Spis treści Co w Kaer Morhen piszczy?


Tomasz Kucza

Morhen Sadhyb

Przedruk artykułu Morhen Sadhyb z Inkluza nr 53.

Kaer Morhen

'Dumna twierdza przez wieki była siedzibą drapieżnych istot stworzonych do zabijania. Kiedy ostatnie z nich odeszły z tego świata, o Wiedźmińskim Siedliszczu zapomniano. Niektórzy jednak przechowali pamięć o tajemnych sposobach mistrzów wiedźmińskich, o eliksirach, mutacjach i Próbie Traw.'
- Emeth Katur, podróżnik z Koviru

Po śmierci wiedźminów Kaer Morhen opustoszał. Odwieczna magia tego miejsca trzymała rabusiów z dala od twierdzy, a stare księgi pokryły się kurzem.
Pewnego dnia przy ruinach zatrzymał się niski Kalhyn, człowiek pochodzący z dziwacznego ludu Hasarów - wyznających odmienne obyczaje ludzi z dalekiego wschodu.
Hasarowie czcili odmiennych bogów, podobno wyznawali wiarę w Jedynego i uważali się za wyższą rasę, godną by panować nad całym światem.
Kalhyn dwa lata studiował księgi i zwoje zachowane w Kaer Morhen. Sprowadził do pomocy specjalistów Hasarskich i wspólnym wysiłkiem twierdza została odbudowana. Wkrótce też zasłynęła pod inną nazwą.

Sadhyb

'Pierwszy raz usłyszałem o Twierdzy Hasarów od przyjaciela z Ard Carraigh. Bojaźń słychać było w jego głosie, kiedy opowiadał o czarownikach z przeklętej górskiej siedziby. Zakazanymi parają się rzeczami, mówił.'
- Sohar Tarion, generał wojsk Kaedwen

Hasarowie przemianowali twierdzę na Morhen Sadhyb. Wkrótce zaroiło się od plotek na jej temat. Widziano zamożnych podróżnych, którzy zatrzymywali się na gościnę u Kalhyna, a Hasarczyka widywano na wielu dworach. Tylko czarodzieje stronili od niewysokich ludzi z twierdzy, gardzili obcesowością, ostrzegali przed rzekomo knutymi spiskami.
Wkrótce okolica Sadhyb stała się niebezpieczna dla przypadkowych wędrowców. Widywano rozszarpane ciała i bestie przemykające w ciemnościach.
Na dworze króla Kaedwen pojawili się ogromni wojownicy niezwykłej siły i zręczności, córka króla wypiękniała z dnia na dzień, a chłopi znaleźli w korycie Gwenlench setkę wypatroszonych zwłok.

Twórcy

'Tworzymy nową rzeczywistość. Nasze wytwory są świadectwem postępu i rozwoju, cudownym wykorzystaniem darów Jedynego.'
- Kalhyn Rahla, Wielki Mistrz Sadhów

Nie minęło pół roku, a o Sadhach - jak nazwali się nowi właściciele Kaer Morhen - stało się głośno. A to za sprawą Jahirów - zwinnych i szybkich morderców o białej skórze i włosach, których zaczęto sprzedawać na królewskie dwory i do osobistych armii co bogatszych szlachciców.
Sadhowie nie zdradzili sposobu, w jaki stworzyli mutantów, ale plotki rozprzestrzeniły się po całym Kontynencie. Wkrótce wyszło też na jaw, że - za ogromne sumy - w Morhen Sadhyb kupić można jeszcze bardziej interesujące twory.
Garasów - ogromne i krwiożercze psy idealne do pilnowania siedzib możnowładców. Hijasów - świetnych robotników o słabym rozumie, ale silnych ramionach.
Wreszcie okazało się, że Sadhowie dokonują skomplikowanych operacji zmieniając wygląd osób. Plotki głoszą, że nikt nie wychodzi z laboratoriów Morhen Sadhyb niezmieniony - zmiany nie zawsze zaś są tym, czego zleceniodawca sobie życzył. Obejmują bowiem nie tylko ciało, ale także umysł.

