|
Belphegor The Archdevil
¦wiat³o w ciemno¶ci
|
Przedruk artyku³u ¦wiat³o w ciemno¶ci z Inkluza nr 10.
Et lux in tenebris lucet et tenebrae eam non conprehenderunt.
(A ¶wiat³o¶æ w ciemno¶ci ¶wieci i ciemno¶æ jej nie ogarnê³a.)
Ewangelia ¶w. Jana, 1, 5.
Poni¿szy artyku³ to po³±czenie kompendium i przygody. Tre¶ci± pierwszej czê¶ci, napisanej w formie raportu, jest poszukiwanie wiedzy na temat zaginionej grupy Kainitów, zwanej Dzieæmi Ozyrysa. Tre¶ci± drugiej czê¶ci jest rozwiniêcie tych poszukiwañ do fabu³y przygody, która mo¿e byæ z powodzeniem przeprowadzona w grupie graj±cej Kainitami, a po niezbêdnych modyfikacjach, tak¿e mo¿e byæ to przygoda dla mumii i garou (nale¿y usun±æ elementy ¿ycia spo³ecznego wampirów).
Pierwsza czê¶æ mo¿e stanowiæ samoistn± warto¶æ - prezentuje ró¿ny punkt widzenia na sektê Dzieci Ozyrysa i podsumowuje wiadomo¶ci na ich temat. Przygoda jest dodatkowym rozwiniêciem, na tyle jednak lu¼nym, ¿e mo¿e byæ swobodnie modyfikowana przez Narratora.
Na samym koñcu poda³em kilka przyk³adowych charakterystyk postaci, które wystêpuj± w przygodzie.
Raport
De qua salute exquisierunt atque scrutati sunt prophetae qui de futura in vobis gratia prophetaverunt.
(Nad tym zbawieniem wszczêli poszukiwania i badania prorocy - ci, którzy przepowiadali przeznaczon± dla was ³askê.)
1 List ¶w. Piotra, 1, 10.
Raport ds. tzw. Dzieci Ozyrysa dla cz³onków Wewnêtrznego Krêgu
Stuttgart, 9 czerwca 1994 roku
Sporz±dzi³ Heinrich Wilhelm graf von Longestadt - Königsdorf, specjalny przedstawiciel Wewnêtrznego Krêgu.
W swoim ¶ledztwie natkn±³em siê na wiele, bardzo ró¿nych i nierzadko sprzecznych informacji. St±d proszê o wybaczenie, gdy narracja mego raportu oka¿e siê w pewnych fragmentach niezrozumia³a. Tak¿e przed³o¿y³em rzetelno¶æ kosztem stylu, wiêc zdarzyæ siê mog± w niniejszym dokumencie zwroty ¿argonowe.
Celem mojego ¶ledztwa, zgodnie z ¿yczeniem Wewnêtrznego Krêgu, by³o zdobycie jak najbardziej wiarygodnych informacji o legendarnej grupie Kainitów zwanej Dzieæmi Ozyrysa. Jak ju¿ pisa³em w poprzednim raporcie, moje ¶ledztwo naprowadzi³o mnie na nik³y ¶lad obecno¶ci tej grupy, do tej pory uwa¿anej przeze mnie za wymar³±, a co nada³o wysoki priorytet moim badaniom. Otó¿ ¶lady kultu bóstwa pochodzenia egipskiego o imieniu Ozyrys znalezione przeze mnie w ruinach rzymskiej ¶wi±tyni pod miastem Y (dla wzglêdów bezpieczeñstwa nie podaje jego nazwy, znalaz³a siê ona w poprzednim raporcie), poddane odpowiednim badaniom, zdawa³y siê pochodziæ najpó¼niej sprzed 20 lat. Jako, ¿e natkn±³em siê tam równie¿ na ¶lady korespondencji z miastem X, postanowi³em tam kontynuowaæ ¶ledztwo, licz±c, ¿e tam ¶lady bêd± ¶wie¿sze. Wci±¿ nie wiedzia³em jednak, czy owe ¶lady mo¿na ³±czyæ z ow± legendarn± grup±.
W mie¶cie X, które sta³o siê obiektem mojego ¶ledztwa (dane na jego temat poda³em w poprzednim raporcie), by³o kilka potencjalnych miejsc, które uzna³em za prawdopodobne lokalizacje kultu. Ksi±¿ê miasta zgodzi³ siê bez problemów podj±æ ze mn± wspó³pracê, dziêki temu mog³em bez przeszkód obserwowaæ owe miejsca. By³y to: ruiny rzymskiego amfiteatru, stary ¶redniowieczny zamek, czê¶ciowo zrujnowany oraz opuszczona baszta, niegdy¶ fragment murów miejskich. Kieruj±c siê intuicj± uzna³em, co pó¼niej okaza³o siê s³uszne, ¿e cz³onkowie grupy zwanej Dzieæmi Ozyrysa wybieraj± za schronienia miejsca odosobnione, owiane tajemniczymi legendami, czêsto w³a¶nie ruiny dawnych budowli.
Moje ¶ledztwo naprowadzi³o mnie na ¶lad pewnego ¶miertelnika, który krêci³ siê w pobli¿u ruin ¶redniowiecznego zamku. Dowiedzia³em siê, ¿e ów cz³owiek, nazwiskiem Klaus Brandhorst, jest antykwariuszem. Jego zainteresowanie zamkiem w tym ¶wietle wydawaæ siê mog³o naturalne, ale tkniêty przeczuciem odwiedzi³em jego sklep z antykami. Okaza³o siê to s³uszn± decyzj±. Mianowicie ilo¶æ przedmiotów zwi±zanych z Egiptem, które mia³ w swoim antykwariacie, by³a olbrzymia. St±d postanowi³em owego Brandhorsta przebadaæ.
