Spis treści Zew Cthulhu

Cthulopedia


Ripley

Japonia a Mity

Przedruk artykułu Japonia a Mity z Inkluza nr 19 (po korekcie).

Wszelkie przejawy Mitów kojarzone są najczęściej z rozległą Ameryką, mrocznym Egiptem czy chociażby z dziką Australią. Jednak tak naprawdę to tylko cząstka całości - Wielcy Bogowie, Przedwieczni i hordy potworów zamieszkują wszystkie zakątki świata. Japonia może być tego groźnym przykładem.

Japonia położona jest w bardzo niekorzystnym miejscu na Ziemi. Bliskość R'lyeh, a więc i bliskość uśpionego Cthulhu, sprzyja gromadzeniu się innych potworów wokół Japonii, która niestety doświadcza skutków tego codziennie. Za przykład niech posłużą trzęsienia ziemi wywołane przez przeogromne Dhole (mające niejasne powiązania z Cthonianami), które za nieokreślone korzyści współpracują z Dagonem. Oczywiście, ten uroczy panteon uzupełniają jeszcze inne mroczne Istoty, które wybrały sobie Japonię jako swoją chwilową przystań.

Nawiązanie kontaktów ze światem spowodowało, że Japonię na początku XX wieku zalała fala przeróżnych kultów, szukających nowych wiernych. Jednak najstarszy kult w Japonii, tzw. Kemptai (oficjalnie uważa się ich za służby wywiadowcze), nie pozwala na samowolne panowanie pomniejszych, barbarzyńskich sekt. Ponieważ jednak członkowie Kemptai nie chcieli narazić się bogom tych sekt, wybrali o wiele sprytniejszą drogę - nieustającą kontrolę wszystkich kultów i stowarzyszeń. Akta Kemptai od wielu lat gromadzą informacje na temat ich rozprzestrzeniania się, a szpiedzy przeniknęli wszystkie możliwe szeregi, zaskarbiając sobie często duże uznanie wśród przywódców. Jednak nadal kult ten uznaje się za największy przejaw wiary w Mity na wyspach japońskich. Ich władza sięga wysoko w rejonach kontrolowanych przez wyznawców, dochodząc aż po sam szczyt państwowej hierarchii.

Kraj Kwitnącej Wiśni przesiąknięty jest mrocznymi legendami, opowiadającymi o straszliwych potworach, tajemniczych artefaktach i wielkich bohaterach. Najbardziej jednak istotna dla Japończyków jest wieczna obecność duchów i bóstw zwanych kami. Mogą one zarówno działać na szkodę, jak i z pożytkiem dla ludzi. Jednakże ponad tymi bóstwami stoi sam Cthulhu, którego bliska obecność silnie wypływa na wierzenia. Niezliczone opowieści wspominają kataklizmy, w których Wielki Przedwieczny maczał swe macki: jeszcze dzisiaj tkwią mocno wspomnienia z potwornego kataklizmu, który nawiedził Tokio w latach dwudziestych. Dhole wypełniły sen, który nawiedził wielu ludzi poprzedniej nocy. Sen ten opowiadał o wielkim potworze, który powoli budzi się z wiecznego letargu. Jednak zanim to nastąpi wiele istnień musi ponieść ofiarę. Tak właśnie się stało tamtej jesieni, która tylko potwierdziła niezbadane siły drzemiące wokół Japonii. Oto trzy niewielkie szkice ukazujące moc Wielkich Przedwiecznych.

