Spis treści Deadlands

Biblia Rangersów


Matthew Math

Przystań

Przedruk artykułu Przystań z Inkluza nr 47.

Malutkie miasteczko, położone gdzieś - tam, do którego trafić przypadkiem może każdy. Nie ma reguły. Chcesz wiedzieć, jak jest, gdy rzeczywistość miesza się z fikcją? Gdy na Dziwnym Zachodzie mamy Krainę Wiecznych Łowów? Okay. Popróbuj. Może trafisz do Przystani...

Przystań
Poziom Strachu: 0

Miasteczko, to z pozoru kompletne zadupie - o dziwo, jest tu wszystko, czego człowiek Zachodu potrzebuje. Saloon, sklep z bronią, biuro Szeryfa i ... ten, no - kościół. Na pierwszy rzut oka niby w porządku.

Ale spędź tu kilka dni, a zwąchasz sprawę.

Saloon to porządny drewniak. W środku czysto, pianinko w kącie stoi, jest stół do faraona, stoliki pokerowe... Bar też niczego sobie, biorąc pod uwagę imponującą kolekcję trunków za ladą. A jednak coś nie gra. Jest tu tyci mankamencik - o każdej porze dnia i nocy za barem stoi tylko barman!
Przy głównej i jedynej ulicy stoi też sklep z bronią. I tak jak saloon - niczym szczególnym z zewnątrz się nie wyróżnia. W środku to tyle tylko, że półki pełne i wszystko, wydaje się, w stanie nietkniętym. Chyba rzadko tu ktoś zagląda, a przecież jest tak tanio...
Jak wszędzie, i do Przystani musi sięgać ręką sprawiedliwości, więc nie obyło się bez biura Pilnującego Porządku. W biurze jedna cela, szeryf i zastępca. Cela, oczywiście, świeci pustkami.
Wyróżniającym się z tego wszystkiego budynkiem jest kościół. Budynek imponujący. Przewyższa wszystkie inne w Przystani nie tylko rozmiarami. Do kościoła codziennie uczęszcza cała populacja miasteczka, spędzając tam sporo czasu.

Oprócz tych zabudowań są jeszcze zwykłe domy mieszkalne, jeden, czy dwa sklepy spożywcze. Nic niezwykłego.

Miastowe kmiotki i zaskakujące wnioski

Życie w miasteczku toczy się powoli, spokojnie. Na ulicy nigdy nie uraczysz pojedynku, żadnej regularnej burdy. Ludzie żyją tu naprawdę przykładnie... ale jak mają tak nie żyć, skoro przebywają...

...w Czyściu.

Tak, tak. Nie przeczytałeś się, stary. Przystań, to przystań przed Niebem, albo - Piekłem. To część Krainy Wiecznych Łowów, zmaterializowanej na Dziwnym Zachodzie. Albo coś się komuś poplątało, albo było to zamierzone - nie wiadomo.

Wszyscy mieszkańcy Przystani są martwi. To znaczy - nie są wygrzebańcami, no co ty. Są cali, zdrowi, tylko im się tak jakoś utkwiło między czasem i przestrzenią. Ich egzystencja to pokuta za całe spędzone życie. Często ktoś tu przyjeżdża, zostaje na kilka lat, a potem, jeśli mu się uda, odjeżdża. Ale mogą go ponieść nerwy. A wtedy pozostaje już tylko jedno wyjście - wieczne potępienie.

Zapomniałem o tym wspomnieć, ale wokół Przystani cała roślinność jest zawsze w rozkwicie, atmosfera lekka i przyjemna. Koło miasteczka znajduje się też wielka, metalowa brama. Pod nią stary Indianin.

Brama otwiera się rzadko, właściwie to otwiera ją Czerwonoskóry. A ten stary, nie mówiący mężczyzna, wskazuje drogę do Piekła. Nie wiem, czy chciałbyś tam trafić, ale za Bramą jest pewna przepaść bez dna. Niezwykle gorąca przepaść. Tunel do Martwych Ziem. Zjeżdżalnia do piaskownicy Mścicieli...

Wyjaśnienia końcowe

Jak wspominałem wcześniej, w miasteczku egzystują ludzie pokutujący. A myślisz, że po co jest tu ten saloon, czy sklep z bronią, ha?
Słuchaj - podam przykład. Całe życie byłeś hazardzistą, w końcu kopnąłeś w kalendarz... albo ktoś kopnął ciebie. Powiedzmy, że trafiasz do Przystani, przywozi cię Woźnica i co? Wyrok - 7 lat. Myślisz, że to łatwe? To zobaczymy, po ilu dniach skusisz się na partyjkę pokera!
Taki jest mechanizm tego miasteczka. Siostrzyczce miłosierdzia nawet nie wolno zbliżyć się do saloonu, rewolwerowiec nie może przekroczyć progu sklepu z bronią... Nie wspominam nawet o morderstwie.

Na koniec napiszę tylko, czym jest kościół. Ano wyobraź sobie, że ktoś chce, by się modlono. W kościele ludzie dostają informacje. Nie wiem od kogo, ale każdy, kto opuszcza Przystań, informowany jest o tym na tydzień przed końcem pokuty. Wtedy to otrzymuje białą różę...
Są i tacy, którym wcale nie spieszno wypić piwko z Abrahamem - po otrzymaniu róży, rezygnują z niej. Jednak w każdej chwili mogą zabrać się z Woźnicą.

Pomysł

Najlepszym chyba pomysłem jest umieszczenie w Przystani wszystkich zabitych przez posse, nie? Chciałbym widzieć miny amigos po tym, jak pokapują się, że szeryf mieściny, to kolo, którego zabili trzy miesiące temu.

I pamiętaj: od ciebie tylko zależy, jak z Przystani wydostaną się bohaterowie. Być może uda się wyjechać tak, jak gdyby nigdy nic, ale istnieje też możliwość trafienia za Bramę. Wszystko uzależnione jest od przygody.


Do stworzenia Przystani zainspirował mnie western "Przedsionek piekła", który wyreżyserował Uli Edel. Polecam, szczególnie ze względu na klimat. Trochę inny.

Na górę strony