| Warhammer Fantasy Role Play |
O wyższości halflingów |
Przedruk artykułu O wyższości halflingów z Inkluza nr 44. Nie ma co kryć, że fani Warhammera raczej rzadko decydują się na granie postaciami halflingów. Niewielu wybiera wesołego grubaska, kiedy ma się do dyspozycji niepokonanego krasnoluda, bezwzględnego człowieka czy elfa - snajpera i na dodatek szybkiego jak błyskawica. Ponadto pokutuje pewien, nie wiadomo jak powstały, stereotyp halflinga: ceniącego sobie życie rodzinne i dobrą kuchnię domatora, raczej niechętnego podróżom i przygodom. Kojarzy się on zazwyczaj z profesjami spokojnych rolników, rzemieślników i kucharzy. W najlepszym wypadku halfling może być złodziejaszkiem - ale mało który z graczy wybiera kradzież, kiedy ma również do dyspozycji rozbój i wymuszenie - które to lepiej wychodzą różnym ponurym zabijakom, gladiatorom, ochroniarzom i zabójcom trolli. Pewnego razu postanowiliśmy ze znajomymi zagrać krótką, niezobowiązującą i jajcarską przygodę do Warhammera. Aby podkręcić klimat, zdecydowaliśmy na pełne losowanie postaci - łącznie z rasą. Jednemu z nas wypadł halfling - i oczywiście zaczął on kręcić nosem: "Jak mam grać czymś, co ma współczynniki gorsze od goblina???" (w istocie, pozostałe rzuty również były pechowe). Wtedy sam zacząłem się zastanawiać - w jaki sposób "podpakować" halflingów, by byli oni atrakcyjnymi bohaterami do grania. I najważniejsze - co sprawia, że w tak niebezpiecznym kraju, jakim jest Imperium, halflingi nie tylko żyją i mają się wcale dobrze, ale też osiągnęły sukcesy, o jakich tylko mogą marzyć inne akceptowane nie - ludzkie rasy. Jeden z halflingów jest zaś imperialnym elektorem! Z czego może wynikać siła halflingów? Tych przyczyn jest kilka. Po pierwsze należy pamiętać, że z wyglądu każdy halfling przypomina dziecko - a ludzie, zwłaszcza dorośli, przywykli do tego, że dziecko nie stanowi dla nich zagrożenia. Jest słabe, niedoświadczone, niepoważne i tak naprawdę samo wymaga opieki. Te opinie są nieświadomie przenoszone na halflingów. Przecież żaden człowiek z imperium nie przestraszy się małego, zabawnego ludzika. Większość nie będzie traktowała ich nawet poważnie - skoro kurduple myślą tylko o jedzeniu, to nie są groźne i można je spokojnie ignorować. Taka postawa sprawia, że halflingi są zazwyczaj niedoceniane. Przeciętny bogaty gospodarz czy kupiec będzie wolał przyjąć na służbę halflinga, po którym nie spodziewa się żadnego zagrożenia. W ogóle znakomita większość ludzi, krasnoludów i elfów z łatwością toleruje, a nawet lubi halflingi - ponieważ w głębi ducha je lekceważy. I faktycznie, - jeśli istnieją jakieś słynne halflingi, to są to kucharze, a nie wojownicy, wodzowie i magowie, czyli osoby obdarzone prestiżem. W sytuacji walki przeciwnicy będą najpierw eliminować większy i groźniejszych wrogów, dając tym samym szansę na przeżycie. Nie chodzi tu jednak o taktykę polegającą na atakowaniu od tyłu, czy ostrzeliwaniu napastnika z bezpiecznej odległości. Prawda jest taka, że halfling woli po prostu dać dyla. Dlatego pola bitew są zasłane trupami żołnierzy, którzy nie ustąpili nawet o krok - najczęściej ludzi i krasnoludów. Tymczasem halflingi siedzą w ciepłym domku... Dlatego są najliczniejszą w imperium rasą - poza ludźmi. Ich skłonność do ucieczek przenosi się również na mniej ryzykowne sytuacje niż bitwa - po prostu unikają wszelkich kłopotów, w których