|
|
Morrigan ze Skellige |
Przedruk artykułu Morrigan ze Skellige z Inkluza nr 49. Kiedy morze zamiera i żadna fala nie uderza o skaliste brzegi Wysp, kiedy słońce zachodzi w głuchej ciszy nie zmąconej krzykiem mew, a księżyc tonie w krwistej czerwieni, kiedy wszystkie koty gnane niepokojem opuszczają domy, gromadząc się w sobie tylko znanych miejscach, Wyspiarze kierują wzrok ku świętemu gajowi Hindar, a z ich ust dobiega imię oznaczające wojnę, imię napuchłe bólem i szkarłatem krwi... Morrigan! Morrigan!! Morrigan!!! Freiya jest boginią - matką, jest kobiecością w każdym jej aspekcie, pełną gloryfikacją matriarchatu. Mylą się jednakowoż ci, którzy identyfikują ją z kontynentalną Melitele; Freiya jest boginią Wyspiarzy, archetypem "twardej baby ze Skellige", która widząc wroga u bram nie będzie mdlała, a raczej warkocz obetnie, coby włosów na cięciwy było a i sama z łuku będzie strzelała. Freiya jest Dziewicą, Matką i Staruchą - jak i Melitele - jednocześnie jednak jest też boginią wojny, która z dzikim uśmiechem na karminowych wargach towarzyszy Wyspiarzom w walce. Ten aspekt bogini nie nosi jednak jej imienia, nazywany jest Czerwoną Panią, Morrigan, Tkaczką Krwi. Kiedy na horyzoncie pojawiają się chmury zwiastujące wojnę, Wyspiarze
z najciemniejszych domowych kątów wyciągają drewniane, pomalowane na czerwono,
figurki kobiety z rozwianym włosem i tryumfalnym uśmiechem na ustach.
Te figurki - nigdy nie używane w czasie pokoju, stoją teraz na najzaszczytniejszych
miejscach w każdym domu, symbolizując oddanie Wyspiarzy bogini wojny i
prośbę o opiekę nad tymi, którzy zostają w domu. Wojownicy zaś z imieniem
Morrigan na ustach ruszają w bój, wierząc w wygraną, ponieważ "ich"
Morrigan kocha Skellige. "... Lecz pewnego wieczoru na zielonej trawie Wysp ujrzymy rąbek
szkarłatnej szaty, na tle burzowych chmur zajaśnieją ciemnorude włosy
- bo oto nadejdzie Morrigan, a z nią zniszczenie wrogów naszych, których
krew spłynie barwiąc morze czerwienią. Nie opuści nas Morrigan w nocy
ostatniej walki, nie bedzie patrzyć spokojnie, jak Skellige walczy wzywając
jej... nie, Morrigan stanie przy boku pierwszego wojownika - i przy boku
ostatniego zejdzie z pola bitwy..." Wyspiarze wierzą, iż to Morrigan prowadzi ich do bitew, przyczyniając się do zwycięstwa. Ludzie z kontynentu uważają to za śmieszny przesąd, jednak... jak wytłumaczyć racjonalnie fakt, że w chwilach zagrożenia na Skellige przybywa rudowłosa kobieta, nieodmiennie ubrana w szkarłatną suknię? Kobieta nieznana czarodziejom, a jednak posługująca się Mocą, nieznana kapłankom Freyi, a jednak znająca ich rytuały? Kobieta przedstawiająca się jako Morrigan? Za każdym razem bowiem, gdy Wyspy oczekują wojny, pojawia się owa tajemnicza kobieta. Służy radą i pomocą, wędrując po Wyspach, po miastach i zwykłych osadach. Ludzie wierzą, że jest to Morrigan... bo kiedy nadchodzi pierwsza bitwa, to nie druidzi rzucają klątwy na wrogów, to nie dzięki druidom obce statki płoną na otwartym morzu. Nie... wojownicy wiedzą, do kogo należy ochrypły śmiech, który towarzyszy im w walce na urągowisko wrogom. "Kiedy zaś wojna się kończy, Morrigan odchodzi od nas, znikając