Wojownik

Dawno, dawno temu, za szoguna Yoshimasa, wojna Onin trwała już kilka lat. Wśród krążących legend o waleczności wojowników tylko jedna przetrwała do dzisiejszych czasów. Opowiada o Wielkim Wojowniku, którego ciosy były równie doskonałe jak jego serce. Zakochał się on w przepięknej Kazu, która również zapałała do niego gorącym uczuciem. Jednak rodzice dawno już obiecali ją komuś innemu. Legenda mówi, że w czasie bitwy, gdy dowiedział się, że popełniła samobójstwo, odszedł od boku swego Pana, aby w ciszy się z nią połączyć. Tuż przed śmiercią obiecał, że odnajdzie ją, nieważne jak długo i daleko przyjdzie mu jej szukać. Legenda opowiada, że sam Wielki Zły Duch usłyszał to wyzwanie. Zabrał jego ciało do siebie. Teraz co kilkadziesiąt lat Wieki Wojownik schodzi na ziemię wraz z ogromnymi Nocnymi Ptakami i jako sługa Wielkiego Złego Ducha niesie ze sobą śmierć i hańbę. Przede wszystkim szuka swej ukochanej, która według przepowiedni miała odrodzić się w innej kobiecie. Jednak jego ból po stracie honoru jest jeszcze większy.

Dlaczego akurat Gracze trafili do tej miejscowości, do której zawitał Wojownik z Nocnymi Ptakami? Może poszukiwali starej księgi u miejscowego mędrca? Może już od lat tropili ślady jego zbrodni? Ich pobyt w zapadłej dziurze znacznie się przedłużył, bowiem kiedy Wojownik niesie ze sobą śmierć, niesie też zarazę. Miasto szybko zostaje zamknięte. Nie ma lekarstwa, nie ma nadziei, nie ma wyjścia. Wojownik napotka Graczy na swojej drodze. Może wśród nich rozpozna swego dawnego Pana, a może niezapomnianą miłość?

Legenda mówi, że kilkaset lat później, gdy niósł śmierć kolejnej wiosce, Wielki Wojownik ujrzał swego Pana. Stał on wyprostowany, jak przed laty, włosy lekko mu posiwiały. Wielki Wojownik oddał mu cześć i tym samym przeciwstawił się Złemu Duchowi. Legenda wspomina o wielu walkach stoczonych przez Wojownika, ale ta ostatnia przyćmiła wszystkie inne. Jego miecz ciął straszliwe Nocne Ptaki, które kiedyś służyły mu jako przyjaciele. Legenda mówi, że kiedy padł na ziemie, wiecznie świeże płatki kwiatu wiśni, przyczepione do ubrania, spadały na ziemię równie naturalnie, jak przewracający się Wojownik, który oddał swe życie za Pana.

Związek Siedmiu Serc

Najsilniejszym działającym kultem w Japonii w latach 20. był kult , znany pod oficjalną nazwą Związek Siedmiu Serc. Powstał w 1919 roku, założony przez Mishitaki Nomito. Był on wybitnym znawcą starożytnej kultury Japonii, zapalonym archeologiem i badaczem starożytnych ksiąg. W 1915 roku prowadząc badania niedaleko Nara (pierwszej stolicy Japonii) natrafił na prehistoryczne teksty wyryte na ścianach zniszczonej świątyni. Przez dwa lata całkowicie oddał się pracy nad odczytaniem tych znaków. Kiedy zrozumiał ich treść, jak sam twierdził, "oczy otworzyły się na wszystkie tajemnice świata i kosmosu". Podobno ów starożytny tekst zawierał historię pradawnego, prymitywnego kultu, który rozwinął się w okolicach Nara.

Wybudowana świątynia była poświęcona istocie, nazywanej po prostu Władcą. Określenie Związek Siedem Serc jest nawiązaniem do Starszej Rady Siedmiu Serc. Członkowie tej rady, aby całkowicie ukazać oddanie bogowi, wyrywali swe serca i ofiarowywali podczas inicjacji. Pomimo tak śmiertelnego rytuału, żyli nadal, czasami nawet ich wiek przekraczał kilka setek lat. Jednakże w XV wieku w wyniku trzęsienia ziemi, podczas spotkania, ich świątynia uległa zniszczeniu, a wraz z nią śmerć ponieśli wszyscy członkowie kultu. Tym samym Związek przestał istnieć. Dopiero badania profesora przypomniały o starożytnej wierze.

