Spis treści Zew Cthulhu

Cthulhopedia


Ripley

Badacz Szaleństwa

Przedruk artykułu Badacz Szaleństwa z Inkluza nr 32.

W tym szaleństwie jest metoda

Obłęd, szaleństwo, utrata poczytalności, ucieczka rozumu, mgła, zaciemnienie racjonalności - różne określenia starające się oddać chyba najbardziej zawiły problem ludzkiej natury. Stan ten nie pojawia się u zwierząt, o ile nie jest związany z mechanicznym uszkodzeniem lub działaniem środków farmakologicznych. Szaleństwo jest czysto ludzką chorobą, a może nie tyle chorobą, co po prostu kwestią obyczajów, kultury i historii?

Normalność jest zbiorem zachowań mieszczących się w granicach przyjętych reguł. Co ciekawe, zbiór ten jest zmienny i relatywny. To samo zachowanie może być odmiennie przyjmowane, w zależności od pozycji osoby, która zostaje poddana ocenie (te same czyny określane jako "normalne" u artysty, u polityka lub lekarza odbierane są jako objaw szaleństwa) oraz zależne od epoki i kultury.

Istnieje wiele przyczyn szaleństwa (wykluczam w swoich przemyśleniach mechaniczne uszkodzenia, działania przeróżnych środków i ewentualne genetyczne zaburzenia). Silne przeżycie emocjonalne (sam Freud podkreślał, iż dopiero drugie takie przeżycie prowadzi do załamania nerwowego) np. śmierć bliskiej osoby, zmiana statusy społecznego (bankructwo, utrata pracy, awans - wszystko, co może wiązać się z niemożnością wpisania się w nową rolę), odrzucenie, długotrwała przemoc psychiczna i fizyczna, nadmiar lub brak bodźców zewnętrznych (bardzo ciekawie przedstawił to S.Kubrick w filmie "Lśnienie") - to wszystko i wiele innych działań może przyczynić się do obłędu. Najczęściej jednak jest to nagromadzenie wielu czynników.

W grze "Zew Cthulhu" te przyczyny schodzą na dalszy plan albo po prostu są pomijane. Wszystko bowiem wydaje się być nieistotne w obliczu kosmicznego szaleństwa. Cthulhu, Nyarlathotep, Yog-Sothoth - oto sprawcy obłędu, którego nie sposób porównać do żadnego innego stanu. Czyż może być coś bardziej szalonego, niż widok tego, czego (którego) nie sposób nawet opisać, a co dopiero nazwać (zapomnijmy na chwile o "makabrycznych" opisach i nazwach stworów występujące w podręczniku), sklasyfikować, zracjonalizować? Tego, czego nie możemy (lub nie chcemy) poznać, to przyjmujemy to emocjonalnie - tak działa nasz umysł, nie tylko w obliczu szaleństwa.

Czy można poznać Cthulhu? Księgi, mity, sny są jedynymi drogami poznania przed samym doświadczeniem fizycznym. Jednakże, każda przeczytana strofa, każde kolejne wydobyte z mroków słowo i symbol zbliża nas ku zagładzie. Poznanie Mitów to destrukcja, a właściwie autodestrukcja w sensie jednostkowym i globalnym. Kim jest Badacz?

Człowiek, to istota biologiczna, posiadająca cały zestaw "samolubnych genów", których głównym celem jest przetrwanie. Człowiek więc chce nie tylko przeżyć, ale także podtrzymać swój gatunek. Wbrew wielu zachowaniom, samozachowawczy instynkt jest niezwykle silny, ściera się on jednak z instynktem śmierci. Tylko u "normalnego" człowieka życie góruje nad śmiercią, u reszty jest odwrotnie.

Badacz jest autodestruktywną jednostką, wspomina wszakże o potrzebie ratowania siebie, swojej rodziny i świata, ale są to tylko puste frazesy mające ukryć prawdziwe działania. Dążenie do samozagłady jest mimowolnym utożsamianiem siebie z bogiem, szaleństwo jest stanem poza czasem i przestrzenią, poza cielesnością i duchowością. Jest czystą potencjonalnością.