mogłaby stać się im jakaś krzywda. A kiedy już zdarza się, że padną ofiarą napadu, czy jakichś innych prześladowań, najzwyczajniej w świecie wybuchają płaczem i błagają o litość. Zachowanie, które przyniosłoby ujmę krasnoludowi czy rycerzowi, czasami pozwala na ujście z życiem. Opisane powyżej sposoby radzenia sobie z kłopotami nie należą do szczególnie chwalebnych - są za to skuteczne. Same w sobie nie wystarczają jednak, by halflingi mogły odnieść sukces. W końcu nader często zdarza się, że sama ucieczka nie załatwia problemów. W takich sytuacjach jeden mały, słaby halfling jest skazany na niepowodzenie. Ale dziesięć? Albo sto? Albo wszystkie halflingi z miasta??? I tu dochodzimy do sekretnej siły halflingów - ich powiązań rodzinnych. Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego każde spotkanie halflingów rozpoczyna się od rozmów o rodzinie? Czasami, zanim ustalą, kto jest czyim wujkiem, stryjkiem, ciotecznym dziadkiem ze strony matki i stryjecznym bratankiem mija cały dzień. Rozmowy te mają jednak swoją konkretną wartość. Mało który z ludzi wie, że więzy rodzinne halflingów są ich głównym skarbem. Każdy halfling musi wspomóc swego krewnego w potrzebie - i zawsze to robi, na miarę swych możliwości. I jeszcze jedna różnica. O ile wśród ludzi i krasnoludów również rodzina ma duże znaczenie, to jednak od pojedynczej osoby oczekuje się samodzielności i samowystarczalności. U halflingów tego nie ma - gdy któryś z nich ma jakiś problem, bez skrępowania prosi swego krewnego (czyli w praktyce dowolnego halflinga) o wsparcie. I wsparcie to jest udzielane. Dlatego mała propozycja dla mistrzów gry: jeśli któryś z waszych graczy zechce zagrać halflingiem, namówcie go, by rozpisał sobie swoją najbliższą rodzinę. Oczywiście musi być ona odpowiednio liczna, rozbudowana i rozgałęziona. W ten sposób słaba postać zyska wsparcie, jakie nie posiadają pozostałe rasy (zaś mistrz gry będzie miał ją jak wplątać w intrygi i przygody). Co zaś się tyczy pomocy, jakiej udziela rodzina, to jest ona oczywiście na miarę halflingów. Nie zapominajmy, że rasa ta najpełniej wymieszała się z dominującymi w Imperium ludźmi. Halflingi są zatrudniane jako kucharze, rzemieślnicy i czeladnicy, cieszą się uznaniem jako muzykanci i cyrkowcy. Wiele mówi się o powiązaniach halflingów ze światem przestępczym - i zakazanych procederów halflingi nie zajmują się chyba jedynie rozbojem i wymuszeniami. Co więcej, jako że są mniej gwałtowne i bardziej inteligentne od ludzi (przynajmniej tych z marginesu) - dlatego to często one właśnie obmyślają plany napadów, kradzieży i przekrętów. Ponieważ brak im bezwzględności, raczej nie zostają szefami szajek, bardziej odpowiednie jest dla nich stanowisko "prawej ręki". Mają też pewne dojścia do szlachty i arystokracji - oprócz kucharza na dworze i w pałacu potrzebni są trefniś, alchemik, medyk, sekretarz i skryba - do tych zawodów halflingi nadają się znakomicie. Jeśli zaś zdobędą sympatię swego pracodawcy czy pana, często proszą go o różne drobne przysługi. Owe prośby są dosyć często spełniane - trzeba pamiętać, że z wyglądu halfling przypomina małego brzdąca - a ludzi mają słabość do dzieci (1) i często im ustępują. A poza tym halflingi mają zawsze świeże i sprawdzone informacje - wiedzą
co się święci u ludzi, z którymi mają kontakt. Nie to, żeby podsłuchiwały
- po prostu były akurat w pobliżu.
|