Nadspodziewanie opar³ siê mojemu wp³ywowi, czego nie mo¿na siê spodziewaæ po zwyk³ym ¶miertelniku. Postanowi³em wiêc nie owijaæ w bawe³nê, szczególnie, ¿e dalsze badanie mog³o nastawiæ go do mnie negatywnie. Powiedzia³em mu wprost, ¿e poszukujê pewnych informacji na temat pewnej grupy religijnej. Pocz±tkowo odpar³, ¿e on zajmuje siê jedynie antykami, a nie udzielaniem informacji na temat sekt. Postanowi³em jednak ci±gn±æ sprawê dalej. Zaryzykowa³em i powiedzia³em mu, ¿e potrzebujê informacji na temat grupy, która otacza czci± egipskie bóstwo o imieniu Ozyrys. Wtedy on odpar³, co mu mogê zaproponowaæ za uzyskanie takich informacji. W tym momencie wiedzia³em ju¿, ¿e siê dogadamy.
Za cenê niewielkich korzy¶ci finansowych i udzielenia kilku wyja¶nieñ Klaus Brandhorst opowiedzia³ mi historiê grupy zwanej Dzieæmi Ozyrysa. By³y to pierwsze wiarygodne informacje, jakie uda³o mi siê uzyskaæ, gdy¿, jak siê okaza³o, Brandhorst mia³ osobist± styczno¶æ z owymi istotami.
Pocz±tki tego tajemniczego ruchu siêgaj± mroków najdawniejszej historii Egiptu. Legendarnym królem tego kraju by³ wtedy Ozyrys. Jego ¿on± by³a jego siostra Izyda. Mieli oni tak¿e m³odsze rodzeñstwo w postaci Neftydy i Seta. Ten ostatni po¿±da³ w³adzy dla siebie i za to zosta³ wygnany.
Wtedy do ziemi egipskiej przyby³ pewien Kainita imieniem Typhon. On przemieni³ Ozyrysa i odszed³. Niestety nie uda³o mi siê wyja¶niæ to¿samo¶ci Typhona. Wydaje siê, ¿e w okresie po tej przemianie, gdy Ozyrys kontynuowa³ w³adanie Egiptem, opar³ swoje rz±dy na przeistoczonych przez siebie urzêdnikach, do których przylgnê³a pó¼niej nazwa Dzieci Ozyrysa.
Wówczas do Egiptu powróci³ Set, który zosta³ w miêdzyczasie przeistoczony. Jest to za³o¿yciel znanych nam sk±din±d Wyznawców Seta. Wtedy rozpocz±³ wojnê przeciw swemu bratu i wygra³ j±. Ozyrys zosta³ zabity i rozcz³onkowany. Jego ¿ona Izyda, ich syn, Horus, raniony i pozbawiony oka, schronili siê w ukryciu.
Tam uda³o im siê po³±czyæ resztki cia³a martwego króla dziêki krwi Dzieci Ozyrysa i magii Izydy. Ozyrys powróci³ ze ¦wiata Umar³ych. Dziêki jego wiedzy i magii Izydy uczynili ze swojego syna istotê zwan± mumi±. Horus sta³ siê patronem wszystkich egipskich mumii.
Najbardziej interesuj±c± nas spraw± jest odkrycie, którego dokona³ Ozyrys w za¶wiatach. Otó¿ Brandhorst twierdzi³, ¿e powróciwszy ze ¦wiata Umar³ych Ozyrys wiedzia³ jak pokonaæ Bestiê. Dziêki temu móg³ osi±gn±æ spokój ducha, który utraci³ po przeistoczeniu. Wiedzê t± przekaza³ podobno swoim dzieciom, tak by nigdy nie musia³y ju¿ walczyæ ze swym cia³em. Nowo osi±gniêty spokój duszy mia³ im pomóc w walce z korupcj± rozprzestrzenian± przez Wyznawców Seta.
Wtedy dosz³o do kolejnej bitwy z Setem. Tym razem zdo³a³ on ostatecznie zniszczyæ Ozyrysa. W walce magicznej pokona³ tak¿e Izydê. Dopiero Horus zdo³a³ obaliæ Seta. Jednak nie zniszczy³ go zupe³nie, wiêc razem ze sw± matk± uciek³ na pustyniê. Z ukrycia sterowa³ wysi³kami maj±cymi zniszczyæ Seta. W tym celu stworzy³ wiele mumii, takich jak on. Równie¿ mój rozmówca, Klaus Brandhorst, twierdzi³ ¿e jest jedn± z nich. Jednak nie pod±¿a³ ¶cie¿k± wytyczon± przez Horusa, którego uwa¿a za tyrana kieruj±cego siê prywatn± wendet±. Takie mumie, jak on, zw± siê Ishmaelitami, w odró¿nieniu od Shemsu-Heru, którzy s³u¿yli Horusowi.
Ozyrys po ¶mierci sta³ siê ponoæ w³adc± egipskiego ¦wiata Zmar³ych i osiad³ w miejscu zwanym Amenti. Tymczasem jego potomstwo, Dzieci Ozyrysa, utrzymywa³o nadal kontakty z Horusem i jego mumiami. Wed³ug Brandhorsta zwróci³y siê one wtedy do wewn±trz i straci³y ochotê do walki. Jednak nadal s³u¿y³y Horusowi jako doradcy. Mój rozmówca twierdzi, ¿e choæ jest ich bardzo niewiele, to Dzieci Ozyrysa istniej± nadal. Jednak mimo mojego nacisku nie zechcia³ powiedzieæ, gdzie spotka³ przedstawiciela tej grupy.
Pozosta³o mi wiêc szukaæ dalej. Brandhorst potwierdzi³ moje wcze¶niejsze podejrzenia. Otó¿ niew±tpliwie istnia³y ostre konflikty miêdzy tzw. Setytami a Dzieæmi Ozyrysa. St±d w³a¶nie Wyznawcy Seta mogli dysponowaæ informacjami na temat tej tajemniczej grupy, które mog³y okazaæ siê istotne. Nasz stosunek do Setytów jest co najmniej nieufny. Trzeba postêpowaæ z nimi niezwykle ostro¿nie, wiadomo bowiem, ¿e uk³ady z nimi to jak igranie z samym diab³em. Dlatego z najwy¿sz± ostro¿no¶ci± podj±³em próby nawi±zania kontaktu z Wyznawcami Seta.
