Spis treści Zew Cthulhu

Bibilioteka


Ulmo

Czy jestem już histerykiem?

Przedruk artykułu Czy jestem już histerykiem? z Inkluza nr 18.

W poprzednim artykule starałem się przedstawić w sposób ogólny zagadnienie psychopatii. Ten tekst i kolejne mają na celu przybliżenie konkretnych przypadłości psychopatycznych. Z pewnych względów zdecydowałem się wszystkie przygotowane przeze mnie materiały podzielić na części i osobno przedstawić na łamach kolejnych numerów pisma. I tak, kolejno poznamy cechy charakterystyczne dla histeryków, psychasteników, ludzi impulsywnych, sado-masochistów i innych. Dzisiaj zajmiemy się histerią...

Pojęcie histerii wywodzi się od greckiego słowa: histerion (macica) i jest znane już od starożytności. Do końca ubiegłego stulecia uważano, że objawy histerii występują przeważnie u kobiet. Do dzisiaj mit ten uległ tylko niewielkiemu zmniejszeniu. Wynika to poniekąd z tego, że płeć piękna pozostanie zawsze dla mężczyzny czymś tajemniczym i niepoznawalnym. W czasach inkwizycji histeryczki bardzo często przyrównywano do czarownic i palono na stosach. Dzisiaj już tego nie czynimy, ale pewna awersja pozostała.

Najbardziej irytującą cechą tej przypadłości jest jej nieprawdziwość i nieautentyczność. Chory bardzo często symuluje stany zapalne swojego organizmu (np. porażenie kończyn). Nie mają one jednak podłoża organicznego. Wydaje się, że to umysł histeryka generuje sztuczne "objawy" (pewną analogią do takiego zachowania obserwujemy w hipnozie). Bywa, że cierpienie takiego człowieka jest większe, niż osoby dotkniętej fizycznym urazem.

Histeryk stara się zwrócić na siebie uwagę, robi wszystko na pokaz. Mówi za głośno lub za cicho, śmieje się zbyt hałaśliwie, płacze zbyt demonstracyjnie, ubiera się w jaskrawe ubrania, używa kosmetyków o zbyt ostrej woni i w nadmiernej ilości. Przesadza niemal we wszystkim - jego czynności zdają się być bardziej aktorskie (czasami niedoskonałe i "kulawe"), niż autentyczne (stąd nazwa tej cechy - histeryczna teatralność).

Kolejnym, dosyć istotnym elementem jego zachowania jest burzliwość. Byle głupstwo jest w stanie wywołać w nim gwałtowną reakcję emocjonalną. Rozpacz, płacz łatwo przechodzą w niepohamowaną radość, miłość w nienawiść, zachwyt w obrzydzenie.

Przesadna manifestacja własnych uczuć u histeryka często wiąże się z jego brakiem wiary w te elementy. Gubi się - nie wie czy to, co czuje jest jego czy może przez kogoś narzucone. W tym całym zamieszaniu stawia sobie zasadnicze (dla niego) pytanie: "Jak mnie widzą inni?". Wokół niego koncentruje się wysiłek jego życia - stanowi podstawowy element hierarchii wartości. Przysłania wszystkie inne cele i dążenia. Nie ma odwagi wystąpić przeciw światu takim, jaki jest - stara się więc dostosować. Spycha swoje prawdziwe "ja". Rodzi się nowa, niejako "podziemna" osobowość, której człowiek taki sam się boi, gdyż nie ma nad nią władzy (pamiętacie dr Jekyll'a i Mr. Hyde'a?).

Histeryk nie może poradzić sobie z rzeczami, które wykraczają poza jego wyidealizowany obraz siebie całkowicie akceptowalnego przez otoczenie, więc te elementy spycha poniżej progu świadomości. Obraz ten bywa często zafałszowany, poprzez podświadome zniekształcanie obrazu rzeczywistości (pseudologia phantastica), bardziej zbliżone do urojenia niż do kłamstwa. Najgorsze jest to, że w żaden sposób nie możemy wpłynąć na zmianę tego wizerunku. Świat jest taki, jaki chciałoby się, aby był, a nie taki, jaki jest naprawdę. Podobny mechanizm dostrzegalny jest u dzieci.

Świadomość histeryka jest płytka i obejmuje niewielką przestrzeń życia psychicznego. Z trudem mieszczą się więc w niej elementy przeciwstawne. On nie może być jednocześnie dr Jekyll'em i Mr. Hyde'm - tylko jedna z tych postaw może być tą świadomą, druga zostaje zepchnięta w głąb umysłu - do podświadomości. Realizacja obu następuje w sposób gwałtowny i zmienny. Stąd odnosimy wrażenie teatralności zachowania chorego. Każdej z nich przyporządkowana jest określona hierarchia wartości, która uwypukla się w zależności od postawy aktualnie świadomej. Co ciekawe, histeryk nie czuje się pewny swojej (aktualnej) hierarchii wartości, gdyż gdzieś głęboko skrywa się system przeciwstawny. Zdarza się, że ta niemoc całkowitego wykorzenienia przeciwieństwa prowadzi do samobójstwa lub tzw. "jasnego stanu pomrocznego" (zapominają całą swoją przeszłość, nazwisko, miejsce zamieszkania i zaczynają nowe życie).

