Spis tre¶ci ¦wiat Mroku

Caern


Nog, PESM member

Czysto¶æ Rasy - pomys³y na scenariusz

Przedruk artyku³u Czysto¶æ Rasy - pomys³y na scenariusz z Inkluza nr 12.

If you can't eat it or fuck it - kill it!"
-Carnivore

"Some would say that we're biased. Accusations that we are racist. Well, shit comes in all hues. Now this means you. Cause things ain't always like they seem. We hate everyone"
-Type o Negative

"Czasy siê zmieniaj± ,nowe pokolenia zapominaj± stare tradycje, nawet prawdy wiary przestaj± byæ oczywiste. Konserwaty¶ci kostniej± i umieraj± a potrzeba ³amania nielicznych konwencji zas³ania m³odym ich odwieczne obowi±zki wobec Gai. Tolerujemy to ciesz±c siê, ¿e ich rosn±cy Sza³ jest zapowiedzi± niechybnej wojny ,¿e to sama Matka wyposa¿a ich cia³a w pazury by mogli skuteczniej rwaæ cia³a wrogów. To b³±d, mówiê wam. Oprócz swej si³y powinni rozwijaæ w sobie m±dro¶æ, któr± tak gardz± oraz szanowaæ honor, o którym zapominaj±! Dzi¶ cieszymy siê z tego, ¿e s± silniejsi od niektórych z nas, lecz gdy nas zabraknie, dok±d zaprowadzi ich Sza³?! Inni za¶ profanuj± odwieczne prawa, gdy¿ ich potrzeba zmian za¶lepia ich do tego stopnia, ¿e nie rozpoznaj± ¯mija biegn±cego w¶ród nich, gdy poluj±! Widzê, ¿e kiwacie g³owami bracia. Tak, mówiê o Szponach i ich blu¼nierczych praktykach! Zróbmy z tym porz±dek póki czas, niech Matka przyjmie ich cia³a i oczy¶ci ich krew z trucizny, któr± wpaja w nich ¯mij! Kto jest ze mn±?!"
- mowa wyg³oszona na zgromadzeniu w Caernie Li¶ci przez Drapi±cego Karoseriê, Ragabasha ze Srebrnych K³ów.

Duchy s± niespokojne a co gorsza, ludzie zaczynaj± siê domy¶laæ, ¿e co¶ jest nie tak w okolicy siedziby szczepu miejskich wilko³aków. To fundamentalistyczny od³am Czerwonych Szponów - Biegn±cy z No¿ycami, dowodzony przez charyzmatycznego alfê - ahrouna o skrajnie radykalnych pogl±dach na istnienie ludzkiego rodzaju. Ma na imiê Alex i sam ten fakt chocia¿by kwalifikuje go w¶ród innych Szponów jako wroga. Jest homidem, lecz uwa¿a siê, ¿e za Szpona. Grupa jego ¿±dnych natychmiastowych dzia³añ podw³adnych jest bezkrytyczna wobec niego. Uwa¿aj±, ¿e robi to co Szpony powinny, wiêc jest lepszy od wielu z tych co nie robi± nic.

Poza tym s±dz±, ¿e my¶li tak jak ludzie, zna ich, ich teren - wiêc ³atwiej bêdzie im spe³niaæ obowi±zek ¿o³nierzy Gai. Zaadaptowali siê, zmodyfikowali zasady, zapomnieli o niedorzeczno¶ciach i jêkach starszyzny. Fanatycy. Alex ma bardzo du¿o pomys³ów na które sami nie mogliby wpa¶æ. Gdyby zgin±³ w tej chwili a nawet rok wcze¶niej by³by dla nich legend± a mieli przed sob± jeszcze du¿o pracy. Wymy¶li³, ¿e ich dzia³anie nie musi byæ bezpo¶rednie, nie musz± wcale walczyæ by spe³niaæ swoj± misjê. Du¿± czê¶æ z ¿yj±cych w mie¶cie tak naprawdê by³a tak przesi±kniêta ¿mijow± moc±, ¿e sami chcieli umrzeæ. Ich psychika by³a tak s³aba, ¿e potrzebowali jedynie powodu by zabiæ siê samemu. "Biegn±cy..." ich dostarczali. Mieli stacjê radiow±, w której wyk³adali swoj± filozofiê, popieraj±c eutanazjê, szerz±c defetyzm i beznadziejê. Szczególnie dobre efekty audycje przynosi³y rano. Kilka samobójstw miesiêcznie, czasami kilkana¶cie. Wspierali radykalne sekty i grupy wyznaniowe, nierzadko czcz±ce si³y natury. Gdy zbiera³y one wystarczaj±c± ilo¶æ wyznawców zdarza³o siê, ¿e sami uczestniczyli w ich masowych zabójstwach, spe³niaj±c kolejn± czê¶æ swojego planu. Podrabiane lekarstwa, identyczne opakowania ale w ¶rodku co¶ innego, trudnego do wykrycia, uzale¿niaj±cego. W czasach gdy po³owa populacji doros³ych ludzi regularnie za¿ywa najró¿niejsze ¶rodki farmaceutyczne nie wyobra¿aj±c sobie bez nich ¿ycia ich misja sta³a siê ³atwiejsza. Symbolem zag³ady przesta³y byæ k³y i oni to zrozumieli. Tym niemniej jednak liczba ich wrogów by³a wielka - dawni sprzymierzeñcy, naturalni wrogowie, nawet w³asne plemiê...