Po kilku dniach dziêki moim wysi³kom zdo³a³em namierzyæ grupê Wyznawców Seta w mie¶cie X. Zale¿a³o mi na nawi±zaniu kontaktu z wysoko postawionym przedstawicielem tego zdeprawowanego klanu, gdy¿ tylko taki móg³by dysponowaæ informacjami dotycz±cymi Dzieci Ozyrysa. St±d z³apa³em jednego z setyckich neonatów i nakaza³em mu przekazanie jego panu informacji, ¿e pragnê siê z nim spotkaæ.
Jego pan wyra¼nie siê tym zainteresowa³, gdy¿ nied³ugo potem ów neonata zjawi³ siê ponownie i zaproponowa³ spotkanie z jego panem w ruinach rzymskiego amfiteatru. Zgodzi³em siê.
Gdy przyby³em na miejsce jeszcze nie by³o owego Setyty. Rozgl±dn±³em siê po otoczeniu. Zauwa¿y³em popêkane kamienne ³awy theatronu zro¶niête traw± i mchem, resztki kamiennych konstrukcji i kolumn skeny, p³ask± przestrzeñ na ¶rodku, zwan± orchestr±, zaro¶niêta traw± i pokryt± gruzem. To nêdzne resztki dumnej cywilizacji przesz³o¶ci. Z tej refleksji wyrwa³ mnie g³os: "To ty chcia³e¶ siê ze mn± spotkaæ?". Otó¿ przede mn± sta³ wysoki Kainita, ubrany w g³adki czarny garnitur z marynark± ze stójk±. (Jak zdo³a³ siê dostaæ tak blisko mnie niepostrze¿enie?) Roztacza³ jak±¶ tajemnicz± z³± aurê. Przedstawi³em mu siê, a on powiedzia³, ¿e nazywa siê Naktkorkeb. Wy³uszczy³em mu, jakich informacji szukam, a on stwierdzi³, ¿e bêdzie mnie to sporo kosztowaæ. Zapyta³em go, czego ¿±da. Wtedy on odpowiedzia³, ¿e wystarczy mu wystawienie jednego z Shemsu-Heru. Zapyta³em go, czy rzeczywi¶cie jego informacje s± warte czyjego¶ ¿ycia. A on na to, ¿e je¶li uwa¿am, ¿e tak nie jest, to nikt mnie nie zmusza do dobicia targu. Odpowiedzia³em, ¿e siê zastanowiê i jutro o tej samej porze i w tym samym miejscu przeka¿ê mu moj± odpowied¼.
Nie zna³em co prawda ¿adnego Shemsu-Heru, ale Naktkorkeb nie musia³ o tym wiedzieæ. St±d postanowi³em wydaæ mu Brandhorsta. Oczywi¶cie zamierza³em go ostrzec wcze¶niej przed Setytami, choæ nie mia³em zamiaru siê martwiæ, gdyby nie uda³o mu siê uciec.
Nastêpnej nocy znów pojawi³em siê w amfiteatrze. Zjawi³ siê te¿ Naktkorkeb. Opowiedzia³em mu o Brandhorscie, oczywi¶cie zatajaj±c informacjê, ¿e by³ on Ishmaelit±. Setyta za to odpowiedzia³, ¿e opowie mi historiê Dzieci Ozyrysa. Na pocz±tku zastrzeg³ jednak, ¿e nie odejdê st±d, póki jego s³udzy nie przynios± mu g³owy mumii. W cieniu zauwa¿y³em jaki¶ ruch. By³o to kilka postaci, które obserwowa³y nas z ukrycia, w¶ród których pozna³em znanego mi neonatê. Wtedy poczu³em strach, ale nie pokaza³em nic po sobie.
Wtedy Naktkorkeb rozpocz±³ swoj± opowie¶æ. Wed³ug niego Set, Ozyrys, Izyda i Neftyda byli dzieæmi Geba i Nut, a wnukami Ra, króla, który w³ada³ Egiptem przed oko³o siedmioma tysi±cami lat. Ozyrys i Izyda oraz Set i Neftyda byli ma³¿eñstwami, pierwsi mieli syna Horusa, drudzy nie mieli potomstwa.
Ra by³ zazdrosnym królem, ba³ siê o swoj± w³adzê. Dlatego kaza³ zabiæ Geba i Nut, swoje dzieci. Set znienawidzi³ Ra za zabicie swoich rodziców i podj±³ walkê przeciw swemu dziadowi. Za lojalno¶æ do swoich rodziców zosta³ wygnany na pustyniê. Tymczasem Ozyrys za¶ pad³ na twarz przed królem i zadeklarowa³ swoj± lojalno¶æ. Za to Ra mianowa³ go swoim nastêpc±.
I rzeczywi¶cie po ¶mierci Ra Ozyrys sta³ siê w³adc± Górnego i Dolnego Egiptu. Wtedy wróci³ Set i zobaczy³, ¿e pod jego nieobecno¶æ Neftyda, jego ma³¿onka, i Ozyrys sp³odzili potomka imieniem Anubis. Jednak Set by³ tolerancyjny i nie mia³ nic przeciw temu. Poprosi³ jednak Ozyrysa jedynie o sprawiedliwo¶æ - aby podzieli³ królestwo na dwie czê¶ci, Górny Egipt, który by³ g³ównie pustyni±, zostawi³ dla niego, za¶ Dolny Egipt, czyli ¿yzn± deltê, pozostawi³ sobie. Ozyrys jednak odmówi³ i ponownie wygna³ Seta.