Z prochu w proch

'Widziałem Karela wcześniej, miałem okazję widzieć księcia także potem. Radość królewskiej pary była wielka, rozterka dworu również. Nie dociekam ile pieniędzy zmieniło właściciela, ale stary Kahlyn wydawał się bardzo zadowolony.'
- Emeth Katur, podróżnik z Koviru

Kiedy choroba pozbawiła jedynego potomka króla Kaedwen, Sadhowie zdradzili się z kolejną umiejętnością. Zaoferowali się ożywić zmarłego Karela i dokonali tego. W podziemiach Sadhyb ciało księcia zostało przywrócone światu. Stracił pamięć, ale nie umniejszyło to dokonania Twórców (jak zaczęto nazywać mistrzów z Morhen).
Wzburzenie duchowieństwa było równie wielkie jak radość królewskiej pary. Wtedy pokazało się, że Sadhowie trzymają w szachu cały Kontynent - nikt nie poważył się zaatakować twierdzy, nikt nie sprawdził, czy jahirowie będą walczyć przeciw swym twórców.
Pieniądze i podarki obłaskawiły najbardziej zbulwersowanych. Wkrótce nawet duchowieństwo zapomniało o całej sprawie. Przymknęło oczy również na powtórne ożywienia, publicznie wyrażając swoje oburzenie, ale nie podejmując działań. Zaczęto mówić, że podziemia Morhen Sadhyb pełne są złota, ale wszyscy, którzy próbowali to sprawdzić, ginęli w szponach garasów i gorszych jeszcze stworów.

Słudzy Jedynego

'Nasze umysły tworzą wspólnotę w Sadhyb, ku chwale Jedynego, który dał nam rozum na podobieństwo Swojego, byśmy mogli kontynuować wielkie dzieło Stworzenia.'
- Kalhyn Rahla, Wielki Mistrz Sadhów

Sadhowie w wielkiej tajemnicy utrzymują wyznawaną religię. W Sadhyb - i tylko tam! - posługują się własnym językiem, od dawna już nie wpuszczają do twierdzy obcych. Nazywają niewiernych salanami i dopuszczenie ich do Sadhyb uważają za najgorszy grzech.
Salan, który usłyszy choćby jedno słowo w mowie mieszkańców Morhen, dowie się imienia Jedynego (którego poza Sadhyb się nie wymawia) lub szczegółów dotyczących religii Hasarów, musi zginąć. Hasara, który zdradził tajemnicę Sadhów niewiernemu lub odszedł od wiary, czeka śmierć z rąk pobratymców.
Mieszkańcy twierdzy zamierzają, jako wyznawcy Jedynego, wykonać zakrojony na setki lat plan objęcia władzy nad całym Kontynentem. Wykonują go bez pośpiechu, ale także - jak na razie - bez problemów.

Badania prowadzą do wiedzy

'Wielkie dzieła Sadhów doprowadzą ostatecznie do ogólnego dobrobytu, jestem tego pewien. Dlatego uważam że cała armia naszego kraju powinna być oparta na jahirach, którzy pod sprawnym dowódctwem są niepokonani.'
- Sohar Tarion, generał wojsk Kaedwen podczas audiencji u króla Karela Odrodzonego

W wielkiej tajemnicy Sadhowie przeprowadzają badania nad Dopplerami, podobno już częściowo uwieńczone sukcesem. Mówi się, że nowe twory będą potrafiły przyjmować kształt dowolnej osoby, pozostając jednocześnie absolutnie oddane swoim twórcom.
Nieustannie prowadzone są też próby przywrócenia pamięci ożywianym osobom, ponoć nie zwieńczone na razie sukcesem. Tajemnicą pozostaje jednak doskonały stan zdrowia Kalhyna, który według informacji wywiadu Redanii został zabity lub ciężko raniony podczas starcia z czarodziejami.
Nazwa Morhen nikomu już nie kojarzy się z wiedźminami. Teraz wszyscy drżą przed niskimi Hasarami, którzy bezwględnie rozprawiają się z wrogami, a przyjaciół obdarowują chojnie. Nikogo nie dziwi widok maszerujących ulicami jahirów, rozszarpanych przez garasy zwłok, ani cudownie przywróconego do życia Karela, który silną ręką włada Kaedwen po tragicznej śmierci ojca.

Powyższy tekst zainspirowany został cyklem "Diuna" Franka Herberta.

październik 2003

Na górę strony