Dla Narratora: Czerwone Szpony. Czy nie wydawa³o Ci siê kiedy¶, ¿e ich utopijna ideologia jest w pewnym sensie zaprzeczeniem czysto¶ci idea³ów garou tocz±cych wojnê z zepsuciem? ¯e ich plemiê symbolizuje sytuacjê, której nie sposób unikn±æ podczas ¿adnej wojny - nawet o s³uszn± sprawê? ¯e Szpony s± jedynie narzêdziem, pozbawionym wyboru, mieczem w katowskim rêku, który karze zarówno winnych jak i niewinnych? Na ile wyt³umaczenie, ¿e toczona przez nich wojna jest s³uszna wystarcza im, gdy widz± zabite przez nich ofiary, których sumienia i intencje by³y czyste, cele podobne a jedynym grzechem by³a przynale¿no¶æ do innej rasy? T³umaczenie w±tpliwo¶ci wol± si³ wy¿szych ma jedn± zaletê - mo¿na wyt³umaczyæ wszystko, pod warunkiem, ¿e s³uchacz wierzy w ow± si³ê. Mo¿e wiêc wype³nianie woli Gai to tylko zas³ona, by ukryæ w³asne niedoskona³o¶ci? W³asny brak woli, mo¿no¶ci wyboru? Bo czy nie jest tak w istocie? Szpony pod±¿aj± za stadem, w który nie ma miejsca na indywidualno¶æ, przemy¶lenia ani sprzeciw. Stadne instynkty bardzo dobrze wspó³graj± z fanatyzmem. Poza tym, gdy nie ma czasu by my¶leæ, zabijanie przychodzi ³atwiej. Rozkazy jest ³atwiej wykonaæ ni¿ czyny, co do których decyzjê podejmuje siê samemu.

A sam akt zabijania - czy cechuje go nienawi¶æ do wroga czy czysta kalkulacja, strategiczna rozgrywka? Czy ci którzy kieruj± reszt±, znaj± mechanizmy, wed³ug których dzia³a organizacja, tak¿e s± fanatykami? Bêd±c u szczytu w³adzy wszelkie skazy widaæ dok³adnie. Czy zabijanie to nie przypadkiem zwyk³a ksenofobia? Jak d³ugo w koñcu mo¿na ¿yæ idea³ami jednej ideologii w dodatku bardzo radykalnej ?! W koñcu - kto ma prawo by oceniaæ kto jest przeznaczony na rze¼?

Wróg wy³±cznie jako rasa to przecie¿ utopia. Winne s± nie narody lecz jednostki, ale takie uproszczenie pozbawia ideologiê i fanatyków zbêdnych dylematów. Nic wiêc dziwnego, ¿e prêdzej czy pó¼niej znajdzie siê kto¶ my¶l±cy inaczej ni¿ grupa. Zostanie wyklêty, uznany za blu¼niercê. Co jednak, gdy mimo odrzucenia niedorzeczno¶ci, resztê celów grupy wci±¿ bêdzie uwa¿a³ za s³uszn±?