Wtedy Set pod±¿y³ do Drugiego Miasta, gdzie zosta³ przeistoczony. Po jakim¶ czasie jednak wróci³ silniejszy do Egiptu. Wielka by³a wojna miêdzy nim a Ozyrysem. Jednak w koñcu zwyciê¿y³, rozerwa³ cia³o brata na wiele kawa³ków, zniszczy³ równie¿ Anubisa i Horusa. Jednak w swoim mi³osierdziu pozwoli³ ¿yæ obu siostrom, Izydzie i Neftydzie. To by³ b³±d, który prawie spowodowa³ upadek Seta. Izyda bowiem sta³a siê pod jego nieobecno¶æ potê¿n± czarodziejk± i zdo³a³a o¿ywiæ Horusa jako mumiê, a tak¿e wskrzesiæ dziêki krwi i magii Ozyrysa. Jednak i tym razem Set pokona³ si³y, które powsta³y przeciw niemu. Ozyrys zosta³ ponownie zabity, Izyda tak¿e, a Horus powa¿nie raniony.
Jednak walka Seta siê nie skoñczy³a, gdy¿ jego przeciwnicy wci±¿ intrygowali przeciw niemu. Stworzy³ wiêc swoje potomstwo, które mia³o go wesprzeæ w walce. Walka toczy³a siê przez nastêpne wieki.
Potomstwo jego brata, mniejsza linia krwi zwana Dzieæmi Ozyrysa oraz ich pompatyczna dyscyplina Bardo, zosta³y tak¿e zniszczone przez Seta dawno temu. Jak twierdzi³ Naktkorkeb, ta ¿enuj±ca grupa nie istnieje ju¿ na ¶wiecie, mimo oczywistych k³amstw setyckich wrogów.
Jednak na tym Naktkorkeb skoñczy³ sw± opowie¶æ. W³a¶nie bowiem przybyli jego s³udzy. Przezornie cofn±³em siê trochê w oczekiwaniu na obrót sytuacji.
Jeden z Setytów wyj±³ z worka g³owê Brandhorsta. Widok ten zrobi³ na mnie wra¿enie, s±dzi³em, ¿e uda mu siê uciec. Teraz zastanawia³em siê, czy przypadkiem nie przyjdzie kolej na mnie. Wola³em nie czekaæ na odpowied¼. Gdy Naktkorkeb skin±³ z aprobat± g³ow± swojemu s³udze, odwracaj±c g³owê rozja¶nion± z³o¶liwym u¶miechem ku mnie, b³yskawicznie wyj±³em pistolet i strzeli³em mu miêdzy oczy. Jego podw³adni zareagowali natychmiast: ich paskudne, gadzie jêzyki wystrzeli³y ku mnie. Pos³a³em im kolejne strza³y i nie patrz±c czy odnios³y jaki¶ skutek, natychmiast rzuci³em siê do ucieczki. Chyba jednak mia³em szczê¶cie: nikt mnie nie goni³. Zatrzyma³em ich przynajmniej na jaki¶ czas. A Naktkorkeb bêdzie móg³ mnie ¶cigaæ najwcze¶niej jutro, gdy bêdê ju¿ daleko st±d.
Po rozmowie z Wyznawc± Seta by³em przekonany, ¿e Dzieci Ozyrysa to jedynie mit i echo dawno istniej±cej linii krwi. Jak bardzo siê myli³em, mia³o siê dopiero okazaæ. Gdy wraca³em do hotelu my¶l±c nad tym co powiedzia³ mi Setyta, zatrzyma³em siê ko³o ruin zamku, gdzie po raz pierwszy ujrza³em Ishmaelitê. Us³ysza³em szept mówi±cy: "Odczuwasz wyrzuty sumienia?". Zaskoczy³o mnie to, wiêc wyj±³em pistolet i obejrza³em siê wokó³. Zobaczy³em wychodz±c± z ruin ol¶niewaj±co piêkn± kobietê ubran± w bia³± sukniê, która mia³a, co charakterystyczne, ogolon± g³owê. Wycelowa³em w ni± pistolet: dzisiejszej nocy nie ufa³em ju¿ nikomu. Wtedy ona powiedzia³a: "Agresja do niczego nie prowadzi". A ja poczu³em, jakby w³a¶nie sformu³owa³a prawdê ostateczn±, ideê, na której opiera siê Wszech¶wiat. To by³o jak chwilowe ol¶nienie, wydawa³o mi siê, ¿e w³a¶nie dozna³em nieprawdopodobnego o¶wiecenia, jakbym nagle zna³ odpowiedzi na wszystkie pytania. Ogarnê³a mnie taka szczê¶liwo¶æ, jakiej nigdy wcze¶niej nie dozna³em. Nie pamiêtam co siê wtedy sta³o, ale jestem przekonany, ¿e sta³em bez ruchu pogr±¿ony jakby w transie. Pistolet wypad³ mi z rêki, a ja przesta³em cokolwiek widzieæ.
Nie wiem jak d³ugo to trwa³o, ale po chwili, która mog³a byæ wieczno¶ci±, poczu³em dotkniêcie, które wyrwa³o mnie z odrêtwienia. Zobaczy³em przed sob± anielsk± twarz kobiety, któr± zobaczy³em w ruinach. Powiedzia³a "Chod¼", a ja poszed³em za ni±, bo co innego mia³em zrobiæ.
Zeszli¶my na dó³, po schodach, do jakiego¶ korytarza pod ruinami. Charakterystyczne ceg³y i sklepienie ¶wiadczy³y o tym, ¿e korytarz stanowi³ zapewne czê¶æ lochów zamczyska. Tam doszli¶my do pomieszczenia, które by³o pokryte egipskimi znakami i symbolami, a tak¿e znakami innych kultów, których nie potrafi³em rozpoznaæ. Na pod³odze le¿a³o proste pos³anie. ¦wieci³a tu ma³a ¿arówka elektryczna, która po¶ród tych ruin sprawia³a wra¿enie przedmiotu nie pasuj±cego do reszty. Mimo to wyczuwa³em tu jak±¶ ¶wiêto¶æ. To by³o schronienie tej piêknej kobiety.
Kim ona by³a? Zadawa³em sobie to pytanie, choæ odpowied¼ ju¿ zna³em. Ona jakby wiedzia³a, o czym my¶lê. "Jestem jedn± z tych, których szukasz" - powiedzia³a. A ja nie potrafi³em zrobiæ nic innego, tylko patrzeæ. Podziwia³em jej regularne rysy, albo by³em zaskoczony ca³± sytuacj±, nie wiem, jednak tak w³a¶nie by³o. "Wybaczam ci, twoj± zdradê - wybaczam ci, ¿e skaza³e¶ na ¶mieræ mego przyjaciela, znanego ci pod imieniem Klaus" - doda³a.
