaków, których dziesiątki, setki... tysiące umierają codziennie na ulicach wielkich metropolii. Trzeba wykazać się siłą i przebiegłością, aby nie zginąć. Poznali sekret nieśmiertelności, jednak śmierć zawsze pamięta o dłużnikach i na każdym kroku czeka. Czeka z wyciągniętymi rękoma, aż w nie wpadną... Zbliżają się święta, jednak one nic dla wampirów nie znaczą... Kolejny głupi, ludzki zabobon. A duch świąt? Po co pomagać komuś, kto cię wyklął i wyrzucił ze swojego grona?

Panuje wspaniała zimowa atmosfera. Ziemię zalega warstwa śniegu. To kolejny dzień egzystencji w bezmiarze pustki w życiu koterii. Kolejny pusty dzień... być może kolejna śmierć na koncie. Kolejna dusza pozbawiona możliwości zbawienia... wyssana razem z krwią. Bez celu snujecie się po aglomeracji. Spotykacie biedną, małą dziewczynkę. Leży cała zmarznięta pod bramą jakiejś starej kamienicy, na szyi ma karteczkę z napisem: "Szukam mamy"... Budzi w was wstręt. Jest uosobieniem tego, czego nienawidzicie najbardziej, słabości... Ale coś się w was przełamuje. Podchodzicie do niej. Okazuje się, że jej matkę zabrał "dziwny pan". Postanawiacie to sprawdzić. Dziwny zespół: grupa wampirów i małe, bezbronne dziecko... Czyż to nie cudowny przykład na to, że człowiek jeszcze w was żyje?

Jest taki jeden ksiądz. Książe zwołuje na niego krwawe łowy pod pretekstem łamania maskarady. Oczywiście i koteria bierze w nich udział. Tak się składa, że trafiają na niego pierwsi. Oczywiście są gotowi na walkę... Jakież jest ich zdziwienie, kiedy ofiara poddaje się im. Są zdezorientowani. Pytają dlaczego. Wampir-ksiądz opowiada im, dlaczego jest ścigany. Chciał, aby jego dusza nie przegrała z bestią. Używał swojej krwi, aby leczyć potrzebujących. Owszem, stawali się na pewien czas jego ghulami, ale on nie wykorzystywał władzy nad nimi. Rany goiły się, a on przestawał ich żywić krwią. Powracali do normalności... Książę uznał to za głupotę i niepotrzebne ryzyko, ale on tego nie rozumie. A czy gracze pojmą, czym naprawdę jest istota człowieczeństwa i sekret wygranej wojny?

A teraz coś do systemu mi o wiele bliższego - Wilkołaka: Apokalipsy. Pomyśl, Drogi czytelniku cóż możesz wprowadzić do przygody watahy wilkołaków. Nic? A może pomyślałbyś o jakimś spisku Penteksu, jakimś planie zniszczenia sierocińca, zamienienia wszystkich dzieci w bezmyślne fomory. "Cóż, to tylko głupie małpy... ale i dzieci...". Pomyśl, Świat Mroku pozostawia Ci wielkie pole do popisu. Wiem, że pomysły są, być może, sztampowe, znajdziesz je w większości amerykańskich filmów. Ale czy kiedykolwiek wprowadzałeś je na sesji?

2. Zew Cthulhu

W ZC także w prosty sposób możemy wprowadzić atmosferę nadchodzących świąt. W końcu to nasz świat. Pomyśl, spytaj kogoś lub poczytaj, jak wyglądały święta kiedyś, na przykład w latach dwudziestych naszego stulecia... Spraw, aby gracze "poczuli" święta i zaczęli nimi żyć. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby w tym okresie sprowadzić jakieś zagrożenie. Bohaterami są zwykli ludzie. Mają oni swoje słabości, swoje rodziny. Wszystko to można wykorzystać do stworzenia czegoś, co choć trochę zmieni sposób patrzenia na święta Twoich graczy.

Małe, senne miasteczko. Oczywiście wszędzie panuje przedświąteczne poruszenie. Tak to jest, że w takich miejscach ludzie tworzą jedną, wielką rodzinę. Do miasteczka przybywają badacze. Być może mieli tu coś innego do załatwienia, szukali jakiegoś przedmiotu lub jakiejś osoby... a może po prostu mają tu swoje rodziny? W miasteczku zaczynają ginąć dzieci. Ktoś musi się tym zająć. Wielkie poszukiwania nic nie dają. Policja jest bezradna. W końcu ginie bliska osoba któregoś z badaczy - jego własne dziecko lub, na przykład, młodsza siostra. Trafiają na ślad jakiejś potwornej istoty. Zaszczuwają ją. Trafiają do jej legowiska i co tam znajdują? W jaskini znajdują się całe i zdrowe dzieci. Sama grota jest pięknie przystrojona. Potworna bestia osłania dzieci. Badacze chcą zabić, ale maluchy protestują... Czyżby tylko ludzie czuli potrzebę świętowania z bliskimi? Może jedynie dzieci widzą prawdę...