powoli w zimnej mgle... i nie przyjdzie aż do następnej walki, do następnej
bitwy, by wspomóc Wyspy swą siłą..." Dla Wyspiarzy Morrigan jest awatarem Freyi, lecz nie jej uosobieniem. Morrigan jest w pewnym sensie funkcją - bo rudowłose kobiety nazywane Morrigan, są bez wątpienia śmiertelniczkami, a tylko raz zdarzyło się, by na Skellige ta sama postać Czerwonej Pani pojawiła się kilkakrotnie. Rada Czarodziejów badała to dziwne zjawisko przez wiele lat - wyniki obserwacji opublikowała Akademia Oxenfurcka, lecz nie wzbudziły one nadmiernego zainteresowania, co jest w najwyższym stopniu zastanawiające, gdyż obserwacje owe, potwierdzone dowodami, stanowią jedyny dowód na czynną ingerencję sił boskich w życie śmiertelników. Tak czy inaczej, zakurzone tomy leżą w piwnicach Biblioteki Oxenfurckiej,zapomniane nawet przez ich twórców: Shealę de Tancarville, Artauda Terranovę, Gaelvana z Novigradu i Madalain von Kryucen. "Każdy był kiedyś dzieckiem, to naturalne. Wstrętem przejmuje
mnie myśl, że można zabijać dzieci z tak błahych powodów, jak na przykład
odmienna rasa. Niestety, kapłani Kreve zdają się uważać inaczej, co nie
tylko zniesmacza, ale wręcz przeraża. Jak długo, pytam, kapłani Kreve
będą karać za potworną zbrodnię urodzenia się nie-człowiekiem?!" Minęły lata. Morrigan dorosła, znalazła pracę i wszystko potoczyłoby sie zupełnie spokojnie, gdyby nie wybrała się na Skellige. Los jednak posłał ją tam, zupełnie nieświadomą swego przeznaczenia. Jak przywiatali ja Wyspiarze tuż przed wojną z Nilfgaardem? Cóż, nie wymaga to chyba komentarza... a dziewczyna, ku swemu własnemu zdumieniu, poczuła się jak w domu... Wojna jednakże skończyła się, a Morrigan wróciła na kontynent, otoczona nimbem glorii. I dopiero teraz zaczęły sie problemy: kobieta ostro sprzeciwiła się kapłanom Kreve, wszechobecnej polityce antynieludzkiej. Jej sprzeciw nie opierał się bynajmniej na słowach: w Novigradzie do dziś wspomina się, jak rozprawiła się czarodziejka z oddziałem rycerzy Białej Róży - wspomina się, oczywiście, po cichu... Cóż, teoretycznie "przykry wypadek" mógłby się zdarzyć nawet Morrigan, ma ona jednak za sobą Wyspiarzy ze Skellige, którzy od dawna z niechęcią patrzą na ekspansywny kult Kreve, a ponadto wydają się być zachwyceni faktem, iż Morrigan nie odeszła zaraz po ostatniej bitwie stwierdzając, ze musi opiekować się przeznaczeniem Wysp. A nawet Zakon Białej Róży nie chce szukać zwady z Wyspiarzami... "Nie obchodzą mnie zakazy kapłanów, ja pozwalam tym elfom mieszkać
w moim domu. Że niby Wiewiórki? Bzdury, bzdury, bzdury - po interwencji
waszych strażników nie ustrzeliłyby nawet Wielkiego Marszałka Zakonu,
co przyznaję z najwyższą niechęcią." Morrigan jest specyficzną osóbką - nikt do końca nie wie, czy jest w
istocie awatarem Freyi, czy tylko sprytną kobietą. Spraw, Bajarzu, by
i Gracze nie wiedzieli. W Novigradzie, drugim po gaju Hindar miejscu,
gdzie można Morrigan spotkać, mogą dostać na nią zlecenie - prawdziwa
natura Morrigan objawi się przed nimi, jeżeli naprawdę zagrożą jej życiu. Mów donośnym głosem z nutą kpiny, wojowniczo patrz graczom w oczy, nie
pozwalaj na uszczypliwe komentarze. Niech wiedzą, gdzie ich miejsce, śmiertelnicy. |