Oto Szaleniec. Oto Badacz. Nie jest wtedy ważny stan jego Punktów Poczytalności. W samej istocie Badacza jest szaleństwo, istniejące już od pierwszego zetknięcia się z Mitami. Tylko Szaleniec pragnie dalej poznawać, mając świadomość rezultatu. Obłęd nie jest skutkiem nagromadzonej wiedzy, jest jej przyczyną. Tkwi on już od samego początku śledztwa. Potrzeba poszukiwania tego, czego (którego) nie sposób ująć jest szaleństwem. Cthulhu przecież nie jest stworem, który jawi się jako kilkudziesięciometrowa ośmiornica z nietoperzowymi skrzydłami i ogromnymi pazurami. Jest niewyobrażalny dla ludzkiego umysłu, nieopisywalny, unikalny - jest czystym szaleństwem, istnieniem poza umysłem i poza racjonalnym ludzkim myśleniem. Jednakże jego istota (szaleństwo) jawi się dopiero podczas kontaktu z człowiekiem. Poza tym jest istotą wszechświata, w którym nie ma kategorii szaleństwa (może istnieje po prostu nie-rozum). Usytuowanie go w kontekście ludzkim nadaje mu charakterystyczny rys. Cthulhu nigdy nie dozna obłędu (podobnie jak zwierzęta), on jest szaleństwem.

Badacz to istota szalona. Jego droga (uświadomiona lub nie) to droga ku samozagładzie. Czym w takim razie jest tak zwany obłęd czasowy i trwały? Jest to chwila próby przejęcia kontroli przez rozum. Tak!, przez rozum. W tym czystym szaleństwie, wywołanym przez brutalniejsze zetknięcie się z Mitami, ciało i umysł próbują odwrócić się od autodestrukcji. Objawia się to obłędem - fobią, manią, paraliżem, katatonią. Potem jednak wszystko wraca do "normy", czyli stałego szaleństwa zakorzenionego w postawie Badacza. Dlaczego jednak właśnie ten antykwariusz, detektyw, geolog są "urodzonymi szaleńcami"? Może po prostu są wybrańcami, dzięki którym Cthulhu tworzy swoją tożsamość, dzięki którym istnieje.

Człowiek swoją istotę tworzy w kontekście świata zwierząt, Cthulhu zaś w kontekście ludzi, a Badacz jest pośrednikiem między tymi dwoma rzeczywistościami. On wieczny Szaleniec poszukuje, opisuje, analizuje, czyli tworzy tożsamość Cthulhu. Czasami jednak oto Wieczny Szaleniec doznaje szaleństwa. Jego rozum przejmuję kontrolę, odpycha od samozagłady. Krzyczy, błaga, grozi. Czasami mu się to udaje (wtedy to Badacz trafia do zakładu lub po prostu umiera, bądź zostaje porzucony przez zniecierpliwionego Gracza), jednakże najczęściej rozum przegrywa walkę. Instynkt śmierci ponownie dominuje instynkt życia, a Badacz kontynuuje swoje śledztwo.

Cóż jednak to wszystko ma związek z możliwościami gry? Przecież dla potrzeb scenariusza Badacz MUSI podążać za tropami, MUSI śledzić, przeszukiwać, gromadzić, obserwować, łączyć fakty - MUSI działać. Ale dlaczego musi? Dlaczego Gracze boją się (nie lubią) utraty punktów poczytalności. A może warto choć na chwilę zatrzymać ten szaleńczy bieg ku destrukcji? Zatrzymajmy się na chwilę w swoim szaleństwie, poczujmy zbawienny wpływ rozumu, który zakazuje dalszego śledztwa. Doznajmy normalności, czyli po prostu uczucia strachu, lęku, który zmusza do palenia bluźnierczych bibliotek, zacierania zapomnianych symboli, porzucania wyznaczonych tropów. Działania irracjonalne? To są właśnie działania jak najbardziej racjonalne - to jest to, co każdy normalny człowiek zrobiłby bez zastanowienia - uciekł, gdzie pieprz rośnie.

Na górę strony