Lata dwudzieste. Badacze trafiają na wielkie przyjęcie do jakiegoś znanego i drogiego hotelu. Nigdzie nie ma jakiejkolwiek dekoracji świątecznej, chociaż jest to przyjęcie wigilijne. Ludzie nie zachowują się nawet jak podczas świąt. Są sztuczni, butni i zapatrzeni w siebie aż do przesady. Wszystko jest kpiną z ducha świąt. Szykanują wszelkie symbole Bożego Narodzenia. Zaczyna to przypominać jakąś paranoiczną wizję. Gracze widzą, że dzieje się tu coś złego. Być może ktoś stoi za takim, a nie innym zachowaniem gości. A może "coś" stoi...

Znowu wielkie przyjęcie świąteczne w tym samym czasie - Wigilia 1919 roku. Tym razem badacze są zaproszeni do jakiegoś hotelu na odludziu. Najlepiej w jakiejś odciętej od reszty świata miejscowości. Przez wielkie opady śniegu hotel jest odcięty od cywilizacji. Nikt się tym nie przejmuje. Setki gości cieszą się świętami. Poza tym jest przecież radio... Zaczyna się przyjęcie. Wszyscy bawią się świetnie. Piją, śmieją się, rozmawiają... Nagle dziwny człowiek, który przedstawia się jako właściciel hotelu, i osoba, która ich tu wszystkich zaprosiła, obwieszcza, że są to ich ostatnie święta i mają się tą chwilą cieszyć... Czy potrafią? Czy przeszkadza im, że to ostatnia Wigilia? A może będą próbować coś z tym zrobić?

3. Warhammer

Znowu system mroczny aż do bólu... Świat, w którym nie ma miejsca na współczucie. Świat, w którym chwila dezorientacji może Cię kosztować śmierć z łap jakiegoś mutanta. Chaos jest wszędzie i zawsze czyha na nowe ofiary. Czasami nawet najpiękniejsze rzeczy są skażone i od środka zgniłe. Jak twierdzi wielu graczy, nie ma tutaj ma miejsca dla ofiarności i bohaterstwa. To nie jest system, w którym po raz kolejny zbawia się świat, a potem dzieli artefakty zdobyte na kolejnym przeciwniku...

I czyż znowu nie ma miejsca na święta? Sprawa ma się o wiele bardziej skomplikowanie. Warhammer i w ogóle wszelkie systemy fantasy mają to do siebie, że w nich nie ma świąt Bożego Narodzenia jako takich. Wszystkie takie światy mają swoje własne, przebogate panteony bóstw. Każde ma swe święto, nawet zakazane. Wyznawcy zawsze praktykują wiarę w swojego boga. Czemu więc mieliby świętować narodziny Mesjasza?

Otóż tutaj nie można wprowadzić świąt takich, jak my je rozumiemy. Jeśli chcemy prowadzić przygodę do Warhammera w nastroju ciepła i wszystkiego tego, co dają nam święta, musimy się bardziej wysilić. Dlaczego, na przykład, nie moglibyśmy zastąpić Świętego Mikołaja osobą jakiegoś kapłana bóstwa praworządnego lub i samego Sigmara? Jak by postąpili gracze, spotykając w pewnym mieście człowieka, który rozdaje prezenty innym, samemu nic z tego nie czerpiąc? A gdyby zastąpić normalnego człowieka istotą zmutowaną? Istotą, w której ciele zadomowił się Chaos, duszę pozostawiając czystą? Co czuliby gracze, gdyby spotkali coś takiego?

A może spotkanie ze złodziejem? Okrada graczy w jakiejś karczmie. Karkołomny pościg, ale złodziej ucieka. Długie, bezowocne poszukiwania. Nawet nie z powodu skradzionych dóbr (jeden zardzewiały miecz, parę miedziaków i ubrań). Chodzi o zdeptaną dumę, honor i reputacje niezwyciężonych, które złodziej nadszarpnął, najpierw podczas samego aktu kradzieży, a potem ucieczki. Czy gdy odnajdą go, a okaże się, że pieniędzy nie wziął dla siebie, tylko rozdał biednym, niczym nasz Robin Hood, będą chcieli go zabić? A może darują mu życie... A co zrobią, jeśli już dowiedzą się, co robił, a potem został pojmany przez straże i skazany na śmierć przez powieszenie? Czy pomogą mu, czy zostaną obojętni i zimni? Czy jeśli okażą miłosierdzie i zaryzykują własnym życiem, będzie to równe zrozumieniu ducha świąt? Myślę, że zdecydowanie tak...