Poczu³em wtedy tak silne poczucie winy, ¿e nie wiedzia³em co powiedzieæ. Chyba podzia³a³ tak na mnie wp³yw tego ¶wiêtego miejsca, bo normalnie w ogóle nie przej±³bym siê kolejn± ofiar± moich intryg. Zdo³a³em jednak wykrztusiæ z siebie parê s³ów i poprosiæ j± o powiedzenie czego¶ o sobie i grupie, do której nale¿a³a.
Nazywa³a siê Charlotte. Imiê wrêcz pospolite. Ale sama na pewno pospolit± nie by³a. By³a kiedy¶ Toreadork±. Tak jak wiele francuskich Kainitów, hedonistk± i pozerk±. Wtedy spotka³a swego nauczyciela, który otworzy³ jej oczy na to, czym naprawdê by³a.
Kainita toczy nieustann± walkê miêdzy resztk± cz³owieka, jaka w nim zosta³a, a Besti±. To przekleñstwo i kl±twa, któr± ob³o¿ony jest nasz rodzaj. Wszyscy wiemy, jak du¿o pracy kosztuje nas nieustanny wysi³ek, by nie oddaæ siê Bestii. Wspomnienia chwil, gdy Bestia przejmuje nad nami kontrolê przejmuj± nas wstydem i bólem. To w³a¶nie czu³a Charlotte. Pod mask± swobodnych obyczajów tai³a wewnêtrzn± walkê, któr± wci±¿ toczy³a, wci±¿ przegrywaj±c. Wtedy spotka³a w swoim mie¶cie nieumar³ego imieniem Antoine. On powiedzia³ jej, ¿e istnieje sposób, by zniszczyæ Bestiê w sobie. Uchwyci³a siê wtedy tego sposobu, jak ostatniej deski ratunku, by ocaliæ resztki samej siebie.
Antoine by³ Wielkim Mistrzem ¦wi±tyni Dzieci Ozyrysa. Na cze¶æ za³o¿yciela, takich jak on nazywano Nieumieraj±cymi Królami. On i jego towarzyszka, imieniem Dominique, pe³ni±ca funkcjê Córki Izydy, przewodzili grupie Dzieci Ozyrysa, którzy w ukryciu praktykowali swoje rytua³y.
Drogê, dziêki której pokonywali Bestiê, nazywali Bardo. Nazwa ta pochodzi od tybetañskiego s³owa oznaczaj±cego pó³-¶wiat, miejsce, które jest zawieszone miêdzy ¿yciem a odrodzeniem. Tam znajduje ¶wiadomo¶æ, która jest ocaleniem. Droga tam jest ¶cie¿k± g³êbokich wyrzeczeñ. Bardo polega bowiem na ca³kowitym zaprzeczeniu mrocznej stronie swojej istoty. Polega ono na wyparciu siê Bestii i intensywnej koncentracji na swym cz³owieczeñstwie oraz stanie ¶mierci. Czyni siê to dziêki regularnym medytacjom i praktykom, które musz± byæ odprawiane w ¦wi±tyni. Zaniedbanie tych praktyk oznacza zwiêkszone ryzyko oddania siê Bestii i wpadniêcia w sza³. St±d, gdy raz wejdzie siê na t± drogê, nie mo¿na z niej zej¶æ, bo inaczej mo¿na staæ siê tym, z czym siê zawsze walczy³o.
Dzieci Ozyrysa twierdz±, ¿e tym, który znalaz³ t± drogê, by³ Ozyrys. Mia³ on byæ niegdy¶ filozofem na dworze egipskim. Zosta³ przemieniony przez arystokratê, który pragn±³, by Ozyrys przy³±czy³ siê do rado¶ci, jak± on czerpa³ z bycia wampirem. Jednak nie tak zareagowa³ nowo przemieniony. Poczu³ on natomiast wstrêt i obrzydzenie do swojego nowego cia³a i jego potrzeb. Dziêki olbrzymiej wiedzy magicznej i mistycznemu o¶wieceniu, zdo³a³ jednak zapanowaæ nad tymi cechami. Naucza³ on tych umiejêtno¶ci innych Kainitów, którzy tak jak i on zapragnêli walczyæ z Besti±. Dziêki tej drodze wielu osi±gnê³o niespotykany do tej pory poziom samo¶wiadomo¶ci.
Zupe³nym przeciwieñstwem Ozyrysa by³ Set, który toczy³ z nim wojnê. Obaj wysy³ali przeciwko sobie swoje potomstwo. Podczas tych zmagañ Set rozdar³ cia³o Ozyrysa na wiele kawa³ków, które rozrzuci³ w ca³ym Egipcie. Pierwsza wyznawczyni Ozyrysa, imieniem Izyda, zdo³a³a zgromadziæ szcz±tki jego cia³a i dziêki krwi Dzieci Ozyrysa zdo³a³a doprowadziæ do jego odrodzenia. Dziêki swojej sile woli zdo³a³ utrzymaæ ¶wiadomo¶æ nawet poza Ostateczn± ¦mierci±. Jednak¿e jego krew sta³a siê s³aba - nie mia³a ju¿ mocy tworzenia Potomstwa. St±d Dzieci Ozyrysa od tego czasu przestali byæ lini± krwi, a stali siê sekt±, otwart± na innych, pozbawionych z³udzeñ Kainitów.
