Spis treści Zew Cthulhu

W telegraficznym skrócie


Ripley, Khelekin

Grudzień

Przedruk artykułu Grudzień z Inkluza nr 21.

Eksplozja we Wrocławiu

Dnia 5 stycznia br. we Wrocławiu wydarzył się niespodziewany wybuch bomby. Pracownik firmy, zajmującej się naprawą anten telewizyjnych, pracując na jednym z dachów zginął od wybuchu bomby. Jego pomocnik (który nie zdołał jeszcze wyjść z szoku) po zakończonej pracy zszedł na dół, gdy tymczasem tamten zbliżył się do pozostawionej reklamówki, otworzył ją i najprawdopodobniej próbował coś zmienić w urządzeniu. Niestety w tym momencie ładunek wybuch, rozrywając mężczyznę. Wybuch słyszalny był w promieniu kilkuset metrów. Policja podejrzewa, iż ładunek może mieć pozwiązania z jednym z lokatorów tego budynku, który jest znany w świadku przestępczym. Jednakże do zakończenia śledźtwa nie jest w stanie podać przyczyny pozostawienia tego niebezpiecznego ładunku w tak dziwnym miejscu.

6 stycznia 2000


Okoliczności tego śmiertelnego wypadku wydają się być niezwykle dziwne. Pozostawiona reklamówka, dach budynku, brak zeznań pomocnika. Czyżby niepotrzebne materiały wybuchowe pozostawia się w tak niezwykłych miejscach.

Spójrzmy jednak przez pryzmat Cthulhu: wtedy wszystko wydaje się być jaśniejsze. Potężna istota (potwór) zaatakował mężczyznę, powodując jego śmierć oraz niewyobrażalny szok u pomocnika. Wybuch był tylko mydleniem oczu. Czyżby więc potężny kult chciał pozbyć się jakiegoś niewygodnego świadka, bądź wroga. Inną możliwością może być pomyłka: w istocie potwór miał zaatakować, jednak nie zwykłego pracownika, a owego przestępcę, który w jakiś sposób (działalność informatora?) zdodał uniknąć śmierci.

W współczesnym świecie interesy grupy kultystów mogą iść w parze ze światem przestępczym, jednak w pewnym momencie przyjdzie czas na konflikty. Przestępcy mają niieograniczony dostęp do broni konwencjonalnej (może więc ten ładunk miał zniszczyć potwora?), ale kultyści mają broń o wiele potężniejszą.

Ripley

 

Kobieta mieszkająca ze szczurami, zatrzymana na obserwacje psychiatryczną

Trudno wyrazić wstrząs, jaki przeżyli południowoafrykańscy funkcjonariusze policji, gdy wkroczyli do domu 39 letniej Gwynneth Quick i w jego ciemnych, cuchnących pomieszczeniach natknęli się na ponad tysięczną armie szczurów. Piszczące gryzonie były wszędzie. Cały budynek, z wyjątkiem jednego pokoju, gdzie Quick spała na materacach, nosił ślady ich obecności. Wszystkie ścianki działowe i wykładziny przypominały ser szwajcarski. Nawet w drewnianych podłogach, w wygryzionych dziurach roiło się od szkodników. Bardziej szokujące było jednak to, że zdawały się one słuchać swojej właścicielki, która nadała im imiona i traktowała jak własne dzieci. "Chodziły za nią niczym szczenięta" - powiedział z niedowierzaniem jeden z policjantów.

Gwynneth Quick dzieliła mieszkanie ze szczurami przez niemal 4 miesięce. Teraz spędzi kilka tygodni w zakładzie psychiatrycznym a jej dom zostanie, w trybie natychmiastowym, poddany deratyzacji.

3 styczeń, 2001


Choć wolimy o tym nie myśleć, szczury żyją obok nas, w każdym mieście. Zamieszkują tunele kanalizacji, stare magazyny, wilgotne piwnice i cuchnące śmietniki. Nie bez powodu budzą wstręt - przez wieki przynosiły nam choroby i epidemie, niszczyły budynki i zanieczyszczały swymi odchodami żywność. Zdają się rodzić z brudu niczym karaluchy i są równie trudne do wytępienia. Ktoś (lub coś) mający nad nimi władzę, mogłby rzucić na kolana całe miasta.

Przypomnijcie sobie teraz bajkę o Szczurołapie. O tajemniczym przybyszu, który uwolnił miasto Hamelin od plagi gryzoni, hipnotyzując je grą na flecie. U Lovecrafta Szczurołap wyglądałby zgoła odmiennie - za jego sprawą ludzie stanęli by w obliczu epidemii, głodu i chaosu. Jego szalona muzyka ściągałaby tysiące szczurów do metropolii, wywabiała je na ulice i wprawiała w szał. Na jego rozkaz zagryzałyby one niemowlęta w łóżeczkach i atakowały dorosłych w ciemnych zaułkach. Przegryzałyby kable zasilania, zanieczyszczały wodę i rozkradały żywność.

Tego Szczurołapa mogą napotkać Badacze. Wystarczy, że kogoś takiego jak Gwynneth Quick, odwiedzi w zakładzie psychiatrycznym Nyarlathotep i obdaruje odpowiednim instrumentem.

Khelekin

 

Sonda odbiera muzykę sfer

Specjaliści NASA ze zdziwieniem słuchali niesamowitej muzyki, którą przesłała im zautomatyzowana sonda Cassini. Czujniki sondy, zbliżającej się do Jowisza, odebrały fale radiowe niskiej częstotliwości, które po przetworzeniu na dźwięk brzmią niczym urywane fragmenty dziwnej, nieziemskiej melodii. Cassini wykryła tajemnicze odgłosy 8 grudnia, będąc 23 miliony kilometrów od 5-tej planety układu słonecznego.

