| |
Kwestia magdalenki
|
Przedruk artykułu Kwestia magdalenki z Inkluza nr 27 (po korekcie). ... prawa fizyki zabraniają zbudowania maszyn cięższych od powietrza... ... prawa fizyki zabraniają zbudowania wehikułu czasu... Czas - wymiar pozwalający na zróżnicowanie Gdy czytam powyższą definicję, przychodzi mi na myśl fakt, iż czas to chyba jedno z niewielu pojęć, które wciąż wymyka się całkowitemu zdefiniowaniu. Pomimo iż determinuje nasze życie, to wciąż jest poza człowiekiem, jego wyobrażeniem i racjonalnym wyjaśnieniem. Bo w sumie jak zdefiniować coś, co istnieje, ale czego nie ma? Ciekawsze wydają się jednak próby manipulacji czasem. Współczesny świat naukowców został podzielony na dwa opozycyjne grupy - dla jednych owa manipulacja jest niemożliwa, dla innych wynalezienie wehikułu pozostaje tylko kwestią czasu i pieniędzy. Zacznijmy jednak od samego początku. Trochę teoriiWszystko bierze się oczywiście od Wellsa. To on przedstawił ten temat w literaturze po raz pierwszy. Natomiast Albert Einstein jako pierwszy naukowiec uświadomił sobie, że kwestie podróży w czasie i samego wehikułu są bardzo problematyczne w stosunku do jego teorii względności. Wynika z niej, że o ile istnieje jakiś sposób, by poruszać się prędkością większą niż prędkość fundamentalna (prędkość światła), to można podróżować w przeszłość. Otóż ów fizyk stwierdził, że w obecności silnego pola grawitacyjnego (grawitacja ujęta jest jako objaw krzywizny czasoprzestrzennej) geometria przestaje być płaska - staje się geometrią zakrzywionej przestrzeni (suma kątów w trójkącie nie jest wtedy równa 180 stopni). Jeżeli więc panuje silna grawitacja, to może być zakrzywiony i czas. Ten płynie w jednym kierunku, a przestrzeń zmienia się wraz z jego upływem. W zakrzywionej przestrzeni mogą powstać górki. Gładki, ciągły potok czasu może się zapętlić. Kiedy przesuwając się w czasie, trafimy na zapętlenie, automatycznie wchodzimy w nie, tym samym przesuwając się po łuku do tyłu, i wychodzimy w przeszłości. Obecność takiej pętli powoduje, że da się dwojako patrzeć na teraźniejszość, przeszłość, przyszłość. Z jednej strony można mówić o równoległych światach - cofając się w przeszłość, zmieniamy wydarzenia, tym samym powrót jest zawsze podróżą do innego świata, podczas gdy tamten istnieje poza nami. Ta koncepcja jest mało akceptowana w środowisku fizyków. Natomiast druga teoria stwierdza, iż zdarzenia z przyszłości wpływają na przeszłość (teraźniejszość to to, co już było, a zarazem to, co będzie) - wszystko jednak już się wydarzyło. Nawet ta podróż już się wydarzyła i nie można tego zmienić. Tym samym nie można przekonać Hitlera do niezarzucania malarstwa, bowiem to by się już wydarzyło. Stały pobyt w tym samym miejscu zawsze będę
uważał za nieszczęście Schemat wehikułu czasuPierwszy nowoczesny schemat wehikułu czasu został zaprojektowany przez Kipa Thorne'a (amerykańskiego fizyka) już w latach 70. Obecnie w dalszym ciągu wielu naukowców pracuje nad matematyczno-fizycznym rozpracowaniem tej maszyny. Jeżeli przyjmuje się drugą koncepcję rozumienia możliwości podróżowania w przeszłość, to taki wehikuł musi mieć dwa wejścia - wchodzi się w jedno i po przebyciu niewielkiego odcinka drogi wychodzi z drugiej strony, ale żeby wyjść, owa maszyna musi istnieć w przeszłości. Musi istnieć brama, nie można jej stworzyć w przyszłości. Dlatego też wszelkiego rodzaju podróże mogą być możliwe dopiero w chwili skonstruowania wehikułu czasu, ale też wszystkie przeniesienia będą ograniczane ową datą skonstruowania. Podróż w przeszłość, przyszłość czy może w teraźniejszość?Czym właściwie jest zabawa z czasem? Wydaje się, że podróżowanie w czasie to przede wszystkim podróż w przeszłość (czy przyszłość - jest to jednak o wiele bardziej problematyczne). W różnych tekstach (zarówno w literaturze, filmie czy innych dziedzinach sztuki) istnieje niewiele powodów owego przenoszenia się: chęć zmiany przeszłości, uzyskania obiektywnej, prawdziwej wiedzy na jej temat, czysta ciekawość. Pomijając