Niezwykle istotnym czynnikiem dla histeryka jest potrzeba akceptacji otoczenia. Aprobata sprawia, że wahanie i niepewność znikają, a proces podejmowania decyzji przebiega szybciej i sprawniej. W grupie czuje się pewniej - jego "ja" przekształca się w "my". W takiej sytuacji może dokonać rzeczy, na które nie miałby odwagi, gdyby akceptacji środowiska zewnętrznego nie miał (np. mordu podczas działań wojennych, itp.). Mamy więc do czynienia z bardzo szczególnym układem między jednostką, a jej otoczeniem. Im bardziej chory stara się "podobać" jakiejś grupie ludzi, tym bardziej staje się irytujący. Osiąga więc efekt przeciwny do zamierzonego, na skutek czego wzrasta jego histeryczna ekspresja jeszcze bardziej pogłębiając negatywny wpływ otoczenia.

W swoim zachowaniu histeryk bardzo często przypomina dziecko. Dla niego wszystko dzieje się "na niby", jest bardziej zabawą niż życiem na serio. Nawet śmierć przybiera formy teatralne i taneczne, tracąc swą powagę i majestat. Dzięki takiej postawie jest stosunkowo odporny na życiowe niepowodzenia. Zdecydowanie częściej możemy się u niego spotkać z poczuciem krzywdy, aniżeli winy. To otoczenie, a nie on sam jest winne jego porażek.

Na ogół u większości chorych nie dochodzi do pełnego rozwinięcia potrzeb i postaw związanych z drugą osobą. Histeryczki są często zimne seksualnie, a w związkach intymnych bawi je przede wszystkim flirt oraz fakt, że są podziwiane. Miłość łatwo przeradza się w chęć dominowania. Ich uczucia macierzyńskie są płytkie. Dziecko traktują po trosze jak lalkę czy zabawkę. Bardzo podobny stosunek do drugiej osoby mają histerycy. W miłości często szukają zaspokojenia swoich ambicji. Fascynuje ich bardziej chęć zdobywania partnerki niż jej posiadania. W stosunku do dzieci bywają despotyczni lub beztroscy.

Przetrwać za wszelką cenę, przy możliwie najmniejszym wysiłku - tak w kilku słowach możemy streścić postawę histeryka. Pracuje zrywami, by po krótkim czasie popaść w lenistwo (przysłowiowy słomiany zapał). Zrobi jednak wszystko, by utrzymać się na powierzchni, by nie dać się życiu pokonać.

Typ histeryczny występuje w najrozmaitszych epokach i kręgach kulturowych (z bardzo wyraźną dominacją w czasach średniowiecza). Musimy pamiętać, że cecha ta w mniejszym, bądź większym stopniu tkwi w każdym z nas, a różnego rodzaju sytuacje życiowe mogą ten stan uwypuklić. Zdarza się, że histeryzacja obejmuje całe grupy społeczne - taka sytuacja ma miejsce najczęściej podczas kataklizmów, zarazy, wojen, rewolucji, itp.

W leczeniu histerii niezwykle istotna jest umiejętność właściwego podejścia do pacjenta. Przede wszystkim powinniśmy stworzyć choremu złudzenie bezpieczeństwa i aprobaty ze swojej strony (nawet wówczas, gdy musimy się do tego zmuszać). W takim wypadku nie będzie on musiał tak silnie walczyć o naszą sympatię, dzięki czemu cechy histeryczne ulegają zmniejszeniu (jego decyzje stają się bardziej własne).

Kolejnym etapem powinno być uświadomienie pacjentowi prawdziwego wizerunku rzeczywistości. Czując więcej wiary w siebie, posiada on więcej odwagi na to, by móc bardziej obiektywnie spojrzeć na własną osobę. Jest to swego rodzaju rozszerzenie pola świadomości, prowadzące do uzmysłowienia poczucia odpowiedzialności. Alter ego tkwiące w podświadomości okazuje się być mniej tajemnicze i niezwykłe. Taka akceptacja jest ważnym elementem w leczeniu tej przypadłości.

Niezwykle istotnym momentem w postępowaniu z histerykiem jest zachowanie możliwie stałej hierarchii wartości. On jest zmienny i zmienność ta dotyczy zarówno jego nastawień uczuciowych, jak i poglądów i sposobów zachowania się. W kontaktach z chorym powinniśmy umieć przeciwstawić się tym histerycznym "sztuczkom". Najważniejsze, by wobec niego zachować spokój i konsekwencję. Tak, by czuł on w lekarzu oparcie, ale ugruntowane i niezmienne (w przeciwieństwie do własnych postaw).

W pierwszej fazie leczenia histeryk jest często aż nazbyt skłonny do akceptowania hierarchii wartości swojego lekarza. Psychoanalitycy mają najgorętszych zwolenników własnych teorii właśnie wśród pacjentów. Chorzy na ogół szybko chwytają żargon psychiatryczny swego lekarza, naśladując jego postawy, wyznając jego poglądy. Opisują swą przypadłość fachowym językiem, niemal kalkując zachowanie terapeuty. Tak istota zasada w psychoterapii gnothi seaton (znaj samego siebie), w tym wypadku staje się bezużyteczna.

Mam nadzieję, że powyższe informacje pozwoliły Wam nieco szerzej spojrzeć na zagadnienie histerii. Już za miesiąc przyjrzymy się bliżej psychastenii.

Na górę strony