Dźwięki nie są jednak oznaką inteligentnego życia, tłumaczą astronomowie. Są naturalnym fenomenem i powstają, gdy wiatr słoneczny, strumień naładowanych cząstek wyrzucanych przez Słońce, uderza w potężne pole grawitacyjne, otaczające Jowisza.

19 grudzień, 2000


Jowisz nie jest zwykłym ciałem niebieskim. To oczywiście potężny, gazowy gigant, największa planeta naszego układu, lecz nie w tym leży jego unikalność. Co czyni go wyjątkowym, a dla ludzkości niewyobrażalnie niebezpiecznym, to właśnie fakt, że od eonów wiatr słoneczny wygrywa na strunach jego pól magnetycznych kosmiczną muzykę. Nie przypadkowo, jak to uważają naukowcy, lecz za sprawą kaprysu Azatotha, który powołał tę planetę do istnienia, by umilała mu wieczność swoją pieśnią. Jowisz jest jak pozytywka poruszana przez słońce - odtwarza szalone melodie prosto z dworu Boga-Głupca.

W dniu kiedy naukowcy przetworzą całe spektrum przesłanych fal na dźwięk, ta obłędna symfonia wgryzie się w ich umysły. Większość oszaleje w przeciągu paru dni - nieziemskie wątki muzyczne będą toczyć ich myśli, wywoływać straszne wizje i przynosić bluźnierczą wiedze... w końcu, otworzą przed nieszczęśnikami okna prosto na dwór Azatotha. Któryś z nich, nim postrada zmysły, podejmie desperacką próbę zniszczenia zapisów przekazu sondy. Niemalże mu się to uda. Urywki materiału, które przetrwają, zostaną zakopane w najtajniejszych archiwach, najtajniejszej z agencji Stanów - NSA. Tylko jedna, fragmentaryczna wersja nagrania wycieknie na świat. Ale to wystarczy. Ostatni ocalały członek ekipy naukowców nie spocznie, dopóki posłanie jego władcy, Azatotha, nie zostanie wysłuchane przez całą ludzkość.

Khelekin

 

Kłopoty na orbicie i tajemnicze eksplozje na niebie

Mir znów sprawia kłopoty. Kontakt ze stacją kosmiczną urwał się niespodziewanie i przez 24 godziny specjaliści z centrum kontroli obawiali się najgorszego. Zespół rosyjskich kosmonautów był w pogotowiu do startu z misją ratunkową, by zapobiec runięciu 140-tonowego kolosa na zaludnione tereny Ziemi. Nie wykluczano nawet możliwości, że stacja została doszczętnie zniszczona np. przez deszcz meteorytów. Mir odezwał się jednak ponownie, po dobie milczenia. Powodem zerwania kontaktu, było tajemnicze rozładowanie się wszystkich akumulatorów, zasilających stację.

26 grudzień, 2000


Australijskie władze, meteorolodzy i specjaliści wojskowi nie są w stanie wyjaśnić tajemniczych eksplozji, które wstrząsnęły niebem nad ich krajem w nocy z 26 na 27 grudnia. Nadchodzące przez wiele godzin raporty o rozbłyskach światła i odgłosach wybuchów wzbudziły nawet obawy, że "zgubiona" przez Rosję stacja Mir, wali się z hukiem na Ziemie, prosto na głowy Australijczyków. Na szczęście nie była to prawda. Podejrzewa się, iż za zjawiska odpowiedzialny był niewielki meteor.

27 grudzień, 2000


Premier Rosji Michaił Kasjanow podpisał rozporządzenie o zniszczeniu stacji orbitalnej Mir, które nastąpi na początku tego roku. Stacja zostanie ściągnięta z orbity przez statek towarowy "Progress". Jej znaczna część powinna spłonąć w atmosferze, a resztki zostaną zatopione w Oceanie Spokojnym w odległości 1,5-2 tysięcy kilometrów od wybrzeży Australii.

6 styczeń, 2001


Zastanawialiście się kiedykolwiek nad umieszczeniem akcji przygody poza terenem staruszki Ziemi? Nad wsadzeniem Badaczy w skafandry kosmiczne i wysłaniem w przestrzeń, gdzie nikt nie usłyszy ich krzyków? Oto okazja.

Gracze wcielają się w załogę Progressu, której zadaniem jest wykonanie wyroku na "chlubie rosyjskiej astronautyki", przestarzałym Mirze. Razem z nimi wyrusza dwójka "specjalistów" technicznych - w rzeczywistości tajnych agentów, mających wyjaśnić co naprawdę zdarzyło się owej nocy, gdy Mir zamilkł i sprawdzić, czy miało to coś wspólnego z eksperymentem, przeprowadzonym na stacji jeszcze za czasów ZSRR (nieudane przyzwanie - Istota została uwięziona w systemach elektroniki i na wiele lat pozbawiona możliwości działania). Czy muszę dodawać, że wkrótce po przybyciu na stację owych dwóch nieszczęśników spotka bardzo niemiła śmierć a gracze zostaną sam na sam z tajemnicą? Wkrótce zrozumieją, że coś "nawiedziło" stację. Istota przebudziła się a fajerwerki nad Australią i rozładowanie akumulatorów było efektem pierwszej próby otwarcia przez nią bramy do rodzimego wymiaru. Teraz przygotowuje się do drugiej, która jeśli się powiedzie, będzie miała o wiele tragiczniejsze następstwa dla mieszkańców Ziemi. Wyzwolona energia i wrak stacji uderzą w ląd z impetem potężnego meteoru. Oczywiście Istota zrobi wszystko, by nie dopuścić do planowanego ściągnięcia stacji z orbity i zniszczenia jej w atmosferze.

Khelekin

Na górę strony