Dziêki Bardo, która jest nie tylko ¶cie¿k±, ale i dyscyplin± Dzieci Ozyrysa, uzyskuj± one wiele nadnaturalnych mocy, by uczyniæ sw± walkê o zachowanie Cz³owieczeñstwa skuteczniejsz±. Nie stawiaj± ograniczeñ przed chêtnymi, którzy chc± nauczyæ siê tej drogi, jednak wybieraj± nowych cz³onków sekty bardzo rzadko. Gromadz± siê w swoich ¦wi±tyniach, by medytowaæ i czerpaæ wzory ze starszych. Jednak wci±¿ tocz± wojnê ze S³ugami Seta. Czyni± to jednak w najwiêkszej ostro¿no¶ci, dzia³aj±c przez sprzymierzeñców i s³ugi. Przekonanie Setytów, ¿e zniszczyli ca³± sektê, dzia³a bowiem na ich korzy¶æ.
Rozmawia³em jeszcze d³ugo z Charlotte. Tu¿ przed ¶witem opu¶ci³em j±, obiecuj±c jednak, ¿e pojawiê siê nastêpnej nocy. Zdaje siê, ¿e poczu³em co¶ do tej kobiety. Albo przewa¿y³a moja nie zaspokojona ciekawo¶æ. W ka¿dym razie zdecydowa³em siê wykorzystaæ ten kontakt do maksimum, nie wykluczone, ¿e t± drog± uzyska³bym wgl±d w legendarn± wiedzê i moce Dzieci Ozyrysa.
Nastêpnej nocy uda³em siê do jej schronienia. Zapewne moja wrodzona ostro¿no¶æ kaza³a mi najpierw zlustrowaæ teren. Okaza³o siê, ¿e mia³em racjê. Otó¿ zobaczy³em dwóch zadowolonych z siebie Setytów wychodz±cych z korytarza, którym wczoraj szed³em z Charlotte. Natychmiast domy¶li³em siê, co tam mia³o miejsce. ¦wiadomo¶æ ta prawie powali³a mnie. Poczu³em cios, jak po utracie bliskiej osoby. (Choæ teraz, z perspektywy czasu, wydaje mi siê, ¿e by³o to tylko z³udzenie). Zapewne w jaki¶ sposób dotarli tu po moich ¶ladach. Gdy wczoraj ucieka³em, nie my¶la³em o ostro¿no¶ci.
Nie pozosta³o mi nic innego, jak tylko wróciæ do hotelu i sporz±dziæ raport.
Tuszê, ¿e powy¿sza relacja przekona Wewnêtrzny Kr±g, ¿e grupa zwana Dzieæmi Ozyrysa, wci±¿ istnieje. Jak widaæ, dzia³a ona w g³êbokiej konspiracji i pos³uguje siê bardzo subtelnymi metodami. Jednak dysponuje wiedz±, która mo¿e okazaæ siê wielce u¿yteczna. St±d warto rozpatrzyæ t± sprawê i byæ mo¿e podj±æ bardziej szczegó³owe badania, które ustali³yby realny zasiêg i wp³ywy tej sekty.
z powa¿aniem
Heinrich Wilhelm von Longestadt - Königsdorf
Dla Narratora
Quapropter fratres magis satagite ut per bona opera certam vestram vocationem et electionem faciatis haec enim facientes non peccabitis aliquando.
(Dlatego bardziej jeszcze, bracia, starajcie siê umocniæ wasze powo³anie i wybór! To bowiem czyni±c nie upadniecie nigdy.)
2 List ¶w. Piotra, 1, 10.
Raport nie wspomina o jednym fakcie, który nastêpuje tu¿ po wydarzenia w nim opisanych. Otó¿ gdy hrabia von Longestadt stawia swój podpis na gotowym raporcie, do jego pokoju wchodzi Naktkorkeb z obstaw±. Hrabia na ten widok staje jak wryty, zosta³ bowiem osaczony i nie ma gdzie uciec. Setyta powie do Longestadta nastêpuj±ce s³owa: "Witaj przyjacielu, dziêki tobie zniszczyli¶my ma³± Toreadorkê, której wydawa³o siê, ¿e jest kim¶ innym. Kim¶ kto ju¿ dawno odszed³ w niepamiêæ. To, oraz cenna informacja o owej mumii, czyni± z ciebie wielce przydatnego sprzymierzeñca. Jednak jak sam rozumiesz, zaistnia³o miêdzy nami pewne nieporozumienie, które powinno byæ natychmiast wyja¶nione. Raz na zawsze." Po czym w tym momencie Naktkorkeb wyda rozkaz swym s³ugom, którzy rzuc± siê na arystokratê i przytrzymaj± go, gdy ich pan wypije jego vitae. Tak zakoñczy siê ta historia, a raport zostanie zniszczony. Jednak¿e Twoi gracze mog± to zmieniæ.
Powy¿szy raport przedstawia ¶cie¿kê fabularn± przygody. Twoi gracze powinni siê znale¼æ w mie¶cie, gdy Heinrich Wilhelm hrabia von Longestadt - Königsdorf przyje¿d¿a do niego. Mog± byæ obywatelami tego miasta, lub przyjezdnymi - nie ma to znaczenia, wa¿ne, by wydarzenia toczy³y siê na ich oczach. Samo miasto mo¿e byæ zupe³nie dowolne - np. miejsce, w którym prowadzisz swoje sagi. Ja przyj±³em, ¿e jest to anonimowe miasto niemieckie.
Scena, gdy gracze po raz pierwszy spotkaj± Longestadta powinna odbywaæ siê w Elizjum. Widz± hrabiego, gdy wkracza do pomieszczenia. Oczy wszystkich Kainitów zwracaj± siê w jego kierunku. On tymczasem podchodzi do ksiêcia i przedstawia siê mu, z wyra¼n± dum± wypowiadaj±c swoje d³ugie nazwisko. Ksi±¿ê wydaje siê byæ zaskoczony - chyba s³ysza³ o tym Ventrue. Dalsz± czê¶æ rozmowy odbywaj± na osobno¶ci. Po jakim¶ czasie wracaj±. Wtedy ksi±¿ê mówi nastêpuj±ce s³owa do zebranych w Elizjum: "Pan hrabia von Longestadt jest specjalnym wys³annikiem Wewnêtrznego Krêgu. Wszyscy cz³onkowie Rodziny w mie¶cie zobowi±zani s± by pomóc mu w jego poszukiwaniach." Nic wiêcej nie powie, nawet zagadniêty przez graczy czy inne osoby.