Po dokonaniu tego odkrycia Mishitaki przez kilka lat zgromadził ludzi, którzy także przekonali się do konieczności zrekonstruowania świątyni. W 1922 roku włożono ostatni kamień i zakończono prace. Świątynie olśniła Mishitakiego i współpracowników swoim blaskiem i architekturą, przyćmiła ich umysły. Teraz każdy z nich pragnie tylko jednego: odprawić rytuał i osiągnąć nieśmiertelność. Ich rękę prowadzi głos ze snu, potężny bóg, który nie cofnie się przed niczym. Jednak jego plany krzyżuje jeden z archeologów, który niespodziewanie budzi się z delirycznego koszmaru i zrobi wszystko, aby pokrzyżować plany szaleńców, nawet jeśli będzie musiał poprosić o pomoc nieokrzesanych cudzoziemców.

Piaskowi ludzie

Piaskowe wzgórza, poprzez które biegła droga, znajdowały się teraz powyżej dachów. A domy kryły się coraz głębiej w piasku. Pochyłość stała się jeszcze bardziej stroma. Tutaj chyba już ze dwadzieścia metrów dzieliło poziom wydmy od dachów domostw. "Jakżeż, u licha, mogą tu żyć ludzie", pomyślał zdumiony, zaglądając do głębokich jam. (...) Mężczyzna spojrzał w stronę wsi i zobaczył szeregi wielkich jam, które były tym większe, im bliżej grzbietów wydm się znajdowały. Zwrócone w stronę osady, tworzyły kilka równoległych warstw i wyglądały zupełnie jak komórki w rozpadającym się plastrze pszczelim. Na wydmy nałożona była wieś, albo inaczej - wydmy nakładały się na wieś. Był to drażniący i niepokojący widok.

To piaskowe miasteczko stało się pułapką nie tylko dla tego mężczyzny. Od wielu wieków corocznie kilku ludzi znika na zawsze w tych okolicach. Piasek, który kiedyś uważali za rzecz mało istotną, stał się przyczyną ich zguby. Ludzie, którzy tam mieszkają od dawna zapomnieli już, że można żyć inaczej, z dala od piachu, że kiedyś w tym samym miejscu była całkowicie normalna wioska.

Wszystko zaczęło się od zwykłych ludzkich uczuć: chciwości i zazdrości. Miejscowy kapłan, którego dni wydawały się być już policzone, natrafił w starej grocie na niezwykły rękopis, napisany mieszanką japońskiego i dawnego, całkowicie odmiennego języka Ajnów. Pracował przy tłumaczeniu dzień i noc, czując, że właśnie odkrywa prawdę, która zmieni jego powolne umieranie. Kiedy odkrył znaczenie tego rękopisu, przygotował się do odrażającego rytuału.

I tak przybył Bóg, Stąpający po Pyle. Poprzez dotyk ofiarował nieśmiertelność staremu kapłanowi, jednak wraz z nim wieczne cierpienie. Bowiem wraz z Bogiem przybyły istoty zwane przez ludzi Kroczącymi po Pustkowiach. Przynosiły one ze sobą piasek, który przykrył całą wieś. Wszyscy mieszkańcy zostali zmuszeni do podporządkowania się nowym panom. Zbudowali domy, które są wiecznie narażone na zasypanie, dlatego też codziennie wszyscy pracują - odgarniają piasek zasypujący ich domostwa.

Stary kapłan przez swoją pychę, zazdrość i chciwość osiągnął wieczną możliwość obserwowania nieskończonego cierpienia swoich poddanych. Minęło wiele pokoleń, dawne rzeczy poszły w zapomnienie - jednak co jakiś czas wezwany Bóg domaga się ofiar. Ludzie bardziej z przyzwyczajenia niż ze strachu wabią do siebie nieświadomych ludzi; tym razem byli to nieszczęśni Gracze.

Na górę strony