ostatnią przyczynę, dwie pierwsze są o wiele bardziej skomplikowane, niż najczęściej się to ujmuje. Obiektywne poznanie rzeczywistości jest oczywiście całkowicie niemożliwe. Nawet dla badacza, który przybył z przyszłości, bowiem jego sposób interpretowania rzeczywistości naznaczony jest całą gamą przeróżnych czynników (kultura, społeczeństwo, światopogląd, znajomość przyszłości); wszystkie jego działania byłby zdeterminowane przez konieczność wartościowania. Tym samym mówienie o chęci obiektywnego poznania przeszłości jako powodzie, dla którego warto podróżować w czasie, jest całkowicie nielogiczne. Wydaje się bowiem, że wyniki i tak nie będą obiektywnie - bilans wyszedłby na zero. Co do chęci zmiany przeszłości - czy w ogóle zmiana jest możliwa (patrz opowiadania Philipha K. Dicka)? Jeżeli tak, to czy owo przekształcenie nie będzie miało zbyt poważnych skutków, aby pozwolić sobie na tego typu interwencję? Wtedy teraźniejszość jawi się niczym królik doświadczalny, który co chwilę otrzymuje nową historię i tym samym zmienia swoją postać. Poza tym czy zmiana jednego wydarzenia jest w stanie całkowicie zmienić bieg historii? Czy przekonanie Hitlera o konieczności poświęcenia się sztuce powstrzymałoby wybuch II wojny światowej, Holocaust? Podróż w czasie nie jest podróżą w przeszłość czy w przyszłość, to podróż w teraźniejszość, to wywyższenie obecnej aktualności - liczy się tu i teraz, tym samym wszelkie działania (w przeszłości) mają być nastawione na efekty w teraźniejszości, a także wszelkie analizy w przyszłości mają na celu lepsze kierowanie teraźniejszością. Przylgnięcie do chwili - tym właśnie jest podróż w czasie. MagdalenkaKilka miesięcy temu naukową prasą wstrząsnęło odkrycie grupy naukowców (oczywiście tego typu odkrycie potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby mogło zostać zaaprobowane i obiektywnie sprawdzone przez innych naukowców) - otóż odkryto, że światło może poruszać się szybciej od prędkości fundamentalnej, czyli od światła. Odkrycie to więc powoduje, że podróżowanie w czasie według teorii Einsteina jest możliwe. Oczywiście pozostaje kwestia opracowania wehikułu (czyli kwestia pieniędzy) oraz problem, czy przenoszenie będzie możliwe wyłącznie do chwili zbudowania maszyny, czy będzie można przenieść się znacznie dalej, np. w średniowiecze. Są to jednak kwestie praktycznie tylko dla naukowców, jak dla mnie ważna pozostaje inna - czy jest w ogóle sens przenoszenia się w przeszłość. Pomijam więc całkowicie sprawy fizyczne czy ograniczenia przenoszenia. Jak dla mnie jest to problem magdalenki - metaforycznie oczywiście. W pierwszym tomie W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta znajduje się taka scena, w której bohater doznaje mentalnej podróży w czasie poprzez zjedzenie zwykłej magdalenki. Jej smak, zapach powodują, iż przypomina sobie, iż dawniej, w dzieciństwie jadł już tego typu ciasteczko. Przypomina sobie również uczucia, myśli, nastroje, jakie mu towarzyszyły w owym czasie. Magdalenka staje się wehikułem czasu, dzięki której przeszłość jest obecna w teraźniejszości w sposób absolutny. Gdy więc mamy fizyczną możliwość przenoszenia się w czasie, zastanawiające jest, czy nie stanowi ona tylko ubogiej, zredukowanej, spłaszczonej podróży, wypranej z absolutnego wgłębiania się w przeszłość. Czy magdalenki (lub inne tego typu przedmioty, jak misie, lody, oranżady) nie dają nam znacznie więcej? Teoretycznie znacznie mniej - bowiem doceniamy bardziej fizyczną obecność czy doznania. Któż nie chciałby znaleźć się w odległym czasie, kiedy to naszych przodków dręczył głównie problem rozpalenia ognia. To wszystko jest poza możliwościami magdalenki. Dla tego typu wycieczek warto zbudować maszynę. Jeżeli jednak okaże się, że można podróżować wyłącznie do czasów stworzenia samej maszyny, to zbudowanie jej, jak dla mnie, jest całkowicie bezsensowne. Oczywiście dla następnych pokoleń znika problem magdalenki. One mają do czego podróżować, mnie natomiast pozostaje tylko zakup ciasteczka. |