Od tej chwili Longestadt rozpoczyna swoje poszukiwania. Akcja bêdzie przebiega³a, tak jak w raporcie. Wydarzenia bêd± przebiega³y niezale¿nie od graczy, lecz mog± oni wtr±ciæ siê w ich przebieg i spowodowaæ inny przebieg wypadków. Gdy hrabia bêdzie sprawdza³ ruiny w mie¶cie, mog± oni napotkaæ go. Nie bêdzie on sk³onny do rozmowy, co najwy¿ej zapyta, czy nie widzieli w mie¶cie grupy jakich¶ dziwnych kultystów, którzy u¿ywaj± egipskich symboli.
Je¶li gracze nie zechc± go ¶ledziæ, mog± siê na niego natkn±æ w antykwariacie Brandhorsta, albo potem w czasie jego poszukiwañ Setytów. Mog± staæ siê jego rozmowy z setyckim neonat±, którego z³apa³, powiedzia³ mu co¶ a potem wypu¶ci³.
Potem trop mo¿e ich doprowadziæ do amfiteatru, gdzie Longestadt spotyka siê z Naktkorkebem. Czy gracze uznaj± za stosowne, by poinformowaæ ksiêcia o kontaktach hrabiego z podejrzanymi Kainitami (których nigdy nie widzieli w Elizjum)? A mo¿e ju¿ kto¶ z nich wcze¶niej spotka³ Setytów i bêdzie wiedzia³ z kim maja do czynienia? W ka¿dym razie ksi±¿ê, je¶li przeka¿± mu tê wiadomo¶æ nabierze wody w usta i co najwy¿ej powie, ¿e jest przekonany, ¿e hrabia wie co robi.
Mo¿esz urz±dziæ to tak, by gracze byli przy tym, gdy Setyci w³amuj± siê do domu Brandhorsta (mieszka nad antykwariatem) i zabijaj± go po krótkiej walce. Czy gracze przeszkodz± im w tym? Czy bêd± tylko biernymi obserwatorami? A mo¿e znali ju¿ wcze¶niej Brandhorsta? Oczywi¶cie mo¿e byæ i tak, ¿e gracze s± w jaki¶ sposób zwi±zani z Setytami, lub kto¶ z nich nale¿y do tego klanu: wtedy ich celem bêdzie wykorzystanie hrabiego i wspó³praca z Naktkorkebem (lub s³u¿enie mu).
Na koñcu gracze mog± równie¿ trafiæ na Charlotte - mo¿e sami do niej trafi±, albo to ona zaczepi ich, tak jak hrabiego. Na pewno zrobi na nich olbrzymie wra¿enie. Dziêki temu, ¿e u¿yje mocy Bardo Paradoks - nie bêd± mogli jej zaatakowaæ. Na tych, którzy maj± wysokie Cz³owieczeñstwo, jej s³owa zrobi± du¿e wra¿enie. Mo¿e nawet zechc± przy³±czyæ siê do niej lub poznaæ filozofiê Dzieci Ozyrysa. Je¶li natomiast bêd± d±¿yli do jej zniszczenia, byæ mo¿e uda im siê prze³amaæ dzia³anie Paradoksu.
W czasie przygody gracze powinni dowiedzieæ siê tyle o g³ównych postaciach, by wyrobiæ sobie na ich temat zdanie. Musz± zdecydowaæ czy pomog± Charlotte unikn±æ ¶mierci z r±k Setytów, którzy pod±¿± tropem Longestadta i dotr± do jej ¦wi±tyni. Mo¿e pomog± hrabiemu i w ten sposób podnios± swój presti¿ w Camarilli, mo¿e nawet zdobywaj±c przychylno¶æ Wewnêtrznego Krêgu. Mo¿e za¶ opowiedz± siê po stronie Setytów, stan± siê zaufanymi Naktkorkeba, zostan± skorumpowani przez ten klan, uzyskaj± wgl±d w szerokie wp³ywy tego klanu w ¶wiecie przestêpczym i profity, które stworz± z nich setyckich szpiegów. A mo¿e bêd± próbowali flirtowaæ z ka¿d± z tych si³, by od ka¿dego co¶ uzyskaæ, by wynie¶æ jak najwiêcej korzy¶ci z ca³ej sytuacji. Albo pozostan± bierni i bêd± siê tylko przygl±daæ?
Fina³ przygody to scena w pokoju hotelowym Longestadta. Gracze mog± wkroczyæ, by podj±æ próbê ocalenia hrabiego. Mog± te¿ spróbowaæ odzyskaæ od Setytów raport i samemu dostarczyæ go do Wewnêtrznego Krêgu, lub spróbowaæ sprzedaæ go temu, kto najwiêcej zap³aci. Albo to gracze bêd± przytrzymywaæ Longestadta, gdy Naktkorkeb wypije jego vitae.
Cala przygoda to tylko kilka nakre¶lonych zdarzeñ - jej g³ówna idea, to zdobycie informacji na temat Dzieci Ozyrysa. Mo¿esz w jej obrêb bez problemu wple¶æ inne wydarzenia, nie zwi±zane z g³ównym w±tkiem.
Postacie
Per quae maxima et pretiosa nobis promissa donavit ut per haec efficiamini divinae consortes naturae fugientes eius quae in mundo est concupiscentiae corruptionem.
(Przez nie zosta³y nam udzielone drogocenne i najwiêksze obietnice, aby¶cie siê przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy ju¿ wyrwali¶cie siê z zepsucia /wywo³anego/ ¿±dz± na ¶wiecie.)
2 List ¶w. Piotra, 1, 4.
Poni¿ej znajdziesz propozycjê cech dla g³ównych bohaterów niezale¿nych przygody. Potraktuj je swobodnie - pamiêtaj bowiem, ¿e gra nie musi siê trzymaæ sztywno liczb. S± to tylko pewne wyznaczniki, które mog± ci u³atwiæ kreowanie tych postaci i rozgrywanie ich interakcji z graczami.