Nastrój

A jak stworzyć przedświąteczny nastrój podczas przygody? Do tego potrzeba kilku rzeczy. Po pierwsze, trochę wolnego czasu kilka dni przed Wigilią. Towarzyszące graczom i zapewne Tobie podniecenie będzie jeszcze jednym pozytywnym impulsem. Potem oczywiście potrzebny jest mrok, lub półmrok. Najlepiej, gdyby cały krajobraz zalegały zaspy śniegu, jednak wiemy, jak czasami pogoda potrafi być kapryśna; nie zawsze jest to możliwe. Ale ciemność da się załatwić. Zimą słońce zachodzi szybko, a same sesje rzadko urządza się w biały dzień. Do tego postaraj się o odpowiednią dekorację pomieszczenia. Choinka to niezbędne minimum. Dobrze, gdyby była prawdziwa, ponieważ z takiej unosi się wspaniały zapach. Jeśli posiadamy sztuczną, cóż... nie jest tak źle. Sam zapach można zastąpić namiastkami takowego, jakimi mogą stać się różnego rodzaju odświeżacze powietrza lub kadzidła. Zamiast świec postaraj się otoczyć pokój kilkoma sznurami lampek na choinkę (samo drzewko także zaopatrz w stosowny "sprzęt"). Mile widziane byłyby także łańcuchy na choinkę oraz bombki.

Oczywiście same dekoracje nie stworzą mrocznego, a jednocześnie ciepłego nastroju. Trzeba się także zaopatrzyć w stosowną muzykę. W żadnym wypadku nie stosuj kolęd. Same w sobie nie pasują do klimatu żadnej z gier, a i jakoś nigdy nie czułem się bez nich "nieświątecznie"... Najlepiej, gdybyś zakupił jakąś muzykę instrumentalną. Cichą, spokojna, melodyjną, ale i tajemniczą, a co najważniejsze - pasującą do klimatu samej gry. Mnie udało się coś takiego znaleźć na płycie zespołu Dune pt. "Forever". Sam krążek bardzo ciężko znaleźć w sklepach muzycznych (ja sam dostałem go przez czysty przypadek), ale naprawdę jest wart tego, żeby posiadać go w swojej kolekcji. Posiada wszystkie cechy wymienione wyżej, a co najważniejsze, prawie nigdy się nie nudzi, choć jest dosyć krótka (około pięćdziesięciu minut). Poza tym tak teksty piosenek, jak i ich aranżacja pasują niemal w stu procentach do sesji osadzonej na przykład w Świecie Mroku. Są to przeróbki na orkiestrę wielkich rockowych przebojów (mamy tu "Who wants to live forever" grupy Queen, "Somebody" Depeche mode czy "Power of love"). Wszystko w wykonaniu młodziutkiej (podczas nagrywania tej płyty miała zaledwie szesnaście lat, a teraz dziewiętnaście) wokalistki, której imienia i nazwiska niestety nie pamiętam, ale posiada ona tak wspaniały głos, że urzekła mnie nim od razu. Muzyka jest nagrana przez London Session Orchestra i brzmi wprost fenomenalnie, a partie skrzypcowe są po prostu majstersztykami i pozostają w głowie przez długie lata... Choć słucham tej płyty od prawie trzy lat, niemal codziennie, nie znudziła mi się jeszcze i z chęcią do niej powracam przy pisaniu każdego artykułu i opowiadania.

A co jeśli nie posiada się tego krążka? Cóż, trzeba sięgnąć po coś innego... Myślę, że świetna do tego będzie na przykład ?Sonata księżycowa? ("Moonlight sonata") Beethovena, wybrane piosenki zespołu Skunk Anansie z płyty "Postorgasmic chill", "Everlasting" Manic Street Preachers i kilka piosenek zespołu Metallica ("Unforgiven II", "Turn the page", "Astronomy", "Low Man`s Lyric"), a także oraz utwory Enyi, które również wspaniale pasują... Zawsze też możesz sam poeksperymentować - to tylko propozycje...

Zakończenie

Teraz pozostaje mi się Tylko pożegnać z Tobą. Niestety mój czas powoli się kończy, a i zapewne Ty nie masz go zbyt wiele. W końcu karp czeka w wannie... Pozostaje mi tylko życzyć Ci wiele ciepła podczas świąt, udanej i pełnej przeżyć sesji przed nimi, a także wielu RPG-owych prezentów... Wesołych świąt i szczęśliwego ostatniego roku XX wieku życzy: Chris "Vlad_IV" George Majewski.

Na górę strony