Wykorzystanie motywu grupy prowadzonej przez Alexa w scenariuszu to próba znalezienia choæ czê¶ci odpowiedzi na powy¿sze pytania lub te¿ u¶wiadomienia graczom, ¿e podobne mog± zaistnieæ. Niech tym razem zastanowi± siê nad istot± s³uszno¶ci w³asnej walki. Niech pomy¶l± o tym, kto ma prawo wydawaæ wyroki, dlaczego uwa¿aj±, ¿e w³a¶nie oni? Niech bêdzie to sesja, której g³ównym w±tkiem bêdzie balansowanie miêdzy ¯mijem a Gaj±. Jak daleko zbli¿yæ siê mo¿na do absolutnego zepsucia dalej s±dz±c, ¿e jest siê moralnie czystym? Niech postaci o cesze "Czysto¶æ rasy" zastanowi± siê w koñcu czy nie oznacza ona przypadkiem wiêcej ni¿ tylko wysokie drzewo genealogiczne.

Pomys³y:
- telefoniczna rozmowa z Aleksem g³osz±cym swoj± utopiê, pó¼no po pó³nocy, transmitowana przez radio. Pojedynek retoryki i sprzecznych pogl±dów, co¶ w rodzaju walki o dusze ludzi gotowych zabiæ siê na jego rozkaz. BG wystêpuj± w postaci zbawców. Zasiej w ich umys³ach ziarno zw±tpienia. Czyje racje s± s³uszne?

- jeden z Tubylców Betonu za wszelk± cenê stara siê pozbyæ "Biegn±cych..." z miasta, gdy¿ zagra¿aj± oni trwaniu paktu o nieagresji zawartego z wampirzym ksiêciem miasta. Kontaktuje siê z BG przyby³ymi do miasta po szczegó³y. Tubylec jest zawistny, okrutny i nie ma skrupu³ów by osi±gn±æ cel nawet zabijaj±c staj±cych na drodze (zilustruj przyk³adami). Kieruje siê tylko ¿±dz± zysku, jego motywy s± podobne ¿mijowym choæ on twierdzi, ¿e jest lepszy od Szponów. Pytanie - czy lepsi s± ci, którzy zabijaj± dla Gai i wierz± w to co robi± czy ci, którzy nie maj±c ¿adnych przekonañ powoli staczaj± siê w stronê ¯mija? Czy wybraæ mniejsze z³o? Czy istnieje jedna miara zepsucia, czy jest ono spraw± indywidualn±, subiektywn±?

- jeden z "Biegn±cych..." zw±tpi³ w g³oszone has³a i uciek³ do reszty grupy. Przy³±czy³ siê do BG, lecz waha siê czy powiedzieæ im wszystko. Reszta szczepu uzna³a go za wroga i postanowi³a zabiæ. Pytania - Dlaczego has³a przestaj± wystarczaæ za jedyne wyt³umaczenie czynów? Jak upadaj± idea³y? Czy zdrada w imiê szczytnego celu mo¿e zostaæ zaakceptowana? Czy uznanie go za zepsutego przez resztê grupy i obwo³anie heretykiem nie by³o nadu¿yciem w³adzy ze strony przywódcy? Czy przywódca mo¿e wykorzystaæ resztê do w³asnych celów? Co je¶li heretyk siê ukorzy i wróci do grupy?

- BG docieraj± w miejsce, w którym "Biegn±cy..." dokonali zabójstwa. Jeden z ludzi jeszcze ¿yje - niech to bêdzie dziecko. Okaleczone w ten sposób, ¿e nie mo¿e siê komunikowaæ, kaleka. Widok wo³aj±cy o pomstê do nieba. Pytania - Czy wszyscy s± równi wobec nakazu zabijania? Czy rêka kata dr¿y czasami czy zawsze zadaje ¶mieræ bez wahania? Czy zabijaj±c nawet w imiê wy¿szych celów zabójca nie staje siê zepsuty? Czy bycie katem to misja czy zwyk³a praca? czy ³ask± jest zadanie ¶mierci czy pozostawienie przy ¿yciu? Czy kat mo¿e odmówiæ czynienia swoich powinno¶ci? Co mówi mu sumienie?

P.S. Kilka zasad zawartych w powy¿szym artykule jest innych ni¿ w podstawce do W:A Pewnie to zauwa¿y³e¶. Je¿eli nie tolerujesz ¿adnego odstêpstwa od ukochanych zasad to prawdopodobnie oznacza to, ¿e jeste¶ totalnym ortodoksem. ¯yczê mi³ego ¿ycia - Nog.

Na górê strony