Charlotte
|
|
|
Twórca: Setknakte
Klan: Wyznawcy Seta
Natura: Gracz
Postawa: Manipulator
Pokolenie: 7
Przeistoczenie: 423 r.
Wiek z wygl±du: 25 lat
Fizyczne: Si³a 4, Zrêczno¶æ 4, Wytrzyma³o¶æ 3
Spo³eczne: Charyzma 5, Manipulacja 6, Wygl±d 4
Umys³owe: Percepcja 4, Inteligencja 5, Spryt 4
Talenty: Aktorstwo 2, Autorytet 4, Bójka 3, Czujno¶æ 1, Ekspresja 1, Empatia 5, Przebieg³o¶æ 4, Przebieranie siê 2, Uniki 3, Wysportowanie 6, Zastraszanie 1
Umiejêtno¶ci: Broñ Palna 3, Etykieta 2, Krycie siê 2, Prowadzenie 1, Szt. Przetrwania 3, Walka Wrêcz 3
Wiedza: Finanse 1, Lingwistyka 4, Medycyna 4, Okultyzm 5, Polityka 2, ¦ledztwo 2, Wiedza o Setytach 4, Wiedza o Camarilli 2, Wiedza o Rodzinie 3
Cechy charakteru: Nieczu³o¶æ 5, Samokontrola 5, Odwaga 4
Dyscypliny: Niewidoczno¶æ 4, Prezencja 4, Potencja 2, Odporno¶æ 2, Serpentis 6, Dominacja 4, Transformacja 2, Taumaturgia: ¦cie¿ka Rozk³adu 5, ¦cie¿ka Krwi 3
Pozycja: Status w klanie 4, Mienie 4, Status w¶ród Starszych 2, Trzoda 2, Wp³ywy 4, ¦wita 5, Ghoule 5
¦cie¿ka Typhona: 8
Si³a Woli: 10
Wady: Znany diabolista, Emocjonalna izolacja, Rozwidlony jêzyk, Aura ¯mija, Zadufanie
Zalety: ¯elazna Wola
Historia: W IV w. wp³ywy Setytów w Egipcie ros³y, gdy¿ Imperium Rzymskie prze¿ywa³o kryzys. Naktkorkeb by³ synem arystokratycznej rodziny, która zdoby³a spore wp³ywy dziêki wspó³pracy z Rzymianami. By³ ambitny i gotowy na wszystko, d±¿±c do zdobycia wiêkszych wp³ywów i maj±tku. Zwróci³o to uwagê Wyznawców Seta. Do tego klanu przyj±³ go Setknakte, arcykap³an tajemnej ¶wi±tyni Seta w Aleksandrii, który przekaza³ mu swoj± mroczn± wiedzê. Od tej pory Naktkorkeb u¿ywa³ swoich umiejêtno¶ci i wp³ywów w interesie tego klanu. Do koñca bizantyjskiego panowania w Egipcie czu³ siê jak ryba w wodzie, korumpuj±c kolejnych urzêdników cesarskich i innych Kainitów. Potem przeniós³ siê do Konstantynopola, a w koñcu do Europy Zachodniej, gdzie dzia³a do dzi¶, rozszerzaj±c wp³ywy Wyznawców Seta w ró¿nych miastach. Jego kontroli podlega czê¶æ kana³ów przerzutowych amfetaminy z Europy Wschodniej na terenie Niemiec, tak¿e on zajmuje siê korumpowaniem tutejszej Camarilli i jej pionkow, polityków. Jest bardzo wp³ywowy i potê¿ny, tak wiêc paktowanie z nim, prêdzej czy pó¼niej obraca siê przeciw tym, którzy tego próbuj±. A jego sieæ wp³ywów rozszerza siê.
Ma wysoki status w¶ród Wyznawców Seta, jednak wielu z nich obawia siê go i woli z nim nie zadzieraæ. Kr±¿± bowiem plotki, ¿e s³u¿y ciemniejszym si³om, ni¿ sam Set. Na ile jest to prawda, nie wiadomo, jednak nawet jak na standardy setyckie, jego okrucieñstwo i zepsucie budzi przera¿enie. Wiadomo natomiast, ¿e jest diabolist±, który zawdziêcza swoje moce uprawianiu tego mrocznego procederu. Dlatego jego imiê budzi spor± nienawi¶æ w¶ród tych wampirów z Camarilli, którzy s³yszeli o Setytach, lub natknêli siê na Naktkorkeba.
Wygl±d: Ubiera siê na czarno, w garnitur i marynarkê ze stójk±. Ma czarne, zaczesane do ty³u w³osy. Jego elektryzuj±cy wzrok parali¿uje tych, którzy spogl±daj± w jego czarne oczy. Widaæ w nich zepsucie i pewno¶æ siebie. Z³owrogi wygl±d potêguje tylko jego rozwidlony jêzyk - znamiê mrocznego zepsucia. Otacza go równie¿ aura, wyczuwalna dla wra¿liwych garou, lub wampirów z wysok± Nadwra¿liwo¶ci± - aura mrocznego wp³ywu Apopisa. Jednak ¿aden garou, który wyruszy³ na polowanie pod±¿aj±c ¶ladem ¿mijowego smrodu Naktkorkeba, nie wróci³ ¿ywy.
Odgrywanie: Wiesz, ¿e jeste¶ najlepszy. Twój mroczny Pan obdarzy³ ciê mocami, o których mog± tylko marzyæ inni. Dlatego z góry traktujesz wszystkie te ¶mieszne istoty. Lubisz je wykorzystywaæ i korumpowaæ, a szczególnie sprawia ci przyjemno¶æ ich wypijanie. Nigdy nie przegrywasz - zawsze pokonujesz tych, którzy próbuj± z tob± zadrzeæ. Wszyscy s± biednymi g³upcami. Nied³ugo powróci twój Pan, a wtedy to ty staniesz u jego boku, by razem z podobnymi tobie panowaæ nad ¶wiatem.
Heinrich Wilhelm graf von Longestadt - Königsdorf
|