| Fundacja |
Kabała |
Przedruk artykułu Kabała z Inkluza nr 53. "Kabała? Jaka kabała? Aaaaa... znaczy się, team?" - M@rk, Wirtualny Adept Spotkaliście się na pewno ze stałym problemem nowych drużyn. Niby postacie
są świetnie wymyślone, rys psychologiczny genialny, wspaniałe i niepowtarzalne
osobowości... Każdy z graczy wlał swoją duszę w kawałek papieru, choć
postronnym mogłoby się wydawać, że zakreśla jedynie "kropki".
Jest tylko jedno pytanie. Relacje opisane poniżej są pomysłem na związek dwóch, trzech członków
kabały, lecz nadają się także do prowadzenia dla małych kabał (np. dwuosobowych),
gdyż w najgorszym przypadku wymagana trzecia osoba "poboczna"
(choć konieczna) dla danego związku może być BN-em. Mistrz i Uczeń"Zróbcie ćwiczenia od 93 do jutra." - z nauk Tomasza, Mistrza Czasu i Korespondencji z Zakonu Hermesa Klasyczne. Obi-Wan Kenobi i Qui-Gon Jin. Tymek i Mistrz. Czarny i Stary z "Facetów w Czerni". Bardzo dobry schemat dla początkujących, zawsze można stworzyć sobie taką kabałę, by wykształcić kogoś, kto widzi maga pierwszy raz na oczy. Dla niewykształconego gracza taka kabała to gratka, gdyż jako żółtodziób nie zna wszystkich "kropek" na pamięć i nie ma pojęcia, co to Technokracja itp. Dzięki swej niewiedzy może odkryć Maga lub nawet cały Świat Mroku jako ktoś naprawdę nowy, nie dotykając podręcznika. Tym samym wprowadzi autentyczność do sesji, przy okazji mając cholernie dobrą zabawę. Mistrz z kolei także ma ciekawą pozycję, choć w pierwszej chwili nie wydaje się ona niezwykła (jeśli nie liczyć władzy nad postacią ucznia). Jednak wszelakie zmiany klasycznego rozumienia postaci mistrza będą miały bardzo pozytywny skutek. Oto kilka przykładów... Staremu Mistrzowi Braci Akashic przeznaczenie zapisało dziecko, które ma ćwiczyć, gdyż "jest ono wybrańcem"(lub z jakiegokolwiek powodu, który przeznaczenie ma w zwyczaju objawiać ;) ). Jednak okazuje się, że ów chłopiec to niczego nieświadomy 14-letni Nowojorczyk, dla którego odpowiedzialność i spokój to tylko słowa, których używają dorośli, gdy go karcą za kolejny żart. Taki mistrz nie będzie miał z pewnością problemów z zachęceniem młodzika do nauki sztuk walki, jakie zna z telewizji i filmów sensacyjnych. Jednak poproszenie go, aby przez trzy godziny medytował w celu wzmocnienia swojego Chi, może być interesujące... Gra Mistrzem Wirtualnych Adeptów, który ma dopiero 20 lat, jest ciekawa. O ileż bardziej interesujące jest granie w układzie, gdy uczeń ma 40 lat, a może i więcej. Uzyskujemy kontrast: z jednej strony mistrz, jednak młody i nieświadomy wielu spraw, z drugiej strony doświadczony życiem uczeń. Kontrast uzyskany różnicą wieku i miejsca w tej relacji ożywi postacie i sprawi, że saga z nimi będzie zabawna - w tym pozytywnym znaczeniu. Dziesiąta Tradycja Opustoszałych także daje tu dużo możliwości. Mistrz takiej Tradycji mógłby być dzieciakiem około dwudziestki, cierpiącym od młodych lat na samotność i z powodów patologicznych wychowanym na ulicach, w sierocińcach itp. Jego uczniem może być dwunastolatek, który od niego uczyć się ma nie tylko magyi, ale także życia, jakie ofiaruje ulica. Pozna, że ścieżki, które wydawały się jasne i przyjazne, są wrogie i mroczne, a ścieżki, które wydawały się ciemne i złe... są jeszcze gorsze. Rozwiązanie to jest bardziej odpowiednie w Magu niż w jakimkolwiek innym systemie ŚM, gdyż w społeczności magów relacje nauczyciel-uczeń są najczęściej spotykanymi, nawet jeśli zdarzają się sporadycznie w Wampirze i Wilkołaku. Kochankowie"Gdybym wiedział, za co cię kocham, to bym ci to wyciął." - Si-Tan, Adept Verbena, w chwili gniewu Ponieważ w aspekt gry kochankami wchodzą uczucia, Narrator powinien uważnie dobierać graczy. Są różne opinie co do tego, jak skonstruować taką kabałę. Spotkałem się z opinią, że pary na sesji to najgorsze, co może być, nie wspominając już o parach, które grają kochanków. Moim zdaniem, do takiej roli powinno się wybrać osoby, które dopiero mogą być razem,. Jeśli wybierze się dwóch chłopaków lub byłą parę, albo osoby, którym trudno jest sobie wyobrazić, że przytulają się do drugiego gracza, to pomysł raczej nie wypali i nie tylko okaże się klapą, ale zszarpie nastroje i nerwy zarówno graczy jak i Narratora. Nie należy jednak popadać w skrajności. Wybranie osób, które są przesadnie wpatrzone w siebie, choć nie zakończy się porażką, nie będzie raczej przełomem ani interesującym doświadczeniem. Poniżej przedstawiam kilka ciekawych przykładów par: - Kobieta - Verbena, Mężczyzna - Eutanatos. No. To chyba mówi samo za
siebie. Z takiej pary może wyjść mieszanka wybuchowa, jaką trudno sobie
wyobrazić. Sesje z tą kabałą mogą okazać się świetnym sposobem na powtórkę
z egzystencjalizmu w kilka godzin. Jeśli Narrator odpowiednio pokieruje
wydarzeniami, sprawiając, że gracze natrafią na sytuacje z krawędzi życia
i śmierci, to saga może zostać ubarwiona o dodatkowy wątek, który choć
podsycany przez Narratora, prowadzony będzie przez graczy. Przyjaciele"Zmieszaliśmy naszą krew, jesteśmy rodzeństwem" - Sawanna, utalentowana Mówczyni Marzeń. Dwie osoby, które mogą oddać za siebie życie, niezależnie od okoliczności.
Najlepsza, moim zdaniem, relacja dla Opustoszałych. Dla nich życie to
ulica. Tam, na ulicy, wszystko może się zdarzyć - przyjaźnie utworzone
w biedzie i nieszczęściu są bardzo silne. Ale inne Tradycje także są dobrym
polem do pokazania, jak silna jest przyjaźń... lub jak bardzo zawodzą
nas przyjaciele, gdy ich potrzebujemy. Wrogowie"Dziś uratowałeś mi życie, ale jutro skopię ci tyłek" - Jim Opustoszały, opisując swoje uczucia do Kultysty Jeśli wszystko w kabale się układa, nie jest dobrze. Wątki wrogów są bardzo potrzebne, aby utrzymać konwencje niezgody między niektórymi grupami magów, ponadto kabała staje się o wiele bardziej autentyczna. Należy jednak uważać, aby układ sił wrogów był w miarę równy, gdyż niezrównoważona kabała może się rozpaść. Ponadto przydałoby się coś, co przytrzymuje graczy przy sobie. Są "wybrańcami", mają wspólnego mistrza, należącego do kabały, nakazało im tak szefostwo Fundacji? Wszystko to, aby konflikt był trwały, bo jeśli dojdzie do sytuacji, w której bohaterowie mogliby się rozstać, a gracze tego nie robią, bo rozpad kabały jest mocno nieplanowany w scenariuszu, to tracimy sens takich postaci. Dwóch magów, którzy bardzo, ale to bardzo nie lubili się od młodych lat akademii, ma problem. Problem polega na fakcie, że są potrzebni żywi, aby kabała mogła przedostać się przez portal zabezpieczony przez pewnego tajemniczego maga, w ten sposób, iż tylko ta dwójka może go otworzyć. Do czasu znalezienia kluczy do portalu zawiesili broń, ale to nie oznacza, że muszą się kochać. Nikt nie może przecież nikogo winić za "przypadkowo" spadające dachówki, zniszczone ulubione motory, czy jeża aportującego się do łóżka, ilekroć pojawi się w nim wskazana osoba... Jak udowodnić swojemu dziekanowi Fundacji akademickiej, że nie jest to wrogie działanie, tylko zbiór przypadkowych zdarzeń? Motyw wroga "ukrytego". W kabale jest ktoś z wadą "Wróg",
wie, że jest to osoba potężna i zawistna, lecz nie wie, jak wygląda. Owa
osoba winna jest śmierci rodziny młodego Brata Akashic. Ciekawe, co zrobi,
gdy okaże się po paru sesjach, że jego wrogiem jest właśnie jego stary
towarzysz i także członek Bractwa, który wielokrotnie uratował mu życie.
Bracia jako magowie honoru mają tutaj twardy orzech do zgryzienia. Ciężko
wyjść z tej pułapki. Może po tej sesji gracze nareszcie przestaną robić
sobie postaci z wadą "Wróg". Ponadto, jeśli chciałeś, aby nie
wszyscy gracze przeżyli twoją sagę, to nie musisz się więcej martwić;
seppuku czy też harakiri pójdą w ruch i po sprawie. Nawet nie ubrudzisz
sobie rąk... |